niedziela, 12 lipca 2020

Denko czerwiec '20. Hity, sredniaki i buble.

Wreszcie nieco chłodniej i trochę bardziej pochmurno. Mój mózg zmusił się do pracy...
Po tym, jak po raz kolejny w moim życiu praca na słoneczku skończyła się lekkim udarem (przerabiam to niestety co roku, bo lubię pracę na zewnątrz, niekoniecznie zwracając uwagę na warunki pogodowe - a ta dość specyficzna tradycja nauczyła mnie już rozpoznawać objawy i radzić sobie we własnym zakresie) zdecydowanie mogę powiedzieć po raz kolejny, że nie znoszę wysokich temperatur i prażącego słońca. I nie przepadam za letnią porą roku - o wiele bardziej wolę wiosnę. 
   No ale dobra, pogoda pogodą - ale teraz czas na denko.

 Czerwcowe denko to przede wszystkim pielęgnacja twarzy - jako, że makijaż ograniczyłam do totalnego minimum - czyli makijażu oczu. A w tej kwestii rzadko coś chce się szybko skończyć.
 😻 - świetny kosmetyk. Polecam i z chęcią wrócę do niego
 😼 - szału nie ma, ale swoją rolę spełnił. Być może kupię ponownie.
 😿 - nie ma mowy. Bubel przestraszliwy.



WŁOSY
1. GARNIER FRUCTIS Banana Hair Food Mask.
Do znudzenia. I nie, nie zamierzam wcale przestać jej używać. 😻 

2. JOANNA Ultra Color. Srebrna płukanka do twarzy. 
Od dłuższego czasu moja grzywka była platynowa, w przeciwieństwie do rudej reszty. I żeby ta platyna została ładnie chłodna, od czasu do czasu ogarniałam ją fioletową płukanką, mającą wysrebrzyć włosy. Różnie to wychodziło, bo stosowanie płukanek wymaga odpowiedniego czasu i rozcieńczenia. U mnie czasem grzywka robiła się srebrnawa, a czasem delikatnie fioletowa, ale jakoś szczególnie mi to nie przeszkadzało. Grunt, że płukanka eliminowała żółtko, do tego w jakiś sposób pielęgnowała rozjaśniane włosy, sprawiając, że były miękkie. Gdybym wymyśliła sobie po raz kolejny farbowanie włosów, czy to całościowo, czy częściowo - na pewno z chęcią  do niej bym wróciła. 😻

PIELĘGNACJA TWARZY 
3. MAKE P:REM Low-irritant and mild acid foam.
Przegenialna pianka do mycia twarzy, o której więcej jest w tej recenzji. Powiem tylko tyle - świetnie oczyszcza, nie wysusza, reguluje pracę gruczołów łojowych i jest bardzo wydajna. 😻

4. ROSETTE Gommage Peeling Gel Moist.
Fajny delikatny peeling typu gommage na bazie kwasów AHA. W sumie go lubiłam (recenzja), jednak po dłuższym stosowaniu stwierdzam, że zdecydowanie bardziej poleciłabym go cerom suchym i wrażliwym. Dla cer mieszanych jest jednak trochę za lekki i zarówno im, jak i cerom tłustym pewnie bardziej podpasuje podstawowa - niebieska wersja. 😼

5. BIELENDA Energrtyzujący Tonik z Ultrastabilną Wit. C
Tym razem coś z naszego podwórka. Ten tonik ma swoją recenzję na blogu. Wspominam go bardzo miło i tak naprawdę nie mam nic przeciwko kolejnej butelce. 😻

6. BCL Momo Puri Gel Cream
Recenzja jest pod tym adresem. Świetny, delikatny krem w formie żelowej, nawilża, dobrze się wchłania i przede wszystkim ma przepiękny zapach brzoskwini. Niewykluczone, że do niego wrócę i dołączę również inne kosmetyki pielęgnacyjne z tej serii. 😻

7. BEAUTY OF JOSEON Dynasty cream. 
Recenzja pod tym adresem. Ten krem da się opisać jednym powiedzeniem: Dobrze żarło i zdechło. Zapowiadał się na hit, ale im dłużej go używałam, tym mniej mi się podobał. Ostatecznie stwierdzam, że nie jest wart całego szumu, który w swoim czasie zrobił. Bublem może nie jest, ale też nie ma w nim nic specjalnego. Nie wrócę do niego. 😼

8. THE FACE SHOP Rice water bright. Makeup Remover.
Jego dużym plusem jest ładny zapach i mleczna konsystencja po wymieszaniu (recenzja jest tu). Radzi sobie też z makijażem, ale miewałam już lepsze płyny do demakijażu z Korei Płd. czy Japonii, nawet nasza Nivea sprawdziła się równie dobrze. Nie żałuję, że go miałam, ale nie urzekł mnie na tyle, by go kupić ponownie. 😼

No i właściwie to by było na tyle kosmetycznych zużyć. Tym razem nie było jakiegoś masakrycznego bubla, za to było parę świetnych perełek. Po raz kolejny przekonałam się, że kupowanie razem ze stworzonymi wcześniej wishlistami (każda z nich, tycząca dziesięciu kosmetyków z każdego etapu pielęgnacji jest do znalezienia na blogu) robi robotę, dzięki czemu rzadko kiedy mam możliwość pisania o bublach. po raz kolejny też nie żałuję, że ograniczyłam i to bardzo ilość kosmetyków pielęgnacyjnych. 

Coś Was szczególnie zaciekawiło z tej listy?



10 komentarzy:

  1. To już mnie nie kusi Dynasty Cream ;). Banana niedawno poznałam i już się polubiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam totalnie nic oprócz masek Garniera w innych wersjach. Mam chęć sprawdzić wszystkie, więc i banan będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Totalnie nie kojarzę nic oprócz maski Garnier, którą zamierzam wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Twojego denka znam jedynie bananową maskę do włosów z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tą bananową maskę z Garniera muszę w końcu kupić! :D Jakoś nie może mi wpaść w oko jak jestem na zakupach. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Banana hair mask miałam i mam zamiar znowu kupić bo u w i e l b i a m

    OdpowiedzUsuń
  7. Krem BCL i ten tonik Bielendy zainteresował mnie najmocniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zamawiasz już z Azji czy zużywasz zapasy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zużywam jeszcze. Pod koniec miesiąca dopiero planuje zamówienie, ale wiem, że jeszcze są opóźnienia.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)