poniedziałek, 11 listopada 2019

Gommage Peeling? Co to jest? ROSETTE Gommage Peeling Gel moist - recenzja.

Lubię głębsze oczyszczanie twarzy. Lubię peelingi zwłaszcza te, typu gommage
Ale o co chodzi z tą nazwą? Wszak nie jest to coś, co możemy łatwo spotkać w naszych drogeriach....
Już śpieszę z wytłumaczeniem. 

W zasadzie przyjęło się u nas, że mamy dwa rodzaje peelingów wykorzystywanych w domowym zaciszu (peelingi kawitacyjne to coś, co raczej występuje w gabinetach kosmetycznych, więc tym się nie zajmuję): 
chemiczne - zwykle są to peelingi na bazie kwasów owocowych lub enzymów, które rozpuszczają martwy naskórek
oraz 
mechaniczne - zawierające w swoim składzie granulki lub drobinki, mniej lub bardziej ścierające martwy naskórek. 
Mamy jeszcze trzeci typ, który jest czymś pośrednim:
gommage - jest to peeling poniekąd łączący oba poprzednie peelingi. Zwykle zawiera w sobie kwasy owocowe, które rozpuszczają martwy naskórek, oraz polimery lub celulozę, które pod wpływem kwaśnego środowiska silnie się zagęszczają, tworząc bardzo delikatne granulki, które wałkując się pod wpływem wilgoci na skórze, zabierają martwy naskórek ze sobą. 
Plusem tego typu peelingów jest fakt, że granulki nie mają ostrych krawędzi, a jednocześnie widać, jak oczyszczają.

Sama osobiście najbardziej lubię właśnie ten typ. Peelingi mechaniczne są zwykle zbyt ostre i mogą powodować mikropodrażnienia delikatnej skóry twarzy, dlatego zwykle stosuję je na całe ciało, ale oprócz twarzy. Z kolei peelingi chemiczne wyglądają jak kremy, co mnie irytuje, bo nie widzę ich fizycznego działania. Ja lubię, jak coś się zwałkowuje i po prostu od razu widać, że spod szarej i martwej skóry od razu wyglądają oczyszczone i zdrowe komórki. 

środa, 6 listopada 2019

Projekt denko - październik '19

O rany, rany, jak ten czas leci...
Post trochę spóźniony, ale to efekt syndromu pierwszego listopada. W sensie nie chodzi mi o święto i jego wydźwięk, po prostu od paru lat pierwszego listopada, jak w zegarku, łapię jakieś choróbsko. Zwykle jest to grypa na zmianę z potężnym przeziębieniem....i do tej pory walczę z poinfekcyjnym kaszlem, który jest mocno upierdliwy i mocno wpływa na bóle głowy, mięśni pleców i brzucha. I ostatnią rzeczą w minionych dniach, o której marzyłam, byłą zasiądnięcie przed ekranem i napisanie czegoś logicznego. Ale powoli wracam do świata żywych. 😼
 Czas na kolejny projekt denko, czyli zużycie kosmetyków poprzedniego miesiąca...Których znów nie ma szaleńczo dużo. 
 Trzy liso - koty, trzy opinie:
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

sobota, 26 października 2019

Zmniejszający pory?... COSRX - Two in One Poreless Power Liquid

   Dzisiaj dam Wam chwilę odpocząć od moich list zakupowych i tym razem skupię się na recenzji. W sumie dawno żadnej nie było...
   Parę dni temu zdałam sobie też sprawę, że jeszcze nie recenzowałam kosmetyku, któremu już niewiele zostało do denka. Nie chcąc powtórzyć błędu, który mi się zdarzył z BHA Blackhead Power Liquid, tym razem recenzja będzie napisana 😹.
A bohaterem jest Two In One Poreless Power Liquid stworzony przez firmę COSRX.
  Firma powinna być znana fanom k - beauty, bo jest jedną z tych popularniejszych, ma proste i z reguły bardzo skuteczne składy kosmetyków, do tego wcale nie jest droga ( o ile nie kupuje się na polskich stronach). 
Do tej pory moim ulubieńcem jest żel do mycia twarzy 👉Low pH Good Morning Gel Cleanser,
Two in One to nieco inna bajka. 

środa, 23 października 2019

Jak kupować koreańskie i japońskie kosmetyki?....YESSTYLE.

    Przy okazji ostatnio stworzonej przeze mnie serii #wishlist bardzo często odnoszę się do sklepu Yesstyle.  Nie ukrywam, że zwykle tam robię zakupy - zwłaszcza jeżeli mam mieszane japońsko -koreańskie zachcianki kosmetyczne - bo zwykle jest mi po prostu najłatwiej. Do tego jest sporo takich, których nie znajduję w moim ulubionym koreańskim sklepie - RubyRubyShop.
Z Jolse już bardzo rzadko korzystam, bo mówiąc krótko - jest drogo. Nawet po cenach promocyjnych, kosmetyk wychodzi często drożej niż na RubyRubyShop i ma porównywalne ceny do Yesstyle. Obecnie chyba jedynym plusem u mnie dla Jolse jest  tylko duży wybór firm kosmetycznych.

     Wracając do tematu: z Yesstyle korzystam bardzo długo i dość często robię tam zakupy, dlatego dzisiaj "oprowadzę" Was trochę po tym sklepie i pokażę, jak zrobić pierwsze zamówienie. 

niedziela, 20 października 2019

Wishlista, cz. 5 - Pianki i żele. Drugi etap oczyszczajacy.

To kolejna część wishisty. Poprzednie znajdziecie tutaj:
Tym razem przyszedł czas na kolejny etap oczyszczający, domywający to, co zostawiły olejki, czyli pianki i żele do mycia twarzy. 
Wiecie co? Stwierdzam, ze jest to strasznie pomocne, bo właśnie kompletuję koszyk na Yesstyle i jest mi dużo łatwiej niż zwykle. Dlatego zamierzam robić dalsze części.
W planie są jeszcze: płyny do demakijażu, głębsze oczyszczanie, maski,  pielęgnacja okolic oczu, kremy do twarzy na noc i na dzień oraz ochrona przeciwsłoneczna. Mam nadzieję, że i Wam ułatwi to przyszłe zakupy.😺

Przy okazji: jeżeli zastanawiacie się nad zakupem kosmetyków na Yesstyle, możecie korzystać z mojego kodu rabatowego, który daje Wam 5% zniżki na pierwsze zamówienie i 2% na kolejne. Może niewiele, ale zawsze coś, zwłaszcza przy nieco droższym koszyku. 😸
Kod: H59SSK.

wtorek, 15 października 2019

Toaletkowe nowości kosmetyczne - październik 2019

Jakiś czas się zastanawiałam, jak nazwać serię postów o kosmetykach docierających do mnie w danym miesiącu. Zwykle jest to nazwane "nowości X miesiąca", ale nowości to są u mnie, a ktoś może odebrać mylne wrażenie, że to nowości na rynku. Drogeryjne nowości? No też nie bardzo, bo nie tylko z drogerii je mam.
  Moim marzeniem jest posiadanie własnej toaletki, w której będę mogła sobie trzymać wszystkie moje kosmetyki. A skoro jest jeszcze fizycznie nie mam, to został świat wirtualny. Dlatego tego typu posty właśnie będą pod szyldem "Toaletkowych nowości". 
   Zwykle robię zakupy zbiorcze na początku miesiąca i rzadko kiedy dokupuję coś w międzyczasie, więc tym łatwiej będzie mi je przedstawiać. 😺

sobota, 12 października 2019

Wishlista, cz.4 - Olejki myjące - pierwszy etap oczyszczający

  Tak sobie zerkam, że kończy mi się mój olejek jabłkowy z Innisfree (👉tu recenzja) - jeden z ulubieńców - i tak sobie myślę, ze czas stworzyć kolejną chciej-listę.
Było już o 👉esencjach, były 👉tonery japońskie i 👉koreańskie.  To chyba czas zacząć od początku, lecąc etapami pielęgnacyjnymi, żeby miało to jakiś skład i ład.😸
 Wobec tego rusza dziesięć balsamów i olejków myjących z Korei i Japonii.
Zwykle używam olejków, balsamy w zamówieniu omijam szerokim łukiem, a to niestety za sprawą pierwszego balsamu, jaki do mnie trafił - i była to Missha😹  - Deep Clear Cleansing Balm. 
Jeżeli czytacie tego bloga już od jakiegoś czasu, wiecie zapewne, że z kosmetykami tej firmy kompletnie mi nie po drodze - nic, co do tej pory miałam, się u mnie nie sprawdziło, (sampli nie liczę), a ten balsam nie był wyjątkiem. Jeśli chcecie o nim poczytać -👉 tu jest recenzja.
    Co też ważne, jak ognia unikam olejków myjących z parafiną - u mnie się to po prostu nie sprawdza.

wtorek, 8 października 2019

Denko - sierpień/wrzesień 2019

W sierpniu denka nie było - uznałam, ze zbyt mało rzeczy wykończyłam, żeby cokolwiek pisać. Za to wrzesień mocno zaowocował i dla odmiany wykończyło się cztery razy tyle co w sierpniu....I cierpię na braki kosmetyków (Yesstyle, gdzie moje zamówienie sprzed miesiąca?! 😾). Jako, że od dłuższego czasu wdrażam formułę nie kupowania kosmetyków na zapas, to teraz mam efekt...
No nic, przechodzimy do denka, bo trochę tego będzie. 
Trzy liso - koty, trzy opinie:
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

wtorek, 1 października 2019

Testuję sample koreańskich kosmetyków, cz.2

Aaaaaaa!!!! Październik!!!
Kto mi wrzesień zabrał?!
Kurczę, tak strasznie skróciła mi się doba, że nawet nie ogarnęłam końca miesiąca, a tu denko trzeba jeszcze, a tu sample, a tu recenzja kosmetyku....Strasznie jakoś mało czasu. Nie wiem, czy w październiku uda się wrzucić większą ilość postów, ale zawsze można spróbować. A na pewno zaktualizować zużyte sample, które walają się po półce. 
Część pierwszą znajdziecie👉 w tym poście, a teraz opiszę Wam kolejne kosmetyki i podam krótkie recenzje:
 

piątek, 20 września 2019

Zielony ratunek dla cery? Dr. Jart - Cicapair Derma Green Solution Cream

  Jakiś czas temu dr. Jart był na ustach większości jutuberek z kanałów urodowych. Zachwycały się jego działaniem, które polegało na wyrównaniu kolorytu skóry, niwelowaniu niedoskonałości, leczeniu jej, do tego ma dość wysoki filtr przeciwsłoneczny.
Przez ten boom ja również postanowiłam stać się właścicielką kosmetyku. 
Jakież było moje zaskoczenie, gdy chciałam kupić krem Cicapair Tiger Grass Color Correction....Dostępny wcześniej krem nagle z dnia na dzień został wykupiony z każdego sklepu online, w którym robię zakupy. Mało tego, nawet Sephora zwykle mająca go w swojej ofercie (zresztą między innymi przez to u nas stał się tak popularny), nagle świeciła pustkami. 
Koniec końców postawiłam na jego mniej popularnego brata - Cicapair Derma Green Solution Cream. Jak się sprawdził?...