piątek, 28 grudnia 2018

Recenzja literatury urodowej - cz. 6. lek. IZABELA LENARTOWICZ Skin Doctor. Biblia zdrowej cery.

Dawno nie było literatury urodowej, a parę sztk jeszcze zostało mi do zrecenzowania. 
Dlatego dziś trafia na pozycję polską, napisaną przez "światowej sławy specjalistę" (według info na okładce). 

Jeżeli chcecie sprawdzić pozostałe recenzowane książki, wystarczy kliknąć w tytuły:
Chizu Saeki - Sekrety urody japońskich kobiet



Przechodząc do dzisiejszej bohaterki... Autorką jest "(...) światowej sławy lekarz, osobowość Who is Who,  członkini World Society i federacji WORLDCOB, laureatka nagród Anioł Medycyny, The Bizz, Perły Medycyny i Laur Pacjenta, właścicielka kliniki medycznej. Słynie z holistycznego podejścia do pacjentów". 
No dobra, sporo tytułów pod nazwiskiem na okładce, ale szczerze?...Jakoś nie mają one dla mnie większego znaczenia. W sensie sporo tych tytułów zapewne jest ważne w świecie biznesowym i typowo medycznym, ale dla mnie, jako zwykłej czytelniczki (a wydaje mi się, że właśnie do takiej osoby książka ma być skierowana, a nie do jakiegoś super-hiper lekarza lub biznesmena) to zwyczajny bełkot. W zupełności wystarczyłby ten Laur Pacjenta i Anioł Medycyny. Reszta bardziej mnie odstrasza niż przyciąga, poza tym mam wrażenie, że te tytuły mają na siłę oszołomić i ogłupić taką zwyczajną, niezwiązaną z finansowym światem czytelniczkę. Nie wiedzieć czemu, kiedy to przeczytałam, na myśl przyszedł mi Johny Bravo. Jeśli widzieliście kiedyś tę kreskówkę, powinniście wiedzieć o co mi chodzi. 😼

Sama książka jest dość gruba, bo zawiera 314 stron, razem z bibliografią. Dużo tekstu, mało obrazków. Każdy rozdział poprzedzony jest jakąś urodową sentencją - nie powiem, są bardzo ciekawe. Ale co z zawartością?
Książka jest wypełniona informacjami o pielęgnacji skóry. Mamy tu o typach, odpowiednio dobranej pielęgnacji, kosmetykach, jakie wtedy stosować, a nawet zabiegach medycznych dobranych dla danej przypadłości, co myślę jest w wielu przypadkach cenną informacją. Autorka jako lekarz medycyny estetycznej stara się je przybliżyć zwykłemu laikowi i robi to w sposób bardzo zrozumiały. Mamy też świetny rozdział o wpływie psychiki na zdrowie skóry, dość rzadko poruszane zagadnienie w książkach urodowych, oraz cały rozdział opisujący polecane zabiegi estetyczne. 
Co mnie trochę drażni, to taka autoreklama. Co jakiś czas są wstawki  z historiami pacjentów, opowiadających o tym, jak to cierpieli przez problemy skórne i po paru odbiciach się od lekarzy i kosmetyczek dopiero pani doktor Lenartowicz potrafiła im pomóc.
Jasne, fajnie, że pomogła, nic na to nie poradzę, że nachalne wciskanie swojej osoby w moich oczach nie ukazuje jej profesjonalizmu, tylko zapala mi lampkę w głowie. Bardzo nie lubię, jak ktoś podkreśla swoją zajebistość 😸

No ale abstrahując od mojego widzi mi się - uważam, że książka mimo wszystko jest warta zakupu. Aczkolwiek znów twierdzę, że lepiej kupić ją w księgarniach internetowych, bo pięć dych za nią to jakby 10 złotych za dużo....ale to Wasza decyzja. 😼
Jednak raczej się nie zawiedziecie, wydając na nią pieniążki. To jedna z tych pozycji, w którą warto zainwestować. 

Mieliście już może styczność z książką pani Lenartowicz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Abstrahując od kosmetyki - bo nie samą pielęgnacją człowiek żyje.

   Blog sam w sobie jest kosmetyczny, ale już od jakiegoś czasu robię malutkie odstępstwa, ujawniając swoją kolejną pasję, która z dnia na...