poniedziałek, 30 marca 2020

Smakowita pielęgnacja włosów - Vegetable Beauty. [Hit miesiąca - marzec '20].

Lubię pistacje.
Kocham pistacje.
Uwielbiam pistacje!!!
Cokolwiek podłożycie mi pod nos i powiecie, że pachnie lub smakuje jak pistacje - biorę. Mogą być solone, prażone, jako pasta pistacjowa, ciasto, ciasteczka...Lody? Ależ oczywiście, proszę!.
Pistacje w kosmetykach? No przecież!. Jak Dove zrobiło mi prezent, dorabiając do żelu pod prysznic balsam o zapachu pistacji i magnolii, nie trzeba było dużo czasu, żebym miała to u siebie. 

Dlatego jak podczas którychś tam zakupów w Hebe rzuciła mi się w oczy odżywka do włosów o zapachu pistacji i do tego będąc jeszcze w promocji - na efekty nie trzeba było długo czekać. Kupiłam pierwszą. A dzień później po wypróbowaniu - drugą, tak dla pewności, żeby mi nie brakło i żeby nikt nie wykupił. I dodałam szampon z tej samej serii. I dziś właśnie będzie o tej dwójce. 


VEGETABLE BEAUTY jest marką włoską, do tej pory spotykaną u nas w sklepach Douglas. Całkiem niedawno zawitała ona do Hebe, widzę też, że i Rossmann przymierza się do jej wprowadzenia - i mam nadzieję, że zostanie tam na dłużej. Kosmetyki opierają się na składach roślinnych, jak najbardziej zbliżonych do naturalnych. W ofercie są kosmetyki do włosów, ale widziałam też kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy i ciała. I każdy oparty na jakimś warzywie lub owocu. 

Pierwszym kosmetykiem do opisu jest Szampon wzmacniający i dodający objętości z dynią i dodatkiem z bambusa. 
Kosmetyk spakowany jest w srebrną, zgrzewaną tubę i to opakowanie jest charakterystyczne dla kosmetyków tej firmy. Tuba ma pojemność 200 ml. Na prawie połowie opakowania pyszni się ogromna, rysunkowa dynia.  
"Dzięki połączeniu natury i technologii produkt wykorzystuje zalety warzywnej pielęgnacji. Naturalne ekstrakty z dyni, bambusa, żeń-szenia i miłorzębu japońskiego działają synergicznie, wzmacniając i chroniąc włosy. Fitokeratyna i hydrolizowane proteiny nawilżają oraz przywracają włosom zdrowy blask i miękkość. Zregenerowane włosy odzyskują objętość".

SKŁAD: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Laureth-6 Carboxylic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Cucurbita Maxima Fruit Extract, Ginko Biloba Leaf Extract, Panax Ginseng Root Extract, Sasa Kurilensis stem/Leaf Extract, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolized Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Creatine, Sodium Chloride, Lactid Acid, Citric Acid, Polyquaterium-7, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Dehydroacetate, Parfum [VB 70101].

Skład szamponu to miód na moje serducho. Przede wszystkim bardzo wysoko ekstrakty roślinne. Oprócz tego składnik fermentacyjny. Brak SLS i SLeS. Co prawda SCS ma dość blisko to poprzedników, ale i tak jest znacznie bardziej łagodnym detergentem myjącym. Hydrolizowane proteiny z kukurydzy, owsa i soi. Keratyna. Skład, który (jak na szampon) do długich nie należy, a i tak jego większość to składniki roślinne, a nie zagęszczacze i wyrównywacze pH. 
Szampon jest typowo proteinowy, ma piękny zapach słodkiej, karmelizowanej dyni (mniam) i jest dość gęsty oraz przezroczysty. 

Razem z szamponem pojawia się ONA!
Odżywka regenerująca z ekstraktem z pistacji do włosów suchych, zniszczonych, matowych, łamliwych. 
Opakowanie jest identyczne jak szamponu, różnicą jest tylko obrazek pistacji. 
"Dzięki połączeniu natury i technologii produkt wykorzystuje zalety warzywnej pielęgnacji. Formuła zainspirowana tradycyjnymi włoskimi recepturami zawiera wyciąg pistacjowy, który nawilża i pomaga naprawiać wewnętrzną strukturę włosów. mieszanka olejków z orzechów laskowych i migdałów zapobiega łamaniu włosów i przywraca ich miękkość i blask. Organiczny ekstrakt z siemienia lnianego i sok z aloesu mają właściwości rewitalizujące, zapewniają ochronę i wzmacniają włosy. Delikatna formuła pomaga rozczesać włosy, pozostawiając je jedwabiście gładkie, bez efektu obciążenia. Pistacjowe SOS dla suchych, zniszczonych, łamliwych włosów". 

SKŁAD: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behetrimonium Chloride, Pistacia Vera Seed Extract, Corylus Avellana Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Linum Usitatissimum Seed Extract, Rosemarinus Officinalis Leaf Extract, Polyquaternium- 37, Citric Acid, Calcium Gluconate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Gluconolactone, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Parfum [VB 70001].

I znów - spójrzcie na ten skład! Ile ekstraktów, jakie pozycje, ile miejsca zajmują same ekstrakty i olejki. Zakochałam się. 
Odżywka moim zdaniem bardziej pasuje na miano maski, bo jest gęsta (gęstością mocno przypomina Banana Hair Food Garnier Fructis), biała i niewielka jej ilość spokojnie wystarczy na pokrycie długich włosów. 
Zapomniałam dodać przy szamponie, że żadne niepowołane rączki nie mają prawa napocząć kosmetyku przed właścicielem, bo wylot tuby zapieczętowany jest aluminiową nakładką. Ale jak się postaracie i odkręcicie nakrętkę, to nawet przez szczelnie zamknięte sreberko przenika cudny, obłędnie pistacjowy zapach. 


Jak oba kosmetyki sprawdzają się na moich włosach?
Szampon jest typowo proteinowy, a proteiny moje włosy bardzo lubią. Sprawia, że dobrze się domywają, są wygładzone i pięknie pachną, na pewno nie powoduje plątania włosów, co przy moich rozjaśnionych końcówkach i grzywce nie jest takie oczywiste.
Odżywka to po prostu bajka. Niewiele odżywek emolientowych działa absolutnie bez zarzutu na moich włosach. Po prawdzie do tej pory robiła to tylko wspomniana maska bananowa od Garniera i denkuję ją w ilościach kolosalnych. 
Odżywka pistacjowa właściwie stała by z nią na równi....Ale zapach przesunął szalę zwycięstwa na jej stronę. Włosy po jej zastosowaniu są gładziutkie, miękkie, obłędnie pachnące pistacjami i aż chce się je głaskać co chwilę. Oczywiście nie ma żadnego problemu z rozczesaniem, a suche (bo rypnięte rozjaśniaczami) końcówki i grzywka stają się miękkie, gładkie i nawilżone. 

Czy polecam?
No przecież! To absolutny MUST HAVE!!!


Ps: A może mieliście już kosmetyki z VB?....





8 komentarzy:

  1. Nie kojarzę tej marki, ale jak będę miała okazję przyjrzę się tym kosmetykom 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupowałam na ślepo, bo też nie wiedziałam, co to. Tyle, że pistacje :D Ale nie żałuję i jak widać po całym wpisie - polecam :)

      Usuń
  2. wow ale kusząco opisujesz :D Nie znam kompletnie tej firmy, ale jak tylko napotkam, przyjrzę się bliżej zwłaszcza odżywkom - bo co do szamponów mój łeb jest wymagający i toleruje tylko mocne zmywaki z sls-ami, nie lubi natury wrr....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, opis robi robotę. Gdyby to było możliwe już bym biegła po odżywkę :D. Szampon sobie odpuszczę, wydaje się dla mnie za konkretny, ale odżywkę rozważę :)

      Usuń
    2. @Turkusoowa - czasem tak bywa, dlatego nie należę do osób, które stricte naganiają do naturalnych kosmetyków - wcale nie uważam, że to jedyna, zgodna z konstytucją pielęgnacja :D

      Usuń
  3. @GlamGirl, nie jestem przekonana czy jest tai super konkretny, ale mimo wszystko, to głównie odżywkę polecam, bo szampony z fajnym składem można znaleźć w niższej cenie. Ale ta odżywka - jeszcze zamiennika nie znalazłam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh the packaging looks so sleek, and I love the metallic effect of the tubes! I've never tried this brand before xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The cosmetics are just divine !! Not just the packaging, but the smell of pistachios ... You must to try :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)