niedziela, 19 maja 2019

Po raz pierwszy na tym blogu...KLAIRS!!

   Wydaje mi się, że marki Klairs nie trzeba przedstawiać maniaczkom koreańskiej pielęgnacji. Firma powinna być znana, gdyż nawet na naszym rynku jest łatwo dostępna poprzez sklep Kontigo czy drogerię Cocolita. Wydaje mi się też, że kiedyś w swojej ofercie miał ją sklep skin-79. 
 W każdym razie jest to jedna z lepiej rozreklamowanych firm na polskim rynku i pamiętam, że kiedy u nas zaczynał się bum na azjatycką pielęgnację - Klairs było wszędzie, to tego miało status lekko luksusowej firmy, bo ich kosmetyki u nas tanie jednak nie są. 

 Ciągle sobie obiecywałam, że coś od nich zamówię, ale kończyło się najczęściej na Innisfree, albo tego typu podobieństwach. Aż w końcu znalazłam coś dla siebie. Będąc w marcu na krótkim urlopie spakowałam do kosmetyczki próbkę kremu, która wystarczyła mi na parę użyć. Kosmetyk zachwycił mnie do tego stopnia, że zdecydowałam się na pełnowymiarówkę. A teraz mogę spokojnie zrobić jego recenzję. 

poniedziałek, 13 maja 2019

Efekt prostych włosów na dłużej? ALFAPARF MILANO - recenzja kosmetyków do włosów.

   Myślę, że już wiecie, że jestem szczęśliwą posiadaczką długich i rudych włosów. Co za tym idzie, należy im się szczególna i uważna pielęgnacja, choć przyznaję, że w tym temacie nie jestem aż tak sumienna jak w przypadku pielęgnacji twarzy. Jednak lubię testować zupełnie nowe firmy kosmetyków do włosów.
I w ten sposób stałam się posiadaczką kosmetyków z firmy ALFAPARF MILANO.
 Alfaparf Milano jest międzynarodową siecią specjalistycznych salonów fryzjerskich z główną siedzibą we Włoszech (Bergamo), istniejącą od ponad 35 lat na rynku. Przyznaję się, że fryzjerów unikam jak ognia, dlatego była to dla mnie nieznana marka. I nagle do drzwi puka kurier, a z nim dociera do mnie przesyłka ze sklepu hairstore.pl, w której znajduję kosmetyki właśnie tej marki.
   W pudełku znalazłam cztery kosmetyki do pielęgnacji: szampon i odżywkę z serii Keratin Theraphy, lakier do włosów Style Stories Original i suchy szampon też z serii Style Stories. 

środa, 1 maja 2019

Projekt denko - kwiecień 2019

   Czasami mam wrażenie, że to właśnie dzięki projektowi denko dopiero się uświadamiam, jak szybko mija rok. Jakby nie patrzeć, to już cztery miesiące, a dopiero, co się Sylwestra świętowało... Kolejny miesiąc, kolejne zużyte kosmetyki...Tym razem pojawi się też kilka takich, których po prostu nie jestem w  stanie zużyć.
I jak zawsze: 
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.
 

czwartek, 25 kwietnia 2019

Kosmetyczne nowości kwietnia


     W zasadzie to można by powiedzieć, że ostatnich miesięcy... Jakiś czas temu obiecałam sobie, że będę robić zakupy kosmetyczne dopiero wtedy, jak już zacznie mi się wszystko kończyć definitywnie. Po tym jak wywaliłam parę produktów ze względu na ich termin przydatności po otwarciu - zrobiło mi się bardzo mocno szkoda mojego portfela i byłam zła na siebie za takie trochę marnotrawstwo. Dlatego uzupełniam zapasy dopiero wtedy, gdy widzę, że docieram już powoli do dna. Ma to też swoje minusy - jak nie wyliczę czasu przesyłki, to się okazuje, że jestem dwa, trzy dni pozbawiona niektórych kosmetyków, jak na przykład teraz płynu do demakijażu. 
   Ale już dotarło to, co miało dotrzeć, więc pozwolę sobie w skrócie je opisać. 

piątek, 19 kwietnia 2019

Recenzja literatury urodowej, cz.8 - K. BOSACKA, M. NOSZCZYK Cena urody

  To kolejna książka o pielęgnacji urody, którą recenzuję. 
Poprzednie siedem jest pod tymi linkami:
Chizu Saeki - Sekrety urody japońskich kobiet
lek. Izabela Lenartowicz - Skin doctor. Biblia zdrowej cery.
Victoria Tsai - Rytuał gejszy. Japoński sekret promiennej cery.

Tym razem wracamy na polskie podwórko, ponieważ recenzuję książkę dwóch Polek: Katarzyny Bosackiej, będącej dziennikarką, redaktorką oraz szefową Działu Zdrowia i Urody w Wysokich Obcasach a także dr n. med. Marii Noszczyk - dermatologa, kosmetologa, profesor w Wyższej Szkole Kosmetologii w Warszawie, felietonistki Wysokich Obcasów, szefowej warszawskiego Instytutu Kosmetyki Lekarskiej i Pielęgnacyjnej. 

 Muszę przyznać, że te informacje zrobiły na mnie trochę wrażenia, ponieważ wywołały jakąś świadomość, że autorki mają doświadczenie z pielęgnacją cery oraz kosmetykami.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Inwazja hinduskiej natury. HESH - naturalne kosmetyki rodem z Indii.

   Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty!.....

Stwierdzam, że wiosna jest moją ulubioną porą roku. Resztę też lubię, ale jednak czas, kiedy wszystko się odradza, świeżą zielenią zakrywa szarość i brud, śpiewa wokół ptasimi trelami...To jest to!. Aż chce się napisać kolejną recenzję. 
W związku z tymi wiosennymi trelami i zapachami przenoszę Was do Indii, kraju kolorów, kraju intensywnych, orientalnych zapachów i kraju, gdzie kobiety mają obłędnie grube i błyszczące włosy. 
 Przedstawię Wam dziś parę kosmetyków hinduskiej firmy HESH. Powstała pod koniec lat siedemdziesiątym ubiegłego wieku firma, to ceniony producent ziołowych kosmetyków do skóry i włosów, opartych na ajurvedyjskich recepturach. Przypomnę, że ajurveda to system starożytnej medycyny hinduskiej. 

Kosmetyki powstają na bazie wyłącznie naturalnych, roślinnych składników, a sama firma jest członkiem szeregu organizacji, promujących zdrowie, a także zajmuje się ochroną środowiska. 

wtorek, 2 kwietnia 2019

Najgorzej!! NAKEUP FACE - PHA Water - tox ampoule.

   Wreszcie jakaś recenzja koreańskiego kosmetyku!!
Ostatnie posty były bardzo ubogie w ten temat, ale to wynika z wykańczania rzeczy, które już znacie. Po prostu nie bardzo mam już co opisywać, a dopiero w tym miesiącu odnawiam zapasy. Już wiem, że będzie mandarynkowa seria Innisfree, trafi się nowy krem pod oczy z Hanyul, znajdzie się miejsce dla kremu z COSRX i Dr. Jart.... Ale o tym w przyszłości 😼

   Dzisiaj skupiam się na recenzji kosmetyku, który leży u mnie już chyba z pół roku, jak nie dłużej, to chyba czas o nim nieco napisać.

środa, 27 marca 2019

Abstrahując od kosmetyki - bo nie samą pielęgnacją człowiek żyje.

   Blog sam w sobie jest kosmetyczny, ale już od jakiegoś czasu robię malutkie odstępstwa, ujawniając swoją kolejną pasję, która z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija.
Dlatego dzisiaj będzie trochę o malowaniu porcelany i znacznie więcej zdjęć już namalowanych kubeczków i filiżanek. (zdjęcia są małe - wybaczcie, ale inaczej post by miał kilometr. Jeśli chcecie wszystko obejrzeć dokładniej - na dole będą linki do stron). 

Lutowo - marcowe denko '19 cz.2 - pielęgnacja ciała i makijaż.

Czas na drugą część denka. Wstęp był w poprzednim wpisie, to nie ma co przedłużać. 
Zaczynam od kosmetyków do pielęgnacji ciała:

1. HOLIKA HOLIKA Aloe 92% Shower Gel.
To wersja mini, ma chyba 30 ml, ale nie jestem do końca pewna, a na opakowaniu nie widzę tej informacji. Dostałam go kiedyś w pudełku Asian Box, co musiało być bardzo dawno temu, bo nie mam go nawet opisanego na blogu. Wydaje mi się, że zamówiłam ten box jakoś krótko po założeniu mojego bloga, na stronie sklepu My Asia - polskiego dystrybutora kosmetyków z HH i SeaNtree (kiedyś mieli jeszcze Lioele). W każdym razie całkiem o nim zapomniałam, dopiero ostatnio robiąc porządki w szufladach, wygrzebałam go z czeluści i...zużyłam ekspresem. Żel jest gęsty i obłędnie pachnie. Zapach jest mega świeży, aloesowo - ogórkowy. Żel świetnie się pieni i dobrze myje, nie zauważyłam, żeby wysuszał. Może nie jest to jakieś super cudo, ale dla tego zapachu warto go mieć, jest świetny na poranne pobudzenie. Ja na pewno kupię pełnowymiarową butlę, zwłaszcza, że opakowanie jest również urocze i stanowi ozdobę.  😻

niedziela, 24 marca 2019

Lutowo - marcowe denko '19 cz.1 - pielęgnacja włosów i twarzy.

W lutym dopadła mnie niemoc twórcza, która nadal zbiera u mnie swoje żniwo, ale z drugiej strony nadal prężnie rozwija się malowanie filiżanek i kubków.
  Przez tą niemoc planowany post denkowy nigdy nie powstał - dlatego tym razem będzie nieco więcej i dłużej. I w dwóch częściach, żebyście przy tej pierwszej nie usnęli w połowie. 😼
 Pierwsza część będzie tyczyć się kosmetyków użytych przeze mnie w pielęgnacji włosów i skóry twarzy. Część druga to będzie już pielęgnacja ciała oraz kosmetyki do makijażu.
I jak zawsze:
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

wtorek, 19 marca 2019

Sojowej sagi część dalsza - INNISFREE Soybean energy.

Jakiś czas temu (dość długi na dodatek) stałam się posiadaczką tonera z serii Soybean energy.
Urzekł mnie zapach, polubiłam działanie, a więcej o nim, było w tym poście
Na fali zachwytu postanowiłam dokupić mu braci, żeby samemu nie było mu przykro. Tym samym trafił do mnie olejek i krem do twarzy z tej samej serii.
Po paru miesiącach myślę, że mogę o nich w końcu co nieco już rzec. 
Zacznę może od samej serii. 

Abstrahując od kosmetyki - bo nie samą pielęgnacją człowiek żyje.

   Blog sam w sobie jest kosmetyczny, ale już od jakiegoś czasu robię malutkie odstępstwa, ujawniając swoją kolejną pasję, która z dnia na...