wtorek, 15 października 2019

Toaletkowe nowości kosmetyczne - październik 2019

Jakiś czas się zastanawiałam, jak nazwać serię postów o kosmetykach docierających do mnie w danym miesiącu. Zwykle jest to nazwane "nowości X miesiąca", ale nowości to są u mnie, a ktoś może odebrać mylne wrażenie, że to nowości na rynku. Drogeryjne nowości? No też nie bardzo, bo nie tylko z drogerii je mam.
  Moim marzeniem jest posiadanie własnej toaletki, w której będę mogła sobie trzymać wszystkie moje kosmetyki. A skoro jest jeszcze fizycznie nie mam, to został świat wirtualny. Dlatego tego typu posty właśnie będą pod szyldem "Toaletkowych nowości". 
   Zwykle robię zakupy zbiorcze na początku miesiąca i rzadko kiedy dokupuję coś w międzyczasie, więc tym łatwiej będzie mi je przedstawiać. 😺

sobota, 12 października 2019

Wishlista, cz.4 - Olejki myjące - pierwszy etap oczyszczający

  Tak sobie zerkam, że kończy mi się mój olejek jabłkowy z Innisfree (👉tu recenzja) - jeden z ulubieńców - i tak sobie myślę, ze czas stworzyć kolejną chciej-listę.
Było już o 👉esencjach, były 👉tonery japońskie i 👉koreańskie.  To chyba czas zacząć od początku, lecąc etapami pielęgnacyjnymi, żeby miało to jakiś skład i ład.😸
 Wobec tego rusza dziesięć balsamów i olejków myjących z Korei i Japonii.
Zwykle używam olejków, balsamy w zamówieniu omijam szerokim łukiem, a to niestety za sprawą pierwszego balsamu, jaki do mnie trafił - i była to Missha😹  - Deep Clear Cleansing Balm. 
Jeżeli czytacie tego bloga już od jakiegoś czasu, wiecie zapewne, że z kosmetykami tej firmy kompletnie mi nie po drodze - nic, co do tej pory miałam, się u mnie nie sprawdziło, (sampli nie liczę), a ten balsam nie był wyjątkiem. Jeśli chcecie o nim poczytać -👉 tu jest recenzja.
    Co też ważne, jak ognia unikam olejków myjących z parafiną - u mnie się to po prostu nie sprawdza.

wtorek, 8 października 2019

Denko - sierpień/wrzesień 2019

W sierpniu denka nie było - uznałam, ze zbyt mało rzeczy wykończyłam, żeby cokolwiek pisać. Za to wrzesień mocno zaowocował i dla odmiany wykończyło się cztery razy tyle co w sierpniu....I cierpię na braki kosmetyków (Yesstyle, gdzie moje zamówienie sprzed miesiąca?! 😾). Jako, że od dłuższego czasu wdrażam formułę nie kupowania kosmetyków na zapas, to teraz mam efekt...
No nic, przechodzimy do denka, bo trochę tego będzie. 
Trzy liso - koty, trzy opinie:
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

wtorek, 1 października 2019

Testuję sample koreańskich kosmetyków, cz.2

Aaaaaaa!!!! Październik!!!
Kto mi wrzesień zabrał?!
Kurczę, tak strasznie skróciła mi się doba, że nawet nie ogarnęłam końca miesiąca, a tu denko trzeba jeszcze, a tu sample, a tu recenzja kosmetyku....Strasznie jakoś mało czasu. Nie wiem, czy w październiku uda się wrzucić większą ilość postów, ale zawsze można spróbować. A na pewno zaktualizować zużyte sample, które walają się po półce. 
Część pierwszą znajdziecie👉 w tym poście, a teraz opiszę Wam kolejne kosmetyki i podam krótkie recenzje:
 

piątek, 20 września 2019

Zielony ratunek dla cery? Dr. Jart - Cicapair Derma Green Solution Cream

  Jakiś czas temu dr. Jart był na ustach większości jutuberek z kanałów urodowych. Zachwycały się jego działaniem, które polegało na wyrównaniu kolorytu skóry, niwelowaniu niedoskonałości, leczeniu jej, do tego ma dość wysoki filtr przeciwsłoneczny.
Przez ten boom ja również postanowiłam stać się właścicielką kosmetyku. 
Jakież było moje zaskoczenie, gdy chciałam kupić krem Cicapair Tiger Grass Color Correction....Dostępny wcześniej krem nagle z dnia na dzień został wykupiony z każdego sklepu online, w którym robię zakupy. Mało tego, nawet Sephora zwykle mająca go w swojej ofercie (zresztą między innymi przez to u nas stał się tak popularny), nagle świeciła pustkami. 
Koniec końców postawiłam na jego mniej popularnego brata - Cicapair Derma Green Solution Cream. Jak się sprawdził?...

wtorek, 10 września 2019

Testuję sample koreańskich kosmetyków - cz. 1

   Jak się robi zakupy w sklepach online, to zawsze....no dobra, z reguły sklepy owe, oprócz zamówionych kosmetyków, często przesyłają jakieś tam ilości próbek. Do tej pory prym wiedzie Jolse, chyba żaden inny sklep nie przesyła takiej ilości, chociaż RubyRubyShop też niewiele mu ustępuje, a i Yesstyle zaczął jakiś czas temu dorzucać do paczek. O ile kojarzę, ilość próbek najczęściej zależy od wysokości zamówienia, ale zdarzają się odstępstwa. 
Jako, że ja zamawiam kosmetyki, nazwijmy to, "azjatyckie" (w  końcu Azja to nie sama Japonia i Korea) tylko przez internet, to trochę mi się tego uzbierało. Najczęściej zabieram je ze sobą, kiedy jadę na urlop, ale nie oszukujmy się, urlopu zawsze jest za mało 😿
Dlatego tworząc ostatnio wishlisty 👉(tonery koreańskie, tonery japońskie, esencje/sera/ampułki) i  szukając do nich odpowiednich firm i kosmetyków, przypomniałam sobie, że przecież mam całe pudełko sampli. Wobec tego, ze warto je wykorzystać zużyć i sprawdzić, a nuż coś przypadnie mi do gustu?
  Odstawiłam więc chwilowo swoje standardowe kosmetyki i od tygodnia testuję próbki. Jak wiadomo, zwykle wystarczają tylko na dwa-trzy zużycia, więc parę już wykończyłam i mogę co nieco o nich napisać.

wtorek, 3 września 2019

Wishlista cz.3 - czyli tonery, o których nie mogę zapomnieć! KOREA PŁD.

To już część trzecia wishlisty, czyli listy kosmetyków, które chcę i mam zamiar wypróbować, a o których najczęściej zapominam, gdy kompletuję koszyk i kończę z kolejnym tonerem od Innisfree albo Pyunkang Yul 😹
W poprzednich wpisach pisałam o esencjach i serum, które stanowiły mieszankę koreańsko - japońską, oraz tonerach, tylko i wyłącznie japońskich. Tym razem czas na tonery bardziej popularne, bo koreańskie. 
Listę otwiera...

czwartek, 29 sierpnia 2019

Wishlista cz.2 - czyli tonery, o których nie mogę zapomnieć! JAPONIA

   Jakiś czas temu opublikowałam wpis o esencjach, o których nie powinnam zapomnieć. Wpis wziął się z tego, że zawsze, ale to zawsze w momencie, gdy już zabieram się za zakupy, nagle zapominam, co chciałam kupić i wypróbować chwilę wcześniej, i kończę na kupnie albo całkiem randomowych, albo już sprawdzonych kosmetyków. A przecież tyle jest do wypróbowania!
  Dlatego tworzę sobie listy kosmetyczne, do których zawsze mogę wrócić, planując zakupy i już wiem, co mi chodziło po głowie jakiś miesiąc albo dwa wcześniej.
  Dzisiaj padło na tonery. Ale, że to dość obszerny temat u mnie -podzieliłam je na dwa wpisy. W tym przedstawię tonery japońskie, które mnie ciekawią. W następnym będą koreańskie.

piątek, 23 sierpnia 2019

Jabłkowy olejek wczoraj i dziś - INNISFREE Apple Seed Cleansing Oil

   Demakijaż bez olejku myjącego? To się nie da!!
Od wielu lat uzywam emulgujących olejków do zmywania twarzy i przyznaję, ze teraz nawet nei potrafię zmywać makijażu bez nich. Nawet jeśli używam samego żelu, to albo mam wrażenie, że jest niedomyte, albo skóra po prostu została zmęczona ilością tarcia. Dlatego olejki to mój "must have" w pielęgnacji. 
 Po całkiem niezłym, ale jednak nie tak dobrym jak bym chciała olejku z Mamonde, którego recenzja jest tu, wróciłam do kosmetyku, który już u mnie gościł

trzy lata temu, czyli w sumie na początku fascynacji koreańską pielęgnacją.
  INNISFREE Apple Seed Cleansing oil przeszedł małą zmianę od tego czasu. 
Po pierwsze, zmienił się trochę wygląd opakowania oraz nazwa. Poprzednio był to Apple JUICY cleansing oil. A co z całą resztą?...
 

sobota, 17 sierpnia 2019

Elizavecca raz jeszcze - Hell Pore Galactomyces Pure Ample

   Na kosmetyki z brandu ELIZAVECCA nastawiałam się dość długo, czytając pozytywne recenzje pod względem działania i składu. Zawsze jednak przegrywały w ostatnim momencie a to z Innisfree, a to z COSRX czy Pyunkang Yul. 
Ale przyszedł moment, że  w końcu dorwałam krem do oczu, o którym już pisałam tutaj oraz serum, o którym piszę teraz.


niedziela, 11 sierpnia 2019

Projekt denko - lipiec '19

   Co prawda bliżej już połowy niż początku sierpnia, ale nie chcę tych zużyć zostawiać do końca miesiąca, bo jest szansa, że sierpień wyjdzie mi na czysto. Dlatego jeszcze teraz robię zużycia lipca. 
nie ma ich szaleńczo dużo, ale coś tam w koszyczku się znalazło. 
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.