piątek, 31 sierpnia 2018

Recenzja literatury urodowej, cz. 1 - Sekrety Urody Koreanek

   Tą  serią postów postanowiłam zrecenzować wszystkie posiadane przeze mnie książki, które traktują o pielęgnacji cery. Są wśród nich poradniki autorek polskich, japońskich i koreańskiej. Oczywiście wyznacznikiem jest fakt, że są dostępne na rynku polskim, bo nie każdy włada biegle językiem Albionu i w co bardziej szczegółowych opisach mógłby się pogubić. 
 Żeby nie zanudzić Was długością posta, książki będą opisywane pojedynczo, ale jeżeli chcecie od razu wiedzieć o wszystkich, jakie posiadam, odsyłam Was na mój kanał YT, gdzie jest film ze zbiorczą recenzją. Na blogu postaram się to zrobić ciut bardziej szczegółowo, choć nie wiem jak mi to wyjdzie 😊
Od razu też zaznaczam, jak prawdziwa Grażynka oszczędzania, że rzadko kupuję książki w Empiku, najczęściej robię zakupy online w mojej ulubionej księgarni Aros, bo bardzo szybko dostarczają paczki - zwłaszcza jeśli korzystacie z usługi InPost i płacicie przy odbiorze (jest też taka opcja w tej księgarni), a same książki są czasem o 10, 15 zł taniej. Przy większym zamówieniu znacznie bardziej się to opłaca.

  Zaczynam od klasyka, od którego chyba wszystko się zaczęło. Panie, Panowie - przedstawiam

Sekrety Urody Koreanek CHARLOTTE CHO

Książka nie jest jakoś szczególnie gruba i duża, czyta się ją łatwo i przyjemnie. Autorka - Amerykanka koreańskiego pochodzenia, opowiada w przyjazny sposób jak ze zwykłej kalifornijskiej dziewczyny zmieniła się w koreańską piękność. Przeprowadza nas przez skrót swojego życia mając na celu ukazać różnicę między zachodnim, amerykańskim i europejskim stylem dbania o skórę, a zupełnie innym koreańskim. Tłumaczy, czym jest osławione "10 kroków", wymienia swoje ulubione firmy, przytacza słowa koreańskich gwiazd i ich wizażystów. Przeprowadza nas przez typy
skóry, opowiadając jednocześnie jak o nie dbać. Porównuje swoje stare nawyki z nowymi, których nabyła po przeprowadzce do Seulu. Oprócz porad kosmetycznych w bardzo ciekawy sposób przybliża nam Koreę Południową i jej zwyczaje, coś jest dość ciekawe, bo ten kraj mimo wszystko dla ludzi Zachodu jest dość egzotyczny, a autorka sprawia, że chce się tam jechać. Ciekawym rozdziałem jest jeden z ostatnich: "Moje serce jest w Seulu, czyli gdzie jeść, pić, kupować i zrobić się na bóstwo".
Autorka nie dość, że opisuje miejsca, które warto zwiedzić, to jeszcze podaje trasy dojazdów, robi taki miniprzewodnik. Przyznam, że zostałam tym zauroczona.  Są też rozdziały o mentalności Koreańczyków i ich kulturze, czy  - równie ciekawy - o koreańskim spa. 

Jest to pierwsza z moich książek urodowych, którą zakupiłam z myślą o przestawieniu się na pielęgnację koreańską - i wcale nie żałuję. Owszem, po latach widzę pewne niedoskonałości, ale
mimo wszystko nadal uważam, że jeżeli chce się zacząć coś robić w tym kierunku - warto ją mieć. Do tego, jeżeli jeszcze nie rozeznajesz się w koreańskim rynku kosmetycznym, przykłady firm, na które warto zwrócić uwagę, dadzą Ci jako takie pojęcie, od czego powinnaś/powinieneś zacząć testować. 
Mimo upływu lat nadal polecam tę książkę do Waszych biblioteczek.

Macie już? Jeśli tak, podzielcie się odczuciami.

Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzuci...