czwartek, 16 lipca 2020

Idziemy w góry! Wycieczka do doliny Gąsienicowej, cz.2. Nad Czarny Staw Gąsienicowy!

    Całkiem niedawno rozpoczęłam nowy cykl postów na moim blogu, bo przyznaję, że po paru latach blogowania przy moich różnych pasjach - jeden typ postów zwyczajnie zaczyna mnie nudzić i czuję się trochę jak w pasach bezpieczeństwa: niby bezpiecznie, ale strasznie ciasno. 
Interesuję się wieloma rzeczami - kiedyś pisałam o malowaniu porcelany, był już post o tworzeniu "ogrodów w słoiku", a teraz po raz kolejny odkrywam moją następną pasję: podróżowanie i góry.
W pierwszym poście z tej serii ruszyliśmy z samego dołu czyli z Zakopanego przez Kuźnice i dotarliśmy na Halę Gąsienicową do schroniska Murowaniec. 
Tym razem pójdziemy troszkę wyżej i dalej - ale będzie to bardzo krótki spacer. Bo dziś zawędrujemy nad urokliwy wodny akwen otoczony z trzech stron górskimi ścianami.


Od schroniska Murowaniec ruszamy w lewą stronę, wybierając niebieski szlak. Według info na tabliczce szlakowej, do Czarnego Stawu Gąsienicowego (nie mylić z Czarnym Stawem pod Rysami) mamy 35 minut drogi i w zasadzie tyle mniej więcej trwa dojście. 
Trasa jest mocno niewymagająca - w zasadzie to typowa spacerówka. Początkowo wiedzie przez niewysoki las mieszany z przewagą drzew iglastych. Las jest jasny, widny, idzie się nim bardzo przyjemnie. Warto zwrócić uwagę po drodze na wybijające ze skał źródełka. Nie ma ciężkich i ostrych podejść, są tylko łagodne meandry w górę i w dół. Jak zwykle lepiej uważać pod nogi - na kamienistych szlakach bardzo łatwo skręcić kostkę przez nieuwagę.
Mniej więcej w połowie drogi otwiera się po lewej stronie widok na Dolinę Czarnego Potoku, a w tle już słychać huk małych wodospadów na potoku. My mieliśmy jeszcze takiego farta, że na ogromnej płachcie śniegu, leżącej poniżej, dostrzegliśmy bardzo wyraźny trop niedźwiedzia brunatnego (przyznam szczerze, że wolałabym go nie spotkać na szlaku. Wiem, że są "odważni" na zasadzie "co to nie ja", jednak to duży i niebezpieczny drapieżnik. Żywię przed nim duży respekt i sądzę, że mam wystarczająco dużo rozumu i doświadczenia ze zwierzętami, by jednak go unikać 😉).
W drodze nad Czarny Gąsienicowy. Po lewej charakterystyczny szpic Żółtej Turni
Warto też zwrócić uwagę na rumowiska poniżej szlaku. Widać w nich całą potęgę przyrody. W jednym z takich rumowisk z kosodrzewiną w tle odnajdziemy pionowy kamień w formie obelisku upamiętniający śmierć kompozytora Mieczysława Karłowicza, propagatora turystyki górskiej i jednego z założycieli TOPRu. Mężczyzna zginął podczas samotnej wyprawy narciarskiej, a porwała go lawina śnieżna z Małego Kościelca, który w tym miejscu góruje nad głowami. Może nas zdziwić swastyka, wyryta pod napisem, ale warto pamiętać, że to znak znacznie starszy niż wykrzywiony obraz skośnej, nazistowskiej swastyki, jaką kojarzymy na co dzień.
Swastyka, ta prawdziwa, jest znakiem szczęścia i pochodzi z religii buddyjskiej. Górale używali jej, nazywając znak "krzyżykiem niespodziewanym" długo przed II wś. 
   Krótkie podziwianie kamienia i idziemy dalej. Po prawej stronie ocieramy się o skały Małego Kościelca, po lewej wciąż otwarta przestrzeń z rzeką, kosówką i widokiem na Żółtą Turnię. 
Jeszcze tylko krótkie podejście pod górkę....I już.
Widok na staw od szlaku z Hali gąsienicowej. Po prawej zbocze Kościelca.
Przed nami rozpościera się przepiękna panorama na Czarny Staw Gąsienicowy, co oznacza, że właśnie jesteśmy na 1624 metrze nad poziomem morza!
Czarny Staw jest jednym z najpiękniejszych akwenów wodnych w Tatrach Wysokich - moim subiektywnym zdaniem i żaden nasz pobyt w górach nie obejdzie się bez jego odwiedzenia. Uwielbiam siedzieć nad jego szafirowym lustrem wody, kocham patrzeć na otaczające go wysokie góry: Granaty, Kozi Wierch, Zawrat czy Kościelec. Można naprawdę siedzieć, podziwiać i się wyciszyć. 
Stąd rozdzielają się szlaki do Doliny Pięciu Stawów przez Zawrat (lewa strona) i Kościelec, a za nim dolina Gąsienicowa i Kasprowy (prawa strona). 
Dla ciekawskich warto ruszyć w lewą stronę, szlakiem na Zawrat, bo obejdziemy w ten sposób staw, przeskoczymy nad małym wodospadem, a docierając do podnóża góry mamy piękny widok na staw od drugiej strony i całkiem ciekawe punkty widokowe, wspinając się na skały. i jest mniejsze prawdopodobieństwo rzeszy turystów na brzegu. Ciekawym przeżyciem jest przejście przez strumień wody swobodnie przelewający się przez szlak, co widać na filmiku.
Wspomniany strumyczek na szlaku tuż przy podejściu na Zmarzły Staw Gąsienicowy i Zawrat
I tu można iść dalej - do Doliny Pięciu Stawów przez Zawrat, jednak przyznaję, że nie planuję tam podejścia ze względu na moją agorafobię. Może kiedyś....
Wędrując na brzegiem stawu i wpatrując się uważnie w wodę, której przejrzystość wynosi aż 12 metrów, często można dostrzec śmigające ryby - to efekt sztucznego zarybienia  w 1881 r. pstrągami potokowymi i źródlanymi. Przy brzegu często można spotkać bardzo przyjazne kaczki krzyżówki - "na sępa" podpływają do turystów po jedzenie, dlatego jak ktoś jakimś cudem ma ziarno...Przestrzegam przed karmieniem chlebem - od lat mówi się o jego zgubnym wpływie na ptactwo. Lepiej nie karmić w ogóle. 
Czarny Staw Gąsienicowy - widok od strony Zawratu. 
Z takich ciekawostek - na przełomie XIX i XX wieku nad brzegiem stawu stało prywatne malutkie drewniane schronisko, a właściwie bufet. Niestety spłonęło w 1920 r., jednak nawet w trakcie swojego działania nie cieszyło się dobrą opinią. Planowano po nim wybudować kolejne, ale ostatecznie odstąpiono od pomysłu po wybudowaniu Murowańca. 
Na tym zakończymy dzisiejszą wycieczkę.

Na koniec jak zwykle parę uwag, powtórzonych z poprzedniego posta, bo uważam, że warto je zapamiętać, zwłaszcza, jeśli nie należy się do częstych wizytatorów górskich:
 - w adidasach da się dotrzeć, ale ja jestem ogólnie przeciwna takiemu obuwiu na szlakach. Nigdy nie wiadomo, kiedy trafisz na wyślizgane kamienie. Lepiej, żeby buty miały chociaż "rowkowaną" powierzchnię, nie płaską.
 - zawsze, ale to ZAWSZE sprawdzaj pogodę przed planowanym wyjściem. Korzystaj ze stron TOPRu, przydatne jest też meteo.pl i windy.com. Ach no i najważniejsza jeśli o burze chodzi - Real Time Lightning Map - najlepsza strona pokazująca aktualny czas i miejsce wyładowań atmosferycznych (to m. in dzięki niej w tamtym roku zdążyliśmy zejść ze szlaku, podczas gdy pół godziny później był armageddon z porażeniami od piorunów na Giewoncie). Pamiętaj, że w górach prognoza pogody może zmienić się z dnia na dzień, dlatego nie warto zawierzać przypadkowym stronom prognoz i prognozom długoterminowym.
 - warto w plecak zapakować butelkę wody i coś energetycznego - czekoladę, batonik. Dobrze też mieć w razie czego torebkę na resztki. Niby prozaiczna rzecz, ale czasem się zapomina. Zdarzyło mi się pakować ogryzki i skórki od banana do kieszeni plecaka.
 - warto też mieć krem z filtrem. W górach słońce opala mocniej, o czym często się zapomina. Nie raz i nie dwa widziałam spieczonych na raka turystów, a i mój połówek miał ostatnio oparzenia słoneczne na owłosionej części głowy....
 - po zejściu ze szlaku i powrocie z Kuźnic, warto zatrzymać się w barze mlecznym przy rondzie Jana Pawła II. Genialny placek zbójnicki  i w ogóle bardzo dobre żarcie, ale pamiętajcie, że płatność gotówką (ewentualny bankomat jest na stacji BP zaraz za Mleczakiem).



13 komentarzy:

  1. Przy dzisiejszym wstępie do posta ogarnełam, że byłam w schronisku Murowaniec :D W ostatnim poście jakoś nie skojarzyłam i nie było też takiego zdjęcia na cały przód, że nie poznałam totalnie! :D Echh taką to ja mam orientację :P
    Natomiast nad czarnym stawem gąsielnicowym byłam, ale jak Ci pisałam, wolę inne szlaki, nie jest on jakimś 'top. Już większe wrażenie zrobił na mnie czarny staw pod Rysami wspomniany - cudny widok z niego się rozpościera! ♥
    Ale do wspominanej doliny 5 stawów muszę się wybrać to jedno z wielu miejsc jakie mam do zobaczenia!
    A i jeszcze nie wiedziałam totalnie o tym 'źródełku' płynącym przez szlak, wydaje mi się, że ja byłam z innej strony stawu chyba tak po zdjęciach patrząc, ale może mi się tak wydaje - jak widać po początku mojego komentarza nawet by mnie to nie zdziwiło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owo "źródełko" czy właściwie strumyczek jest po drugiej stronie stawu, patrząc od strony wejścia z hali Gąsienicowej, więc może tam po prostu jeszcze nie dotarłaś :) Właśnie ja na 5 stawach byłam, ale jakoś mnie nie urzekły - mam zaplanowane powtórne pójście. Jak na razie mam do nich ogromny sentyment tylko przez to, że mój luby mi się tam oświadczył :D

      Usuń
    2. Brak tego źródełka może być też spowodowany porą roku - wiele rzeczek przebiega przez szlaki kiedy topnieje śnieg na szczytach. później zanikają

      Usuń
    3. A to może być, bo ja byłam w lecie, ale szłam chyba od innej strony, nie orientuje się tak dobrze jak Ty w Tatrach mam wrażenie, ale to nie było wejścia z hali gąsielnicowej, bo nawet na niej jeszcze nie byłam :D Ja jeszcze dużo klasyków mam do zobaczenia ;)

      Usuń
  2. Jak tam cudownie, wspaniałe widoki! Moja mama wczoraj wróciła z urlopu, który spędziła w tamtym terenie, zaliczyła też Rysy! Szkoda że nie miałam możliwości wybrać się z nimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo, jakoś mnie na Rysy wyjątkowo nie ciągnie :D

      Usuń
  3. Przepiękne widoki <3 Kocham góry i takie wędrówki. Wprawdzie nie zapędzam się daleko, bo mam problemy z płucami i znam swoje możliwości, ale już sam widok gór i przyrody potrafi postawić człowieka na nogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet malutki spacer po łagodnym szlaku jest warty spacerku ;) A widoki cudowne.

      Usuń
  4. Piękne widoki, ja ostatnio byłam w górach chyba 8 lat temu :( I dzięki jeszcze raz za rady,ja na rolki tez prawie zawsze biorę wodę i coś cukrowego

    OdpowiedzUsuń
  5. Chociaż należę bardziej do #teammorze to muszę przyznać, że widoki są cudowne i na pewno warto się tam wybrać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to decydowanie #teamgóry :D Nad morzem byłam chyba trzy lata temu, ale marny ze mnie pływak i o dziwo nie znoszę huku fal, za to uwielbiam drące się mewy i rybitwy. Wytrzymuję tam najdalej trzy dni :D

      Usuń
  6. Też ostatnio byłam w Zakopanem, ale w Czarnym Stawie Gąsienicowym ostatnio nie byłam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)