środa, 29 kwietnia 2020

Ruby Glamour - jeżynowa paleta cieni od Eveline.

Coraz częściej piszę o kosmetykach kolorowych.
Do tej pory unikałam tego jak ognia, bo znam osoby, które to zrobią dużo lepiej, a ja sama też nie czułam się pewnie, fotografując siebie, by pokazać makijaż. Zresztą ja bardzo nie lubię siebie na fotografiach i nawet na wyjazdach urlopowych rzadko na nich jestem. 
Ciągle coś mi nie pasowało. Dopiero w ostatnich miesiącach nieco bardziej przysiadłam nad fotografią (być może zauważyliście nieco inny format zdjęć produktowych) i obróbką, zaczęłam też w końcu uczyć się fotografowania własnej twarzy. 
Co jakiś czas też od 👉Glam Girl (pozdrawiam!) dostawałam po głowie, że nie piszę o kosmetykach kolorowych. No więc zaczynam to zmieniać. 


Dzisiaj trafiło na paletkę EVELINE - Ruby Glamour
Zobaczyłam ją na IG firmy i strasznie mi się spodobała. Dopiero potem się dowiedziałam, że tak naprawdę kolorystyka to żywcem ściągnięta paleta Urban Decay Naked Cherry, której pojawienie się przeszło jakoś bez echa. Trochę mnie to ubodło, bo szczerze rzecz biorąc to nawet nie jest inspiracja, tylko kopia, nawet opakowania nie zmienili. I gdybym wiedziała troszkę wcześniej, chyba jednak kupiłabym UD. No ale już po fakcie, a drugiej identycznej palety kupować nie będę, nawet jeśli to inna firma. 
Pomijając już kwestie etyczne - kolorystyka palety przedstawia się naprawdę interesująco, kojarzy mi się z kolorami owoców leśnych - wiecie: jeżyny, maliny, jagody i te sprawy. 
Burgundowa, aluminiowa kasetka z dobrym lusterkiem i mocnym - dla mnie trochę za bardzo mocnym zamknięciem - zawiera dwanaście całkiem dobrze napigmentowanych cieni. Siedem z nich to maty, pięć to cienie błyszczące, o foliowym wykończeniu. Kolorystyka jest zdecydowanie ciepła. 
Rose Quartz - to jasny beż o lekko morelowym tonie, mat.
Calcite - mocniejszy beż, bardziej musztardowy, mat.
Rose Diamond - przepiękny świeżo różowy błysk.
Agate - siena palona. Typowy kolor sieny, mat.
Coral - bardzo nasycona brzoskwinia, mat.
Crystal - szampańskie złoto to najlepsze okreslenie na ten błysk.
Amber - piękna miedź (mimo bursztynu w nazwie) z delikatnym różowym podtonem. Błysk.
Ruby - nasycony róż, wręcz oberżynowy mat
Jasper - kolor w połowie drogi między czerwienią a brązem. Mat
Topaz - nasycona fuksja, z czerwoną bazą. Błysk
Tourmaline - czekoladowy błysk
Gemstone - czekoladowy brąz ale matowy.
Jak widać, kolory mają swoje nazwy od kamieni szlachetnych i półszlachetnych, ale tak na moje widzi mi się, bardziej właśnie pasowałyby nazwy owoców, biorąc pod uwagę zapach...
Z paletką pracuje się łatwo, szybko i przyjemnie. Kolory mieszają się ze sobą bezproblemowo, chociaż mam wrażenie, że mogą się lekko osypywać, ale może to być też kwestia pędzla. Cienie są dość miękkie, nawet lekko kremowe w odczuciu, zwłaszcza błyski. Co do błysków jeszcze - są wyraźne i dobrze utrzymują się bez żadnych klejów do brokatu, ale nałożone już na ten klej - to sztos. Folia jak się patrzy. 
Makijaż utrzymuje się bez problemu cały dzień, cienie nie robią dziur, nie odklejają się, nie zbierają w załamaniach powieki. 
Czy jestem zadowolona, że zakupiłam tą paletę?
Powiem tak: gdybym nie wiedziała nic o UD to dałabym jej 100% mojej aprobaty, a tak... Mimo miłości z kolorystyką i bezproblemową pracą przy niej - daję jej tylko 90%.

Jednak jeżeli nie chcecie wydawać za bardzo finansów na oryginał, to przy tej paletce absolutnie się nie zawiedziecie.
Co sądzicie o tej palecie i o (nie pierwszym już niestety) ściągnięciu pomysłu od innej firmy? Macie ją w swoich zbiorach? A może zamierzacie kupić? Podzielcie się w komentarzach.

PS; W makijażu oka użyłam kolorów: Rose Quartz pod brew, Coral jako przejściówkę, nieco niżej na załamaniem powieki - Ruby. W zewnętrzny kącik dałam Gemstone, na powiece ruchomej od wewnątrz Rose Diamond, na środku lekko Topaz. Kącik wewnętrzny to Crystal. Dolna powieka od środka: Crystal, Rose Diamond i Agate. 
PS 2: Nie bluruję  dolnego zdjęcia, jestem dumna z moich minimalnych zmarszczek. Jak na mój wiek (za rok stuknie mi czterdziestka) uważam, że nie są duże 😹

6 komentarzy:

  1. Eveline ma bardzo wiele kosmetyków 'inspirowanych' tymi drogimi. I zawsze mnie dziwi, że o ile ludzie burzą się na podróby perfum tak tutaj jakoś większości to nie przeszkadza. Nie wiem czemu jeden rodzaj produktu ma być bardziej doceniamy, ale mniejsza o to.
    Paleta jest bardzo ładna. Ostatnio częściej sięgam po różne róże czy brzoskwinki, więc większość cieni bym wykorzystała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwi mnie istnienie miliona podrób perfum i ludzi to nie obchodzi ba, twierdzą, że fajnie mieć to samo taniej, ale na kolorowe kosmetyki zawsze jest wielkie oburzenie. A prawdopodobne nie wiedzą, że nie ma patentu na te pomysły i każdy to może wykorzystać. Co do palety jest bardzo ładna i makijaż też sztos 😉 Czy ja się skuszę? Możliwe choć myślę też nad charming mocca z tej serii 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Już po pierwszym przeczytanym zdaniu miałam napisać: "Nareszcie" :D. Ale doczytałam wstęp i bardzo się cieszę że przekonałam Cię do pisania o kolorówce. Gdyby nie Ty pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi, palety Eveline nie są aż tak pokazywane na blogach. Pigmentacja wydaje się w porządku, ładnie wszystko porozcierałaś. Wygląda to na dobrą paletę. Co do tego zgapiania to sama nie wiem co myśleć. Początkująco kosmetycznie ma racje. Inspiracje perfum są okej, a wibo, lovely i eveline zbiera niesamowite bęcki za kopiowanie droższych firm. Ale hudy już nikt nie ruszy za kopiowanie produktów a wręcz kampanii reklamowych. Z jednej strony to nie fajne - jakby nie było to jest kradzież czyjegoś pomysłu, a z drugiej strony nie każdego stać na oryginały.. ciężko to jednomyślnie ocenić mi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie prezentuje się ten makijaż na tobie! :) Paletka ma świetne kolory, ale raczej póki co jej nie zakupię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny mejkap !Pasuje Ci, ja niestety w takich kolorach nie wyglądam dobrze, taka wiesz, zapłakana, podobnie mam z brzoskwiniami, pomarańczami :)
    Ja rzadko testuję te drogie palety i nawet nie poznałam że to kopia Urban Decay, choć opakowanie i kolorystyka wydały mi się znajome...Czy mam coś przeciw-nie wiem, każdy wybiera sam za siebie,mi się zdarza kupić odpowiednik perfum czy np.palety MUR które częściowo też są inspirowane tymi z wyższej półki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paleta śliczna, kolory zdecydowanie moje, choć szkoda że to taka kopia UD. Moim zdaniem widać "inspirację" na pierwszy rzut oka ;). Eveline ma fajne kosmetyki, mogliby postawić na oryginalność, która zawsze jest w cenie, a jakość obroniłaby produkty :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)