piątek, 17 kwietnia 2020

Odkrywanie pielęgnacji drogeryjnej na nowo - BIELENDA.

   Od lat prowadzę tego bloga i od lat jestem wierna kosmetykom koreańskim i japońskim, zwłaszcza jeżeli chodzi o pielęgnację. 
I tak na dobrą sprawę - znacznie lepiej orientuję się w tamtejszych rynkach kosmetycznych, niż w naszym rodzimym. Ale ostatnio udało mi się załapać na testowanie produktów, które zaproponował portal 👉wizaz.pl.
Trafiło na dwa produkty od BIELENDY - Energetyzujący tonik z ultrastabilną witaminą C i Energetyzująco - nawilżający krem z ultrastabilną witaminą C. Chcecie się dowiedzieć jak się sprawdziły? Zapraszam na recenzję.



W ogóle to z Bielendą taka trochę śmieszna sprawa, bo firma kojarzyła mi się z tanimi kosmetykami pielęgnacyjnymi. Taki zwyczajniak...więc trochę mi oko zbielało, jak zobaczyłam nowe serie kosmetyczne, które nie dość, że mają ciekawy design, to jeszcze mogą się pochwalić bardzo dobrymi składami, a i ceny są zróżnicowane.
Seria Energy Boost, z której pochodzą testowane przeze mnie kosmetyki, jest przeznaczona do skóry zmęczonej, ziemistej, przeżywającej stres oksydacyjny, z przebarwieniami i nierównym kolorytem. Jej składnikami aktywnymi jest ultrastabilna wersja witaminy C (ta witamina może szybko się wytracać i wtedy jest bezużyteczna. Więcej o tym w 👉tym artykule) oraz kwas ferulowy, który jest silnym antyoksydantem. Po regularnym stosowaniu kosmetyków skóra dozna poprawy kolorytu, rozjaśnienia, kosmetyki pomagają też w walce z przebarwieniami, mają działanie antyoksydacyjne, a także odżywią i zenergizują skórę.
Przyznaję, brzmi nieźle. Może nie mam problemu z ziemistą cerą, ale rozjaśnienie? Zawsze na czasie. Do tego kosmetyki posiadają witaminę C, która jest również antyoksydantem, co za tym idzie, ma działanie przeciwzmarszczkowe. 
Tonik jest w plastikowej, biało - pomarańczowej butelce o pojemności 200 ml. Ma delikatny kwiatowo - cytrusowy zapach, bardzo przyjemny. Płyn jest przezroczysty, troszeczkę gęstszy od wody. Przypomina mi trochę konsystencją toner od Bentona. 
Głównymi składnikami aktywnymi jest witamina C, hydrolat z zielonej herbaty i ekstrakt z malin.

SKŁAD: Water, Camellia Sinensis Leaf Water, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Rubus Idaeus Fruit Extract,  Trehalose, Glycerin, Lactic Acid, Polysorbate 20, Hydroxyethylcellulose, Disodium EDTA, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Limonene, Buthylphenyl Methylpropional, Linalool, Citral. 

Nie mam się za bardzo do czego przyczepić, jeśli o skład chodzi. Jest hydrolat z zielonej herbaty, jest witamina C, jest ekstrakt z maliny - i to na pierwszych pozycjach. Część ze składników jest pochodzenia roślinnego (trehaloza, hydroksyetylceluloza, Polisorbat - 20). Kwasek cytrynowy do równowagi pH, parę składników zapachowych, parę konserwantów.
Jego używanie to czysta przyjemność. Jest nieco gęstszy od wody, więc czuję, jak rozprowadzam go na skórze. Jednocześnie wchłania się bardzo szybko, pozostawiając leciutki film na skórze, dający uczucie nawilżenia. Łagodny zapach sprawia, że naprawdę lubię  go używać i chętnie będę to robić nadal. 

Energetyzująco - nawilżający krem z ultrastabilną witaminą C zapakowany jest w buteleczkę typu air - less o pojemności 50 ml. Pompka działa sprawnie, ładnie dozuje, nic się nie zapycha, ani nie zapowietrza. Krem jest biały, średniej gęstości o bardzo delikatnym, cytrusowym zapachu. 
Główne składniki aktywne to: witamina C, kwas ferulowy, karnityna, minerały morskie, ekstrakt z żeń - szenia, koenzym Q10, kwas hialuronowy.

SKŁAD: Water, Propanediol, Glycerin, Trehalose, Crambe Absynthia Seed Oil, Stearyl Alcohol, Triethylhexanoin, Squalane, Dimethicone, 3-0-Ascorbic Acid, Ferulic Acid, Caffeine, Panax Ginseng Root Extract, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Lecithin, Carnitine, Ubiquinone, Tocopherol, Citric Acid, Sodium Citrate, Biotin, Beta-Sitosterol, Ascorbyl Palmitate, Glycine Soja Oil, Isododecane, Hydrogenated Tetradecenyl/Methylpentadecene, Ammonium Acryloylddimethyltaurate/VP Copolymer, Sodium Polyacrylate, Propylene Glycol, Sodium Steraoyl Glutamate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Trisodium EDTA, Methylparaben, Buthylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool. 

Jak do składu toniku nie miałam zastrzeżeń, tak ten nie należy do moich ulubieńców. Mamy co prawda wymienione składniki aktywne na dość wysokich pozycjach, jest kofeina, ale szczerze rzecz biorąc średnio cieszy mnie obecność etyl- i propylparabenu - ponieważ oba mogą prowadzić do podrażnień wrażliwej i atopowej skóry, co przy złuszczającym działaniu witaminy C według mnie nie jest najszczęśliwszym połączeniem dla wrażliwców. 
Krem rozsmarowuje się łatwo, szybko i przyjemnie, szybko się wchłania i spokojnie można nakładać na niego makijaż. Nic się nie wałkuje, nie zbiera, krem też nie zapycha. I tak, jak zgodzę się z wyrównaniem kolorytu i energizowaniem skóry, tak nawilżanie niestety można włożyć między bajki.
Przez prawie miesiąc stosowałam w pielęgnacji porannej i wieczornej tylko te dwa produkty (no i krem pod oczy). Zwykle mam rozbudowaną pielęgnację, ale chciałam je solidnie przetestować. Doszło do tego, że krem mi lekko przesuszył i uwrażliwił skórę. Jednak szczerze powiem - liczyłam się z taką możliwością, bo zwyczajnie wynika to z właściwości samej witaminy C, która z natury ma lekkie działanie złuszczające. Kosmetyków z witaminą C nie powinno się raczej używać bez wspomagaczy nawilżających i to najlepszy tego przykład. 

Czy polecam te kosmetyki? Tak, jak najbardziej. Jeżeli borykacie się z przebarwieniami i zmęczoną skórą - to kosmetyk dla Was. Jednak zaopatrzcie się też w solidne nawilżacze i kremy przeciwsłoneczne.
.
Znacie te kosmetyki z Bielendy? A może jakieś inne serie przykuły Wasz wzrok? Dajcie znać!

13 komentarzy:

  1. Widziałam jedynie te kosmetyki w internecie. Nie znam ich całkowicie. Miałam te bardziej dostępne w drogeriach produkty i szału ni ma głównie względem kremów do twarzy i produktów typu serum przynajmniej dla mnie. Co do reszty od siebie polecam peelingi do ciała, tonik super power Mezo i maseczkę nawilżająco- detoksykującą 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielenda ostatnio chyba bardziej w marketing poszła w końcu :) Co do produktów, myślę, że zdecydowanie lepsze są kosmetyki myjące/oczyszczające niż pielęgnacyjne.

      Usuń
  2. Sama bardzo lubię tą firmę, często ją kupuję, bo większość ich kosmetyków się u mnie świetnie sprawdza. Nie miałam jednak jeszcze okazji poznać serii profesjonalnej. Ta z witaminą C ciekawi, też zgłaszałam się nawet do tego testu :) Po Twojej recenzji chętniej sięgnęłabym po tonik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj fajny. PO skończeniu testu chciałam wrócić do poprzednich tonerów i złapałam się na tym, że ten znacznie przyjemniej mi się aplikuje. Tamte na razie odstawiłam :D

      Usuń
  3. Znam tę firmę ale już dawno nie miałam w swojej kosmetyczce nic z jej asortymentu :) Może pora coś wypróbować, kosmetyki bardzo mnie interesują :) Wspaniała recenzja!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam. Ja też chyba rozejrzę się za innymi kosmetykami z Bielendy.

      Usuń
  4. Mam love - hate relacje z Bielendą. Niektóre rzeczy lubię, inne mi szkodą. Te serie professional o wiele bardziej lubię. Witaminka C jest super pod każdą postacią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zaczynam "odkrywać". Tonik juz lubię, krem jest taki...NO nie do końca. Ale testuję też borówkową piankę do mycia twarzy i jak na razie spory pozytyw.

      Usuń
  5. Żałuję, że akurat do tego testowania się nie zgłosiłam ;). Bielendę uwielbiam i według mnie to najlepsza polska marka pielęgnacyjna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że w tym przedziale cenowym ma małą konkurencję, jeśli o jakość drogeryjną chodzi.

      Usuń
  6. Zazdroszczę Ci tego testowania, na kosmetyki Bielenda sama miałam wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi cała ta ich seria SupremeLab bardzo podeszła polecam właśnie tę z Witamina C :) ale jeszcze muszę uzupęłnić sobie tonik i maseczke z tej serii.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)