środa, 15 kwietnia 2020

Moje pachnidełka - między zapachami Avon a Oriflame. CZ. 2. AVON

  W zasadzie to miał być jeden post, ale jak zobaczyłam, ile się tego napisało, uznałam, że warto rozgraniczyć, bo uśniecie, a nie doczytacie😹
Poprzedni wpis o zapachach Oriflame jest pod tym linkiem 👉(link). To teraz przedstawię mój mały zbiór z AVONu.


Na początek klasyk, który był jednym z najbardziej pożądanych przeze mnie zapachów w latach dziewięćdziesiątych. Celebre. Jak ja uwielbiałam ten zapach! Był dla mnie czymś nowym i niespotykanym. Teraz znam wiele fajniejszych i bardziej trwałych, ale ten darzę sentymentem i co jakiś czas do niego wracam. Celebre to zapach świeży, kwiatowy, ale z lekką nutką zadziorności. I nic dziwnego: jego początkowymi nutami jest cyklamen, pieprz i nuty owocowe, które przechodzą w konwalię, magnolię, frezję, piwonię i jaśmin a kończą cedrem i drzewem sandałowym. Zapach jest ultra dziewczęcy, wiosenno - letni, dzienny, ale z nutką zadziory. Trwałością w porównaniu do starej wersji nie grzeszy, ale za te pieniądze nie ma co wymagać cudów.

Far Away. Ten zapach kojarzy mi się z moją historycą z liceum, która nosiła go bite cztery lata na sobie i za którą uwielbiałam chodzić i wdychać perfumy. Zapach jest bardzo specyficzny i nie każdemu przypadnie go gustu, bo jest z rzędu kwiatowo - orientalnych. Raczej dla kogoś, kto nie boi się mocniej skropić perfumą. Ta mieszanka wybija początkowo zapachem ylang - ylang, kokosa, pomarańczy i brzoskwini, by przejść w kwiaty: gardenię, jaśmin, osmantus, fiołek, frezję, różę i zakończyć wanilią, bursztynem, drzewem sandałowym i piżmem. Są trwałe i nawet po długim czasie na ubraniach jeszcze można je wyczuć.

Perceive wracają do mnie co jakiś czas - są świetnym, świeżo - pieprznym zapachem. Jednak nie jest dla każdego. nie wiem, co w nim jest, ale potrafi być kapryśny. na niektórych pachnie cudownie i na szczęście należę do tej grupy, ale są ludzie na których nie jestem w stanie go znieść.To typowe perfumy na dzień, które jednocześnie są dla mnie synonimem i ostrej zimy i gorącego lata. Zapach otwiera mocno wyczuwalna ostrość pieprzu przełamana kwiatową świeżością frezji. Następnie wybrzmiewa ciekawa mieszanka goździków, gruszki, śliwki i Ylang - ylang po to, by zakończyć piżmem, cedrem, drzewem sandałowym i orchideą waniliową. Ciekawy i niespotykany zapach, który jest dość trwały.

Jego odmianą jest Perceive Sunshine. Zapach stosunkowo nowy, bardzo letni i kojarzy mi się z wieczorami gdzieś na egzotycznej wyspie. Górne nuty są czysto owocowe. To ciekawa mieszanka mandarynki, bergamotki i mango. Środkowe nuty to delikatna magnolia, mimoza i mocniejszy jaśmin. Zapach kończy się piżmem i drewnem sandałowym. Ładne, dziewczęce, delikatne.

I druga odmiana - Perceive Dew. Zapach znacznie starszy i należący do kategorii kwiatowo - wodnej. Mi kojarzy się z wiosenną łąką o poranku. Bardzo ciekawa mieszanka kwiatów, ziół i świeżej trawy.
A co czyni ten zapach? Nutą głowy są melon, frezja i cytryna, nutą serca morela, woda morska i wiciokrzew, a bazową nutą jest bursztyn, piżmo i drzewo sandałowe. To idealny zapach na obecną pogodę.

I ostatnie dwa zapachy. Pierwszy to Incandessence, który jest zapachem kategorii kwiatowo - owocowej. Jak już wcześniej wspomniałam, jest z tej samej rodziny co "oriflejmowska" Lucia, czy J'Adore Diora, jednak jest ciut wyraźniejszy niż ta pierwsza woda, za to prawie identyczny z tą drugą. Ten zapach bardziej pasuje mi na letnie, leniwe wieczory, spędzane na tarasowym hamaku, wśród cykania świerszczy i słowika. Nuta górna: cyklamen, konwalia i orchidea. Nuta środkowa: tulipan (bardzo wyczuwalny) i piwonia. Nuta dolna: orchidea. Zapach subtelny, kwiatowy i baaardzo kobiecy.

Drugi to Incandessence Lotus. Jeżeli przy zwykłych mówię o tarasie, to tu mamy wieczór hamakowy, ale na taflą stawu wypełnionego kwitnącym lotosem. Równie piękny, kwiatowy i zmysłowy zapach, nieco bardziej świeży niż poprzednik. Nuta głowy: pigwa, jeżyna i bluszcz. Nuta serca lilia imbirowa, pięknie wyczuwalny lotos i piwonia. Nuta bazowa: fiołek, wanilia, nuty drzewne, piżmo. Piękny zapach, kojarzący się mocno z Endless Euphorbia C. Klein czy Chance eau Tendre C. Chanel.

To by było na tyle moich zapachów.
Mieliście może już zapachy od tych firm? Co o nich sądzicie? Czy może należycie do osób, które jednak wolą markowe perfumy? Dajcie znać.


7 komentarzy:

  1. Mam sporo zapachów Avon. Zaczynając od Celebre ja mam ją akurat w formie mgiełki i całkiem mi się podoba ten zapach, mam też niebieski klasyczny Perceive, który uwielbiam, Incandensenss Lotus miałam w formie próbki, ale to nie mój zapach. Moją najnowszą miłością wśród zapachów Avon jest Eve Truth niedawno kupiłam sobie pełnowymiarowe opakowanie 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A też ostatnio się nad nim zastanawiałam, ale jak na początku mi się podobał, tak później jakoś....coś mi nie przypasowało. Ale lubię też trio z serii Today, Tomorrow, Always :)

      Usuń
  2. Też miałam celebre. Niesamowity klasyk, który miała większość z nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że w latach dziewięćdziesiątych były popularne dlatego, bo miały nietuzinkowy zapach, nie były jakoś szaleńczo drogie i były w miarę trwałe (w przeciwieństwie niestety do obecnych partii)

      Usuń
  3. O, widzę że nie tylko mnie Incandessence kojarzy się z Jadore :) Są bardzo podobne :)
    Perceive mi pachnie jak płyn do higieny intymnej :D Jest dziwny ale go lubię właśnie z tego względu że jest taki cielesny i na każdym pachnie inaczej :) ja go o dziwo lubię w upały,letni gorący wieczór :) Natomiast Far Away nie znoszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak płyn do higieny intymnej?....w zyciu bym tak nie skojarzyła :D Far Away jest dość ciężkim i orientalnym zapachem, nie każdemu sie podoba jego nuta zapachowa :)

      Usuń
  4. Lubie avonowe zapachy. Do paru mam sentyment jak: Far away czy Little Black Dress. Do paru wracam do teraz. Na Incadessence Lotos mam chęć. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)