wtorek, 21 kwietnia 2020

#blogerkipolecają. Dobre, bo polskie. Marki kosmetyczne, które warto znać.


   Przez ostatnie parę lat korzystam głównie ze sklepów koreańskich, pielęgnacja również przesiąkła koreańskimi i japońskimi kosmetykami, a kolorówka jest w zasadzie trochę randomowa - z jednej firmy pasuje podkład, z drugiej tusz, z trzeciej puder, itd.
   A potem na spokojnie przejrzałam swoje zapasy w szafce, denka i zakupowe wpisy. I jakoś nagle okazało się, że polskich kosmetyków wcale tak mało u mnie nie ma. A, że je bardzo lubię, więc przedstawię wam polskie marki kosmetyczne, które moim zdaniem warto znać.


1. BIOLOVE (pielęgnacja) 👉(recenzja) - kiedyś używałam ich kosmetyków pielęgnacyjnych nałogowo, teraz może nieco rzadziej, ale tylko i wyłącznie dlatego, że nie mam drogerii Kontigo pod nosem, a tylko tam są dostępne. Genialne konsystencje, cudownie owocowe zapachy, naturalne składy, niezbyt wygórowane ceny. Sól malinowa do kąpieli to coś, co do tej pory wspominam, bo wystarczyło otworzyć pudełko, by cała łazienka na dłuższy czas przesiąknęła zapachem malin... właściwie to nabrałam ochoty za zamówienie internetowe.😸

2. YOPE (pielęgnacja) 👉(recenzja)- mydła w płynie werbenowe pojawiają się w denku regularnie. Chyba przestanę je wrzucać, bo to już do znudzenia...Ale uwielbiam. tak samo jak i szampony, odżywki, masła do ciała, kremy do rąk...Naturalne składy, ciekawe zapachy, możliwość dokupienia refilli, lub napełnienia pustych butelek w butiku na Mokotowskiej (Warszawa), łatwa dostępność w drogeriach. Jeszcze się nie zawiodłam.

3. LAQ (pielęgnacja) 👉(recenzja) - to akurat jedna z ostatnich miłości, która wkroczyła solidnym przytupem w mój światek pielęgnacyjny. Musy myjące po prostu trzeba mieć. Łagodne, wydajne, naturalny skład, świetnie oczyszczają. Marketing kosmetyków męskich mnie urzekł. 

4. EVELINE (makijaż) - coraz śmielej rozpycha się w mojej kosmetyczce. Do eyelinerów wracam nałogowo, mgiełka zostanie ze mną na dłużej, paletka cieni się kupuje....W zasadzie Eveline to marka, która mocno zyskała na przestrzeni ostatnich lat i może się pochwalić całkiem dobrą jakością kosmetyków za przystępną cenę.

5. GLAMSHOP (makijaż) - perełka. Jakość cieni, turbotów, rozświetlaczy czy nawet pędzli to poezja. Ja nie wiem, czemu to nie jest znane na cały świat - być może Hania ma na to własny, tajny plan. Ale wszelkie błyski ABH czy Hudy miękną przy turbotach. Łatwość pracy z cieniami zadowoli nawet największych maruderów, nie dowierzających w swoje umiejętności. Piękne i wytrzymałe opakowania cieszą moje oczy. Cena wcale nie jest wygórowana - za tę jakość warto wywalić stówę (przy paletach) czy te dwie, trzy dyszki na przecudne pojedynki.

6. INGLOT (makijaż) - polska marka o światowym statusie. Takim sukcesem może się pochwalić chyba niewiele naszych marek. Fakt, że nawet boska J.Lo. tworzyła linię linię kolorówki i była jej twarzą o czymś musi świadczyć. No i Duraline....Kosmetyk, dzięki któremu z cieni można zrobić świetny i trwały eyeliner a zaschnięte pomady do brwi ożywia na nowo....Kolorówka Inglota to zdecydowanie wyższa półka, ale za jej kolory i jakość warto zapłacić.

7. KOBO (makijaż) - dość młoda marka, bo istnieje od 2010 roku. Minusem jest też jej dostępność, bo ciężko znaleźć, jeżeli nie ma się w pobliżu drogerii Natura. A szkoda, bo w szafie Kobo znalazłam świetnej jakości kosmetyki kolorowe za niezbyt duże pieniądze, do tego często są w promocyjnych cenach. A pigmenty...Ich kolorystyka to marzenie.

8. MY SECRET (makijaż) - któż nie zna kultowego rozświetlacza Princess Dream? Mam go od dłuższego czasu, zresztą był chyba moim pierwszym zakupionym rozświetlaczem. Za niecałe 20 zł dostajemy światową jakość, porównywalną z markami perfumerii. Sypkie pigmenty to kolejne cudeńka. My Secret nie należy do najdroższych, ale za to jakością potrafi naprawdę zaskoczyć.

9. BELL/BELL HYPOALERGENIC (makijaż) - kolejna polska firma którą cenię ze względu na jakość, ceny i dostępność, bo nawet na zakupach w Biedronce można trafić na szafę firmy. Puder HD to już mój must have, przerabiam chyba czwarte czy piąte opakowanie.

10. WIBO/LOVELY (makijaż) - jak Wibo skierowana jest do kobiet powyżej  - dziestu lat, tak założeniem jej odnogi - Lovely było dotarcie do nastolatek. Ale dla mnie to nie ma znaczenia, w zasadzie traktuję obie firmy jak jedno. Jakościowo od siebie nie odbiegają. Lovely może ma bardziej słodziutkie, pastelowe opakowania. Jednak są tanie, bardzo kolorowe, niezłe jakościowo  można wśród nich trafić na prawdziwe perełki za niewielkie pieniądze. Okazuje się, że nie trzeba wydawać miliona monet, by upolować całkiem niezły brązer, paletkę cieni czy rozświetlacz. No i nie zapominajmy o cudownie pachnących pudrach.

11. AFFECT (makijaż)  - jedna z młodszych marek makijażowych na rynku polskim, ale za to śmiało się na nim rozpychającym łokciami. Ceny może nie należą do najniższych, ale za jakość się płaci. A paletka cieni Naturally Matt jest moją ukochaną niezmiennie od samego początku jej posiadania.

12. MYSTIK WARSAW (makijaż) - marka własna drogerii Kontigo i tylko tam dostępna. Jej twórca  - makijażysta Kontigo, Harry Jefferson powiedział kiedyś, że ta seria to dla niego wyobrażenie kobiety, która wie czego chce. Potrafi świetnie poruszać się w wielkim mieście, mieć klasę, być światową i szykowną. Mystik Warsaw to kosmetyki dla oczu: przeogromny wybór kolorystyczny cieni, tusze, kredki do powiek i brwi. Cienie mają świetną jakość, do tego można skomponować własną kolorystykę, wykończenia, paletki...Do wyboru do koloru.

13. HEAN (makijaż) - puder pod oczy - mistrzostwo. Eyeliner Czarny Glam - cudo. Hean jest chyba trochę niedocenianą polską firmą makijażową, a szkoda. Widzieliście ich pigmenty HD?!

Biorąc pod uwagę fakt ile polskich firm przewija się w mojej kosmetyczce makijażowej, myślę, że nie mamy się czego wstydzić jeśli chodzi o jakość.

Tak właśnie przedstawiają się polskie firmy pielęgnacyjne i makijażowe, które cenię. Wpisy o podobnej tematyce możecie też przeczytać na blogu u:
I na koniec moja ukochana wiśnia "Kojou no mai", która już mi co prawda przekwita...Ale nadal jest urocza. 😻
A Wy jakie polecacie firmy kosmetyczne  z naszego podwórka?

31 komentarzy:

  1. Z twojego zestawienia kusi mnie bardzo law, yope i Glam Shop 😉 Markę Bell i ja bardzo lubię. Mam w niej kilka ulubionych kosmetyków, tak samo jak w Wibo, które równie od lat sobie cenie i zawsze mam jakieś ich produkty w swojej kosmetyczce. Inglota znam jedynie z cudownego rozświetlacza HD i faktu, że powstał w moim mieście 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inglot to zawsze się kojarzy z takim lekkim luksusem. Przynajmniej mi. :)

      Usuń
  2. Bell i Eveline sama mogłabym u siebie umieścić :) Z tej pierwszej firmy lubię szczególnie podkłady, a z drugiej tusze do rzęs. Ostatnio nawet podpasował mi ich balsam, że stwierdziłam, ze muszę poznać bardziej tą firmę :D Laq podobnie, bo musy mają genialne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie mi podkłady Bell jakoś średnio działają. Ostatnio wydałam cały Nude Liquid, tak bardzo zachwalany, a u mnie pokreślił chyba każdy możliwy rozszerzony por.

      Usuń
    2. Tego akurat nie miałam, ale mi takie płynne podkłady nie leżą wgl :D

      Usuń
  3. Podzielam zachwyt nad Laq - dużo miałam a chcę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te piani Laq bardo za mną chodzą,muszę spróbować :D
    Świetny wpis, nie ma u mnie niektórych firm ale również je lubię <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawie wszystkie maki znam. Bardzo fajne zestawienie, pozwoliłam sobie na polecenie Twojego wpisu na moim profilu na Fb :) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Te musy Laq muszę w końcu zakupić :) Z Biolove lubię sól do stóp (czy coś takiego o zapahcu trawy cytrynowej) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej soli nie obiło mi się jakoś... Muszę w takim razie poszukać, bo wyczuwam świezy zapach, który lubię :D

      Usuń
  7. Biolove to moje początki współprac z markami ;). Uwielbiam ich żele pod prysznic, ale soli jeszcze nie miałam. Z Yope początek miałam trudny bo właśnie Werbena mocno przesuszyła mi dłonie, ale teraz trafiam na same perełki. Mój numer 1 to Yunnan, koocham ten zapach. Laq muszę przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yunnan też kocham i irytuje mnie to, że w żadnej znanej mi drogerii nie ma do nich refilli, bo nie chcę kupować i wywalać kolejnych butelek. A z kolei do butiku na drugi koniec Warszawy też nie chce mi się ruszyć :D Sole polecam są świetne. Warto jeszcze wrzucić kulę musującą. Pamiętam, ze to była pierwsza kula, która tak fajnie zostawiła film nawilżający na skórze, żadna inna kulka tak mi nie zrobiła :)

      Usuń
  8. Mega mnie interesują te kosmetyki LAQ i bardzo żałuję, że jak byłam w Naturze to ich nie kupiłam... Może następnym razem;) Mystic Warsaw nie jest mi znaną marką i przyznam że jakoś nie słyszałam o niej za wiele. Resztę marek znam bardziej lub mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuj, żałuj, bo warto :) Mystik jest tylko w Kontigo, która niestety nie jest rozpowszechniona jak Rosek czy Hebe. A szkoda.

      Usuń
  9. Biolove i Yope kojarzę, ale nie miałam jeszcze nic tych marek :) Z Laq pokochałam te musy do oczyszczania twarzy :) Miałam ostatnio żel pod prysznic i mydło w płynie i niestety okazały się takie średnie :) Eveline, Bell Kobo i My Secret uwielbiam jeśli chodzi o kolorówkę (mam kilka perełek tych marek):)Z Wibo, Lovely i Inglot miałam niewiele styczności :) Z Affect kuszą mnie palety cieni :) Mam ochotę wypróbować coś z asortymentu Hani z Glamshop :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Glamshopu nie byłam przekonana - póki nie kupiłam pierwszej palety :D

      Usuń
  10. Mialam kilka kosetykow z Eveline, Wibo i Lovely :) mama musiala wyslac bo oprocz Inglot w USA trudno o polskie kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę zapomniałam o biolove, jakoś minął na nich hype, a i kontigo już się tak nie reklamuje wśród youtuberek jak dawniej. Jak otworzą galerię to tam zajrzę ;). Co do eveline się zgadzam. Zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch lat zrobili progres. Mystik warsaw ma serio super cienie, ostatnio je wyciągnęłam i sobie przypomniałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, chyba juz przestali tak bardzo naciskać na reklamę

      Usuń
  12. Przypomniałaś mi o Biolove. Kiedyś mieszkałam przez chwilę w Warszawie i jeździłam do Kontigo po ich produkty. Najbardziej zapamiętałam ich masełka do ust, ale to pewnie dlatego, że pisałam o nich kiedyś na blogu :D Widzę też kolejny raz zachwyty nad musami LAQ, także chyba w końcu będę musiała je wypróbować, ale to za jakiś czas, bo na razie mam pełny arsenał do mycia twarzy. Kuszą mnie też turbopigmenty z Glamshopu, tylko tak rzadko używam cieni, że nie wiem, czy jest sens je kupować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto mieć chociazby jeden turbot, jakiś najbardziej uniwersalny. Od czasu jak je mam, żaden inny błysk w paletach mnie nie zadowala, wszystkie są jakieś takie...płaskie :)

      Usuń
  13. Jeśli chodzi o makijaż to lubimy te same marki. Już na którymś blogu z kolei czytam o tych musach myjących. Muszę je w końcu kupić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele ciekawych propozycji! LaQ i Eveline z pewnością dodałabym sama do takiej listy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eveline jest coraz lepsze. Dotarła do mnie paletka Ruby i muszę przyznać, że po pierwszych testach ją bardzo polubiłam.

      Usuń
  15. Laq mnie kusi i muszę się bardziej rozejrzeć w kolorówce Wibo i Lovely bo tak używam lakierów do paznokci i żelu do brwi.

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam o kosmetykach Yope jednak sama nie miałam nic od tej firmy, bardzo mi się spodobały, ciekawa jestem jak by się sprawdziły u mnie:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)