czwartek, 21 listopada 2019

Hobby poza pielęgnacją. Ogród w słoiku.

Hej, dzisiaj będzie trochę z innej beczki. 
Jak zauważyliście może w krótkim bio o mnie - oprócz pielęgnacji zajmuję się też paroma innymi rzeczami, na przykład maluję porcelanowe naczynia (jeśli chcecie je podejrzeć lub co nieco o nich poczytać, zapraszam pod ten link i na instagram :) )
 Tym razem będzie nieco o moim zawodzie, który mam wyuczony i wypraktykowany przez parę lat do chwili obecnej zresztą i jest też moim hobby. Dokładniej będzie o jego malutkim wycinku, czyli o modnych ostatnio "Ogrodach w słoiku". 
Podam Wam dziś przepis podstawowy na to, jak sobie coś takiego stworzyć.



Idea tego typu ogrodów jest bardzo stara, bo trafiało się na nią już w XIX w. Jednak dopiero od niedawna zyskała na ogromnej popularności. 
Dlaczego? 
Ponieważ jest świetna dla osób, które chcą mieć w domu zieleń, ale nie mają ani czasu, ani cierpliwości, by się nią zająć, nie mają też ochoty na sztuczne kwiatki. Poza tym takie ogrody świetnie wyglądają w każdym typie pomieszczenia, niezależnie od tego  czy jest ono rustykalne, czy nowoczesne.

Dobrze zrobiony ogród w słoiku (zamkniętym), potrafi przetrwać wiele lat bez otwierania słoika, podlewania roślin czy jakiejkolwiek pielęgnacji, o czym świadczy słynny eksperyment francuskiego botanika. Pan Latimer zamknął swoje kwiatki w słoiku (który wygląda trochę jak balon na wino) w 1972 r. całkowicie i ponoć roślinki mają się całkiem nieźle do tej pory, ogarniając się we własnym zakresie.

Dziś nauczę Was nieco prostszej metody - razem ze mną stworzycie Ogród w słoiku typu otwartego. 
Otwartego, dlatego, że słoik nie będzie miał żadnej pokrywy, co oznacza, że z zewnątrz będzie dostęp do powietrza i wilgoci. Oznacza to też, że od czasu do czasu trzeba będzie trochę podlać - ale i tak jest to znacznie rzadsze niż w przypadku zwykłych donic. 
Do tego ten typ słoików jest świetny w przypadku gdy mamy ochotę na kaktusy czy sukulenty - wtedy rzeczywiście to podlewanie jest ekstremalnie rzadkie.

Czego potrzebujemy?
 - na pewno słoika. Nie musi być wypasiony, może być nawet jakiś trzylitrowy po przetworach. Może być to wysoki, szklany wazon. Cokolwiek. Ogranicza Was tylko wyobraźnia.
 - ziemi kwiatowej. Obojętnie jaka, może być uniwersalna, kwiatowa, do roślin zielonych.
 - keramzytu lub grubszych kamyków jako warstwę drenażową. Osobiście uważam, że keramzyt jest znacznie lepszym wyborem ze względu na jego właściwości i lekkość.
 - roślin. Dobór należy do Was. Zwróćcie jednak uwagę na wielkość naczynia  i do niego dopasujcie ilość i wielkość użytych roślin. Moja rada - nie upychajcie ich dużo. Rośliny rosną, potrzebują przestrzeni, a im mniej ich liście dotykają szkła, tym lepiej - i wizualnie i zdrowotnie (słońce często przypala przez szkło, które zachowuje się jak soczewka). Do tego nie mieszajcie rodzajów; np sukulentów (potrzebują mało wody) z roślinami o cienkich blaszkach liściowych (więcej wody i wilgoci). Ja wykorzystałam jako główny: Skrzydłokwiat (Sphatiphyllum), dopełniające: bluszcz (Hedera), skrytokwiat (Hyphanthanus) i dwa niedośpiany (Hypoestes).
 - ozdobnych wykończeniówek: piasek, żwirek, mech, porosty, muszelki, szyszki, kora, ozdobne otoczaki...
 - ręczników papierowych - każdy etap i każda wsypana warstwa to możliwość utytłania szkła. Nie czekajcie z czyszczeniem na koniec pracy, to może się mocno zemścić. 


Zaczynamy. 
Na spód słoika wrzucamy cieniutką warstwę keramzytu, wystarczy, że pokryje dno. Ja nie chciałam, by keramzyt był widoczny przez szkło, więc najpierw wzdłuż ścianek wysypałam grubszą warstwę piasku, a na środek dałam keramzyt.
 Następnie wsypujemy warstwę ziemi tak, by pokryła ona keramzyt, pamiętamy, by nie była gruba, bo to dopiero pierwsza warstwa, jaką dajemy. Wsypujemy ostrożnie, garścią. Nie radzę używać żadnych narzędzi, ani wsypywać prosto z worka, bo narobimy sobie tylko niepotrzebnej pracy. Po tym etapie podnosimy słoik na wysokość wzroku i patrzymy, czy przypadkiem nie za dużo się sypnęło. Jeśli - ujmujemy. Jeśli na ściankach widzimy osad z ziemi, od razu czyścimy go ręcznikiem. Nie czekać, bo samo nie zniknie i bardzo nieładnie będzie wyglądać w efekcie końcowym. Ubić ziemię palcem wskazującym, ale TYLKO WZDŁUŻ ŚCIANEK!! Absolutnie nie ubijać ziemi w środku. 
Jeżeli chcemy mieć  ozdobną warstwę, wzdłuż ścianek sypiemy znów grubszą warstwę piasku, ewentualnie drobnego żwirku. Nie radzę grubszych kamieni (o frakcji ponad 0,5 cm), bo ziemia, którą jeszcze dodamy przedostanie się przez puste miejsca między kamieniami i będzie kiepsko wyglądać. Jeżeli nie ubijecie ziemi przy ściankach, to piasek Wam przez nią przeleci  w dół, co też będzie kiepsko wyglądać.
Teraz dodajemy nasze roślinki. Wyjmując je z doniczek usuwamy co najmniej połowę objętości bryły korzeniowej (ziemia wraz z cienkimi korzonkami) i ustawiamy rośliny w środku słoika, na razie tylko ogólnie sprawdzając rozstawienie, Pamiętamy, by korzenie nie były zbite ani zwinięte, nie powinny też dotykać szkła (nieestetyczne). Jeżeli rośliny się przewracają, możemy je delikatnie wbić w podłoże. Zaczynamy zwykle od najwyższych, sadząc je w środku lub 1/3 słoja, dopełniamy piętrowo niższymi.
Następnym krokiem jest ostrożne obsypanie roślin kolejną warstwą ziemi. I tu, jeżeli nie skróciliście brył korzeniowych, okaże się, że będziecie musieli dosypać co najmniej trzycentymetrową warstwę, co nagle może skończyć się w połowie wysokości słoika. nie wygląda to fajnie, a rośliny będą mieć mniej miejsca. Dlatego uważajcie. Dosypując ziemię lekko ją też ubijamy, chowając pod nią wszystkie korzenie. 
I zostaje nam wykończenie. Na wierzch można dać piasek, kamienie, warto wrzucić trochę porostów lub mchu, które dodadzą koloru, ale też zatrzymają wilgoć. Muszelki, kora, szyszki - tu już macie pole do popisu. No i tylko podlać...I koniec.
 
Właśnie stworzyliśmy ogród w słoiku.
Inspiracją do tego wpisu była moja potrzeba naprawienia mojego pierwszego ogrodu, który zrobiłam na szkoleniu całe wieki temu (rośliny chciałam zostawić, ale potrzebowałam zmienić podłoże). 
Od tego czasu sama przeprowadzam takie szkolenia i jestem już po wielu takich ogrodach, a z doświadczeniem przychodzi również wiedza i świadomość, co można poprawić. 
 Jak Wam się podoba ten post, nieco inny od postów pielęgnacyjnych? Robiliście już własne ogrody tego typu? Chcecie nieco więcej postów o ogrodach w szkle?


Po lewej mój testowy ogród w słoiku, który tworzyłam prawie rok temu. Po prawej - te same rośliny, ale zmieniłam znacznie wygląd warstw podłoża i mam inne ozdoby wokół roślin.



16 komentarzy:

  1. Jarają mnie te ogrody w słoiku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś pięknego :) Myślę, że to fajna opcja na prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam coś jak otwarty ogród z biedronki i miałam dołączoną karteczkę żeby go podlewać raz w tygodniu. Oczywiście zapomniałam i mi wysechł :D. Niestety nie mam ręki do roślin :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie wyrzuciłaś słoika, to wymień rośliny. Zamiast tego, co opisałam wsyp ziemię do kaktusów (jest bardziej piaszczysta niż zwykła) i posadź sobie kaktusy lub sukulenty - zawsze jakiś ogrodnik Ci dobierze lub wskaże. Wystarczy, że podlejesz raz na trzy, cztery tygodnie :)

      Usuń
  4. Las w słoju to rewelacyjny pomysł! Można poszaleć z kreatywnością, nauczyć się cierpliwości, stworzyć coś pięknego - same plusy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudnie! a ja myślałam ze to skomplikowana robota :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej kwestia wprawy. Chociaż nieco więcej zabawy jest przy ogrodach zamkniętych.

      Usuń
  6. Bardzo ładne, lubie takie ozoby

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne, na pewno ożywiają wnętrze. Spróbowałabym sama zrobić coś takiego

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładnie to wygląda, ciekawe jak jest z podlewaniem i dbaniem o te rośliny w środku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie nic z nimi się nie robi w środku, a jeżeli jakieś szkodniki tam wlezą, pryska się tak jak zwykłe rośliny. Z moich obserwacji wynika, że podlewa się znacznie rzadziej niż doniczkowe, ale to zależy też od użytego podłoża. Jeżeli jest piaszczyste bez żadnego keramzytu, czy czegoś co tę wilgoć trzyma (i masz w słoiku zwykłe zielone rośliny a nie kaktusy czy sukulenty), no to minimum raz na tydzień.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)