czwartek, 29 sierpnia 2019

Wishlista cz.2 - czyli tonery, o których nie mogę zapomnieć! JAPONIA

   Jakiś czas temu opublikowałam wpis o esencjach, o których nie powinnam zapomnieć. Wpis wziął się z tego, że zawsze, ale to zawsze w momencie, gdy już zabieram się za zakupy, nagle zapominam, co chciałam kupić i wypróbować chwilę wcześniej, i kończę na kupnie albo całkiem randomowych, albo już sprawdzonych kosmetyków. A przecież tyle jest do wypróbowania!
  Dlatego tworzę sobie listy kosmetyczne, do których zawsze mogę wrócić, planując zakupy i już wiem, co mi chodziło po głowie jakiś miesiąc albo dwa wcześniej.
  Dzisiaj padło na tonery. Ale, że to dość obszerny temat u mnie -podzieliłam je na dwa wpisy. W tym przedstawię tonery japońskie, które mnie ciekawią. W następnym będą koreańskie.

piątek, 23 sierpnia 2019

Jabłkowy olejek wczoraj i dziś - INNISFREE Apple Seed Cleansing Oil

   Demakijaż bez olejku myjącego? To się nie da!!
Od wielu lat uzywam emulgujących olejków do zmywania twarzy i przyznaję, ze teraz nawet nei potrafię zmywać makijażu bez nich. Nawet jeśli używam samego żelu, to albo mam wrażenie, że jest niedomyte, albo skóra po prostu została zmęczona ilością tarcia. Dlatego olejki to mój "must have" w pielęgnacji. 
 Po całkiem niezłym, ale jednak nie tak dobrym jak bym chciała olejku z Mamonde, którego recenzja jest tu, wróciłam do kosmetyku, który już u mnie gościł

trzy lata temu, czyli w sumie na początku fascynacji koreańską pielęgnacją.
  INNISFREE Apple Seed Cleansing oil przeszedł małą zmianę od tego czasu. 
Po pierwsze, zmienił się trochę wygląd opakowania oraz nazwa. Poprzednio był to Apple JUICY cleansing oil. A co z całą resztą?...
 

sobota, 17 sierpnia 2019

Elizavecca raz jeszcze - Hell Pore Galactomyces Pure Ample

   Na kosmetyki z brandu ELIZAVECCA nastawiałam się dość długo, czytając pozytywne recenzje pod względem działania i składu. Zawsze jednak przegrywały w ostatnim momencie a to z Innisfree, a to z COSRX czy Pyunkang Yul. 
Ale przyszedł moment, że  w końcu dorwałam krem do oczu, o którym już pisałam tutaj oraz serum, o którym piszę teraz.


niedziela, 11 sierpnia 2019

Projekt denko - lipiec '19

   Co prawda bliżej już połowy niż początku sierpnia, ale nie chcę tych zużyć zostawiać do końca miesiąca, bo jest szansa, że sierpień wyjdzie mi na czysto. Dlatego jeszcze teraz robię zużycia lipca. 
nie ma ich szaleńczo dużo, ale coś tam w koszyczku się znalazło. 
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Jak to jest z tymi parabenami? Parę słów o szkodliwości.

   Ostatnio stanęłam przed wyborem nowego tonera. Jako, ze znam już rynek koreański, umyśliłam sobie, że tym razem zrobię kolejne podejście do kosmetyków japońskich. Mówi się, że są znacznie lepsze od koreańskich, jednak wszystkie te, które miałam do tej pory, nie zrobiły na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia, w przeciwieństwie do koreańskich, wśród których mam już swoich ulubieńców i chętnie do nich wracam. Do tego japońskie kosmetyki są chyba ciut droższe....Ale tym razem ja nie o tym. 
  Wiecie już pewnie, że jestem maniakiem czytania składów. W kosmetyce japońskiej jest o tyle spory problem, że ciężko trafić na jakikolwiek skład po angielsku, przynajmniej w tych kosmetykach z niższej półki, gdzie w koreańskich to już w zasadzie standard. No ale ja nie jestem z tych, co to się poddają - w ruch poszła strona Cosdna.com i SkinCarisma.com
I jakież było moje zdziwienie (które zresztą wyraziłam na stronie FB), gdy w zasadzie w 90% sprawdzanych przeze mnie tonerów (a były do wszystkie tonery dostępne na stronie yesstyle.com) składnikami konserwującymi były parabeny! Od czasu, kiedy buchnęła wieść, że parabeny są szkodliwe dla zdrowia, unikam ich, jak zarazy, do tego obie strony analizy kosmetyków pokazują te składniki, jako składniki wysokiego ryzyka. 
No ale jak to, Japonia, wiodący producent kosmetyków pielęgnacyjnych, tak szeroko zachwalany, produkujący takie świetne kosmetyki, nagle do prawie wszystkich trzaska parabeny?!

czwartek, 1 sierpnia 2019

Trio pielęgnacyjne pod oczy

   Skóra pod oczami stanowi tak newralgiczny punkt, że nie dbanie o nią od najwcześniejszych lat niesie ze sobą opłakane skutki. 
Bardzo wcześnie pojawiają się zmarszczki w kącikach oczu, tak zwane "kurze łapki", a potem zwykłe zmarszczki. Do tego, przez to, ze jest tak cienka może bardzo szybko się przesuszyć, a wtedy żaden korektor nie pomoże. Dlatego uważam, że nawet jeżeli nie masz mentalności dbania o skórę, korzystając z osławionych "dziesięciu kroków", pielęgnacja okolic oczu powinna być Twoim nawykiem i obowiązkiem od najwcześniejszych, nawet nastoletnich lat. 
  Ja sama właśnie należę do tych osób, które w wieku lat dwudziestu uważały, że nie ma sensu dbania o skórę wokół oczu, ewentualnie pakowałam tam kremy przeznaczone do twarzy - które w większości są za ciężkie. Ale po przekroczeniu trzydziestki wzięłam się w garść. Przetestowałam od tego czasu sporo kremów - jednym z moich ulubionych jest MIZON, o którym pisałam tutaj
 A dziś przychodzę z moją trójcą, która od jakiegoś czasu gości już u mnie na toaletce.