niedziela, 19 maja 2019

Po raz pierwszy na tym blogu...KLAIRS!!

   Wydaje mi się, że marki Klairs nie trzeba przedstawiać maniaczkom koreańskiej pielęgnacji. Firma powinna być znana, gdyż nawet na naszym rynku jest łatwo dostępna poprzez sklep Kontigo czy drogerię Cocolita. Wydaje mi się też, że kiedyś w swojej ofercie miał ją sklep skin-79. 
 W każdym razie jest to jedna z lepiej rozreklamowanych firm na polskim rynku i pamiętam, że kiedy u nas zaczynał się bum na azjatycką pielęgnację - Klairs było wszędzie, to tego miało status lekko luksusowej firmy, bo ich kosmetyki u nas tanie jednak nie są. 

 Ciągle sobie obiecywałam, że coś od nich zamówię, ale kończyło się najczęściej na Innisfree, albo tego typu podobieństwach. Aż w końcu znalazłam coś dla siebie. Będąc w marcu na krótkim urlopie spakowałam do kosmetyczki próbkę kremu, która wystarczyła mi na parę użyć. Kosmetyk zachwycił mnie do tego stopnia, że zdecydowałam się na pełnowymiarówkę. A teraz mogę spokojnie zrobić jego recenzję. 


W dzisiejszej recenzji bohaterem jest Rich Moist Soothing Cream od KLAIRS
Krem ma za zadanie głęboko i długotrwale nawilżać skórę, dzięki zawartości kwasu hialuronowego i beta-glukanu. Oprócz tego znajduje się w nim jojoba i wosk pszczeli, mające zapobiec utracie wody z naskórka, ceramidy oraz antyoksydanty, chroniące skórę przed utratą jędrności i młodości. Krem jest odpowiedni dla wegan, nie zawiera żadnych komponentów pochodzenia zwierzęcego. Wskazany jest dla każdego typu cery zwłaszcza przesuszonej i podrażnionej. 

Krem jest w białej tubce o pojemności 60 ml. Ma białą barwę, jest średnio gęsty, dość łatwo rozsmarować go na skórze. W zapachu są wyczuwalne lekko cytrynowe nuty, często takie spotykam w kosmetykach z witaminą C.

SKŁAD:  water, caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, Sodium Hyaluronate, Cetyl Ethylhexaonate, Stearic Acid, Butyrosperum Parkii (Shea) Butter, Simmondsia Chinensis (jojoba) seed Oil, Beta-Glucan, Sorbitan Sesquioleate, Microcrystiline wax, Betaine, PEG - 100 Stearate, Ceramide NP, Polyquaternium-51, Sorbitan stearate, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Arginine, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Citrus Paradisii (Grapefruit) Fruit Extract, Nelumbium Speciosum Flower Extract, Paeonia Suffruticosa Root Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Chlorophenesin, Disodium Adenosine, Triphosphate, Algin, Carica Papaya Fruit Extract, Citric Acid, Portulaca Oleacea Extract, Natto Gum (fermentacyjny produkt z soi i bakterii natto), Centella Asiatica Extract, Althaea Rosea Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Disodium EDTA, Apium Graveolens (Celery) Extract, Brassica Oleracea Capitata (Cabbage)Leaf Extract, Brassica Oleracea Italica (broccoli) Extract, Brassica Rapa (Turnip) Leaf Extract, Daucus Carrota Sativa (Carrot) Root Extract, Oryza Sativa (rice) Bran Extract, Solanium Lycopersicum (tomato) Fruit/Leaf/Stem extract, Lysine HCL, Proline, Sodium Ascorbyl Phosphate, Acetyl Methionine, Theanine, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Eucaliptus Globulus Leaf Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Citrus Limon (lemon) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Cananga Odorata Flower oil. 

Imponująca lista składników, zwłaszcza, gdy bierzemy pod uwagę ilość ekstraktów roślinnych. Wiele tych roślin możemy znaleźć we własnej kuchni jak choćby marchew, czy pochodne kapusty. Obecność olejków z cytrusów oznacza, ze produkt może mieć również działanie rozjaśniające, co zresztą może potwierdzić stabilna postać witaminy C w postaci soli sodowej monofosforanu askorbylowego i towarzyszącej mu witaminie E w postaci octanu tokoferylu. Reszta też jest niczego sobie. Mówiąc krótko - skład bardzo mi się podoba.

 No a jak działanie?
Krem, jak już wyżej napisałam bardzo łatwo się rozsmarowuje i dość szybko wchłania, jednak zawartość mikrokrystalicznego wosku ma swoje małe minusy - twarz zbyt szybko się wyświeca. Dlatego nie polecałabym go pod makijaż, chyba, ze bardzo suchej cerze. Cera tłusta i mieszana może mieć z nim trochę problemów. Mimo to krem nie powoduje zapychania (mam skórę mieszaną), nie robi brzydkich niespodzianek. Ze względu na hasło "rich" w nazwie zdecydowałam się używać go na noc i pozostaję przy tej decyzji. Po krótkim eksperymencie, dzięki któremu uwrażliwiłam skórę, krem bardzo ładnie ją ukoił, nawilżył i uspokoił. 
Obecnie jest to jeden z moich ulubionych kremów nawilżających. 

W polskich sklepach dostaniecie go za około stówę, a w sklepach zagranicznych z koreańskimi kosmetykami cena oscyluje w okolicach 21 $. 

Osobiście go polecam. A Wy mieliście już styczność z firmą Klairs?

8 komentarzy:

  1. Mam od nich serum i bardzo je lubię o kremiku słyszę pierwszy raz, ale zaciekawił mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Freshly Juiced Vitamin drop? Ciekawa jestem Twojej opinii, bo też mnie ciekawi.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A ja jakoś do tego typu rzeczy nie pałam miłością. chyba tylko Neogen mógłby mnie przekonać. :)

      Usuń
  3. Chyba słyszałam o tej marce w sekretach urody koreanek, ale nie jestem pewna. Póki co odstawiłam kremy i nawilżam się esencją i boosterem. Coś mnie zapchało i próbuję lżejszych rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może była tam wymieniona :) A jaka esencja i booster?

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)