niedziela, 14 lipca 2019

Lipiec - miesiącem dbania o włosy. Moje nowości kosmetyczne.

   Jako, że wciąż mam zapas kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy i na razie nie potrzebuję kupować nowych, pomyślałam, że w tym miesiącu skupię się na włosach, przy okazji pokazując wam, ile tego przewija się przez moją łazienkę (chociaż obserwując moje denka, można się domyślić  😹). 
  Zacznę od tego, że moje włosy są długie, ciemnorude  (dokładniej to kolor miedzianego brązu) i całkiem grube, a przez to dość ciężkie. Mają tendencje do falowania, jednak wywijają się po swojemu, moje zabiegi ujarzmiające nie robią na nich żadnego szczególnego wrażenia, zwłaszcza kiedy jest wilgotno, albo pada. 
  Należę też do osób, które lubią długie włosy u kobiet i sama nie chcę mieć krótkich (miałam raz i wystarczy), dlatego przykładam z reguły dość sporą wagę do ich pielęgnacji.Dlatego w tym miesiącu zaopatrzyłam się w parę nowości:

środa, 10 lipca 2019

WISHLISTA - esencje i ampułki, o których nie mogę zapomnieć!

    Macie tak, że jak jesteście  w środku zużycia jakiegoś produktu pielęgnacyjnego i przeglądacie sobie randomowy sklep on-line myślicie: "o, ten kosmetyk fajnie wygląda, następnym razem go kupię". Albo przeczytaliście gdzieś fajną recenzję i chcecie kupić, ale oczywiście macie czas, bo dopiero połowa się zużyła...I potem przychodzi co do czego i nagle pustka w głowa i w rezultacie kupujecie coś wybrane na szybko, ale dopiero po opłaceniu przychodzi Wam do głowy, co tak naprawdę chcieliście kupić?....

piątek, 5 lipca 2019

Projekt denko - czerwiec 2019

    No dobra, napiszę coś oczywistego, ale....kurczę, to już pół roku minęło. Jakoś mam wrażenie, że im człowiek starszy, tym szybciej czas leci. To, czego słuchałam jako nastolatka i nie wierzyłam, niestety okazało się paskudną prawdą.
  W związku z powyższym czas na kosmetyczne zużycia miesiąca czerwca.

Nieco się uzbierało w tym miesiącu...

😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

piątek, 28 czerwca 2019

Mandarynkowe orzeźwienie - recenzja serii Tangerine vita C z INNISFREE

   To już drugie podejście do tego posta, pierwsze z niewiadomych przyczyn blogger mi skasował i jestem niepocieszona trochę. No trudno, ale w związku z tym, że pogoda (nareszcie!) nieco odpuściła z piekielnym żarem, spróbuję po raz kolejny, może po prostu mój komputer miał również dosyć takich tropików?...
No dobra, w każdym razie czas na recenzję bardzo słonecznej i kojarzącej mi się z wakacjami serii Tangerine Vita C od INNISFREE.
Myślę, że firmy raczej nikomu przedstawiać nie muszę, zwłaszcza jeśli jesteście dłużej na blogu, bo oprócz CosRX i (ostatnio dołączającej) Elizavecci (dziwnie brzmi odmieniona) jest to moja najważniejsza firma, jeśli chodzi o kosmetyki koreańskie i bardzo często korzystam z ich produktów. Bardzo lubię to, że firma wspiera środowisko naturalne, założenia składów, korzystających z dobroci roślin, piękne zapachy, gustowne opakowania i to, że rzadko jakiś kosmetyk nie do końca mi pasuje. Nie zdarzyło mi się nigdy mieć bubla, ale zdarzyło się, że nie wszystko pasowało mojej cerze. Acha, lubię jeszcze to, że Lee Min Ho był "twarzą" firmy 😸

piątek, 21 czerwca 2019

Skarby z wielickiej kopalni i inne kosmetyki upolowane na urlopie.

   Urlop urlopem, jeszcze korzystam z błogiej końcówki, ale już siedząc w domu, przed własnym komputerkiem. A skoro tak, to pomyślałam, że wrzucę Wam parę kosmetyków, które gdzieś nagle zjawiły się w mojej wakacyjnej kosmetyczce. 

sobota, 8 czerwca 2019

(Koreańskie) Nowości kosmetyczne czerwca


     Nowości kosmetyczne są uzupełnieniem zamówienia z kwietnia, o którym było w tym wpisie. Właściwie mogłabym powiedzieć, że maja, bo wtedy były zamawiane, ale jak wiadomo z Korei trochę to leci...
W każdym razie kiedy dotarły do mnie poprzednie kosmetyki, zdałam sobie sprawę, że zapomniałam o najważniejszym: krem przeciwsłoneczny z  filtrem! Matko jedyna, środek wiosny, słońce naparza, ja już wiem, że pracuję całe dnie na zewnątrz, Anthelios, zakupiony w marcu mam ochotę wywalić do kosza!....O nie, nie mam najważniejszego kosmetyku!
No to chcąc, nie chcąc, trzeba było zrobić małe uzupełnienie.
I w ten sposób dotarł do mnie ten krem...i parę innych kosmetyków, o których za chwilę.

wtorek, 4 czerwca 2019

Projekt denko - maj 2019

Nie ma co się rozpisywać zew stępem, bo ileż można wstępy do denek wymyślać.
Jak zwykle liso - koty wyznaczają jakość:
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej

wtorek, 28 maja 2019

YOPE - z wizytą w sklepie stacjonarnym.

   Gdybym powiedziała, że uwielbiam kosmetyki od YOPE, to nie byłoby nic nowego, prawda?... Zwłaszcza, jeśli brać pod uwagę denka ostatnich miesięcy. 😹 Dlaczego? Dlatego, że są to jedne z najlepszych kosmetyków o prawie naturalnym lub nisko przetworzonym składzie (te 2 do 7% różnicy to najczęściej konserwanty, dzięki którym nie trzeba wywalać kosmetyków po dwóch tygodniach do kosza lub składniki wiążące, które i tak najczęściej są pochodzenia roślinnego, lub po prostu nie są inwazyjne). No i sam zapach wielu z nich bardzo przypadł mi do gustu.



 
Co można znaleźć w rodzinie Yope? 

niedziela, 19 maja 2019

Po raz pierwszy na tym blogu...KLAIRS!!

   Wydaje mi się, że marki Klairs nie trzeba przedstawiać maniaczkom koreańskiej pielęgnacji. Firma powinna być znana, gdyż nawet na naszym rynku jest łatwo dostępna poprzez sklep Kontigo czy drogerię Cocolita. Wydaje mi się też, że kiedyś w swojej ofercie miał ją sklep skin-79. 
 W każdym razie jest to jedna z lepiej rozreklamowanych firm na polskim rynku i pamiętam, że kiedy u nas zaczynał się bum na azjatycką pielęgnację - Klairs było wszędzie, to tego miało status lekko luksusowej firmy, bo ich kosmetyki u nas tanie jednak nie są. 

 Ciągle sobie obiecywałam, że coś od nich zamówię, ale kończyło się najczęściej na Innisfree, albo tego typu podobieństwach. Aż w końcu znalazłam coś dla siebie. Będąc w marcu na krótkim urlopie spakowałam do kosmetyczki próbkę kremu, która wystarczyła mi na parę użyć. Kosmetyk zachwycił mnie do tego stopnia, że zdecydowałam się na pełnowymiarówkę. A teraz mogę spokojnie zrobić jego recenzję. 

poniedziałek, 13 maja 2019

Efekt prostych włosów na dłużej? ALFAPARF MILANO - recenzja kosmetyków do włosów.

   Myślę, że już wiecie, że jestem szczęśliwą posiadaczką długich i rudych włosów. Co za tym idzie, należy im się szczególna i uważna pielęgnacja, choć przyznaję, że w tym temacie nie jestem aż tak sumienna jak w przypadku pielęgnacji twarzy. Jednak lubię testować zupełnie nowe firmy kosmetyków do włosów.
I w ten sposób stałam się posiadaczką kosmetyków z firmy ALFAPARF MILANO.
 Alfaparf Milano jest międzynarodową siecią specjalistycznych salonów fryzjerskich z główną siedzibą we Włoszech (Bergamo), istniejącą od ponad 35 lat na rynku. Przyznaję się, że fryzjerów unikam jak ognia, dlatego była to dla mnie nieznana marka. I nagle do drzwi puka kurier, a z nim dociera do mnie przesyłka ze sklepu hairstore.pl, w której znajduję kosmetyki właśnie tej marki.
   W pudełku znalazłam cztery kosmetyki do pielęgnacji: szampon i odżywkę z serii Keratin Theraphy, lakier do włosów Style Stories Original i suchy szampon też z serii Style Stories. 

środa, 1 maja 2019

Projekt denko - kwiecień 2019

   Czasami mam wrażenie, że to właśnie dzięki projektowi denko dopiero się uświadamiam, jak szybko mija rok. Jakby nie patrzeć, to już cztery miesiące, a dopiero, co się Sylwestra świętowało... Kolejny miesiąc, kolejne zużyte kosmetyki...Tym razem pojawi się też kilka takich, których po prostu nie jestem w  stanie zużyć.
I jak zawsze: 
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.
 

czwartek, 25 kwietnia 2019

Kosmetyczne nowości kwietnia


     W zasadzie to można by powiedzieć, że ostatnich miesięcy... Jakiś czas temu obiecałam sobie, że będę robić zakupy kosmetyczne dopiero wtedy, jak już zacznie mi się wszystko kończyć definitywnie. Po tym jak wywaliłam parę produktów ze względu na ich termin przydatności po otwarciu - zrobiło mi się bardzo mocno szkoda mojego portfela i byłam zła na siebie za takie trochę marnotrawstwo. Dlatego uzupełniam zapasy dopiero wtedy, gdy widzę, że docieram już powoli do dna. Ma to też swoje minusy - jak nie wyliczę czasu przesyłki, to się okazuje, że jestem dwa, trzy dni pozbawiona niektórych kosmetyków, jak na przykład teraz płynu do demakijażu. 
   Ale już dotarło to, co miało dotrzeć, więc pozwolę sobie w skrócie je opisać. 

piątek, 19 kwietnia 2019

Recenzja literatury urodowej, cz.8 - K. BOSACKA, M. NOSZCZYK Cena urody

  To kolejna książka o pielęgnacji urody, którą recenzuję. 
Poprzednie siedem jest pod tymi linkami:
Chizu Saeki - Sekrety urody japońskich kobiet
lek. Izabela Lenartowicz - Skin doctor. Biblia zdrowej cery.
Victoria Tsai - Rytuał gejszy. Japoński sekret promiennej cery.

Tym razem wracamy na polskie podwórko, ponieważ recenzuję książkę dwóch Polek: Katarzyny Bosackiej, będącej dziennikarką, redaktorką oraz szefową Działu Zdrowia i Urody w Wysokich Obcasach a także dr n. med. Marii Noszczyk - dermatologa, kosmetologa, profesor w Wyższej Szkole Kosmetologii w Warszawie, felietonistki Wysokich Obcasów, szefowej warszawskiego Instytutu Kosmetyki Lekarskiej i Pielęgnacyjnej. 

 Muszę przyznać, że te informacje zrobiły na mnie trochę wrażenia, ponieważ wywołały jakąś świadomość, że autorki mają doświadczenie z pielęgnacją cery oraz kosmetykami.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Inwazja hinduskiej natury. HESH - naturalne kosmetyki rodem z Indii.

   Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty!.....

Stwierdzam, że wiosna jest moją ulubioną porą roku. Resztę też lubię, ale jednak czas, kiedy wszystko się odradza, świeżą zielenią zakrywa szarość i brud, śpiewa wokół ptasimi trelami...To jest to!. Aż chce się napisać kolejną recenzję. 
W związku z tymi wiosennymi trelami i zapachami przenoszę Was do Indii, kraju kolorów, kraju intensywnych, orientalnych zapachów i kraju, gdzie kobiety mają obłędnie grube i błyszczące włosy. 
 Przedstawię Wam dziś parę kosmetyków hinduskiej firmy HESH. Powstała pod koniec lat siedemdziesiątym ubiegłego wieku firma, to ceniony producent ziołowych kosmetyków do skóry i włosów, opartych na ajurvedyjskich recepturach. Przypomnę, że ajurveda to system starożytnej medycyny hinduskiej. 

Kosmetyki powstają na bazie wyłącznie naturalnych, roślinnych składników, a sama firma jest członkiem szeregu organizacji, promujących zdrowie, a także zajmuje się ochroną środowiska. 

wtorek, 2 kwietnia 2019

Najgorzej!! NAKEUP FACE - PHA Water - tox ampoule.

   Wreszcie jakaś recenzja koreańskiego kosmetyku!!
Ostatnie posty były bardzo ubogie w ten temat, ale to wynika z wykańczania rzeczy, które już znacie. Po prostu nie bardzo mam już co opisywać, a dopiero w tym miesiącu odnawiam zapasy. Już wiem, że będzie mandarynkowa seria Innisfree, trafi się nowy krem pod oczy z Hanyul, znajdzie się miejsce dla kremu z COSRX i Dr. Jart.... Ale o tym w przyszłości 😼

   Dzisiaj skupiam się na recenzji kosmetyku, który leży u mnie już chyba z pół roku, jak nie dłużej, to chyba czas o nim nieco napisać.

środa, 27 marca 2019

Abstrahując od kosmetyki - bo nie samą pielęgnacją człowiek żyje.

   Blog sam w sobie jest kosmetyczny, ale już od jakiegoś czasu robię malutkie odstępstwa, ujawniając swoją kolejną pasję, która z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija.
Dlatego dzisiaj będzie trochę o malowaniu porcelany i znacznie więcej zdjęć już namalowanych kubeczków i filiżanek. (zdjęcia są małe - wybaczcie, ale inaczej post by miał kilometr. Jeśli chcecie wszystko obejrzeć dokładniej - na dole będą linki do stron). 

Lutowo - marcowe denko '19 cz.2 - pielęgnacja ciała i makijaż.

Czas na drugą część denka. Wstęp był w poprzednim wpisie, to nie ma co przedłużać. 
Zaczynam od kosmetyków do pielęgnacji ciała:

1. HOLIKA HOLIKA Aloe 92% Shower Gel.
To wersja mini, ma chyba 30 ml, ale nie jestem do końca pewna, a na opakowaniu nie widzę tej informacji. Dostałam go kiedyś w pudełku Asian Box, co musiało być bardzo dawno temu, bo nie mam go nawet opisanego na blogu. Wydaje mi się, że zamówiłam ten box jakoś krótko po założeniu mojego bloga, na stronie sklepu My Asia - polskiego dystrybutora kosmetyków z HH i SeaNtree (kiedyś mieli jeszcze Lioele). W każdym razie całkiem o nim zapomniałam, dopiero ostatnio robiąc porządki w szufladach, wygrzebałam go z czeluści i...zużyłam ekspresem. Żel jest gęsty i obłędnie pachnie. Zapach jest mega świeży, aloesowo - ogórkowy. Żel świetnie się pieni i dobrze myje, nie zauważyłam, żeby wysuszał. Może nie jest to jakieś super cudo, ale dla tego zapachu warto go mieć, jest świetny na poranne pobudzenie. Ja na pewno kupię pełnowymiarową butlę, zwłaszcza, że opakowanie jest również urocze i stanowi ozdobę.  😻

niedziela, 24 marca 2019

Lutowo - marcowe denko '19 cz.1 - pielęgnacja włosów i twarzy.

W lutym dopadła mnie niemoc twórcza, która nadal zbiera u mnie swoje żniwo, ale z drugiej strony nadal prężnie rozwija się malowanie filiżanek i kubków.
  Przez tą niemoc planowany post denkowy nigdy nie powstał - dlatego tym razem będzie nieco więcej i dłużej. I w dwóch częściach, żebyście przy tej pierwszej nie usnęli w połowie. 😼
 Pierwsza część będzie tyczyć się kosmetyków użytych przeze mnie w pielęgnacji włosów i skóry twarzy. Część druga to będzie już pielęgnacja ciała oraz kosmetyki do makijażu.
I jak zawsze:
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

wtorek, 19 marca 2019

Sojowej sagi część dalsza - INNISFREE Soybean energy.

Jakiś czas temu (dość długi na dodatek) stałam się posiadaczką tonera z serii Soybean energy.
Urzekł mnie zapach, polubiłam działanie, a więcej o nim, było w tym poście
Na fali zachwytu postanowiłam dokupić mu braci, żeby samemu nie było mu przykro. Tym samym trafił do mnie olejek i krem do twarzy z tej samej serii.
Po paru miesiącach myślę, że mogę o nich w końcu co nieco już rzec. 
Zacznę może od samej serii. 

sobota, 9 marca 2019

Rossmanowskie dwa plus dwa. Czuję wiosnę we włosach.

    Od 8 do 21 marca w sklepach Rossmann trwa akcja promocyjna "Poczuj wiosnę we włosach".  Akcja polega na tym, że przy zakupie dwóch produktów kolejne dwa dostajemy gratis. Warunkiem jest przynależność do klubu Rossmanna i posiadanie takiej karty (fizycznie lub mobilnej - co jest znacznie wygodniejsze), oraz wybór produktów z czterema różnymi kodami kreskowymi. W obecnej akcji udział biorą produkty do pielęgnacji, stylizacji czy koloryzacji włosów - zarówno w wersji damskiej jak i męskiej. 
Promocja - można by rzec - spadła mi z nieba, bo właśnie skończyłam jedną odżywkę, a druga jest jeszcze tylko na jedno użycie. 😼

środa, 6 marca 2019

Japoński beauty box No make no life - edycja marzec 2019

Ten box dotarł do mnie wyjątkowo szybko, bo "prawie" na początku marca. To wyjątkowo cieszy, bo poza pierwszym, które zasubskrybowałam, normalnie docierały pod koniec przypisanego im miesiąca, lub jak w przypadku grudniowego, po dwóch miesiącach. 😼

Marcowe pudełko opatrzono hasłem "Vibrant vibes". No to zaglądam do środka.

poniedziałek, 4 marca 2019

#japoński beauty box - no make no life, edycja luty 2019

Minął kolejny miesiąc, a u mnie leży kolejny box z #no_make_no_life...

Post zaczęłam pisać ponad tydzień temu, po czym zorientowałam się, że epickie zdjęcia, które zrobiłam zaraz po otworzeniu boxa, skasowałam pięć minut, przed rozpoczęciem tej notatki, chcąc zrobić porządki na karcie. Niespodzianka, geniuszu nieogaru 😿
  Potem byłam zbyt zajęta, spędzając w pracy znacznie więcej godzin, niż przewidział to mój grafik na luty, no i kończyłam zamówienia na porcelanowe kubki. I tak sobie minęły prawie dwa tygodnie.

środa, 20 lutego 2019

Kwas hialuronowy w wersji PURITO

PURITO i jej produkty towarzyszą mi już od jakiegoś czasu i jestem naprawdę zadowolona z jej kosmetyków. Bohaterami wcześniejszych wpisów były dwa kosmetyki z Wąkrotką Azjatycką: krem pod oczy i serum.
    Tym razem na mojej toaletce gości Pure Hyaluronic Acid 90 serum.

niedziela, 17 lutego 2019

Co dalej, rudy lisie?....

  Przez jakiś czas było tu cicho, ale pomyślałam sobie, że może wreszcie nadszedł dzień, że w końcu się wytłumaczę. Nie każdy mój czytelnik  przecież zagląda na FB lub IG...
  Przez ostatnie parę miesięcy starałam się cały czas żyć na blogu i blogiem. Pochłonęłam mnóstwo filmów na YT, przeczytałam wiele recenzji, przekopywałam się przez wiele informacji po to, by ciągle być na bieżąco.

środa, 6 lutego 2019

Na dobry poranek - INNISFREE! Green Tea Morning Cleanser - recenzja

Nie lubię Google+. Przez tą cholerę potraciłam wszystkie dotychczasowe komentarze na blogu, po tym jak Google stwierdziło, że jednak ten serwis społecznościowy im się nie opłaca. Głupie to.
Wobec tego jeżeli nie widzicie swoich wcześniejszych komentarzy, ani żadnych innych - to nie ja wykasowałam, tylko po prostu musiałam przełączyć tryb bloga - i tak o, wyszło. 

Jak już się uzewnętrzniłam, to czas przejść do prawdziwego powodu tego posta, a jest nim oczyszczający żel do twarzy Green Tea Morning Cleanser od mojej ulubionej firmy INNISFREE
Do tej pory tylko jeden żel oczyszczający piastował niepodzielne stanowisko króla, a jest nim COSRX Low Ph Good Morning Gel Cleanser. Jak będzie z Innisfree?...

niedziela, 3 lutego 2019

Moja wieczorna pielęgnacja + aktualizacja porannej pielęgnacji

Jakiś czas temu opisałam moją poranną pielęgnację (tutaj cały tekst), która od tego czasu w zasadzie się nie zmieniła, jeśli chodzi o ilość kroków, ale zmieniły się nieco kosmetyki.
Cosrx się zużył, więc tym razem na poranne mycie idzie INNISFREE Green Tea Good Morning Cleanser. Nie będę się o nim rozpisywać, bo niedługo będzie o nim recenzja, ale skoro to Innisfree, to już wiecie, że to mój ulubieniec.  
Kolejną zmianą jest toner. Z Ecolabu  na toner SAKURA Rose Toner, który niedawno dostałam w pudełku (wcześniej był toner wieczorny z Innisfree -  o nim za chwilę). O tonerze Sakura będzie w osobnym  wpisie, bo na to zasługuje, wystarczyło tylko parę użyć, bym już zauważyła jego działanie.
No i krem z AndLab, którego nie byłam w stanie wykończyć -  z prawdziwą ulgą zamieniłam na mój ulubiony żel - krem z ZYMOGENu, którego recenzję znajdziecie tutaj.

 

piątek, 1 lutego 2019

Japońska zguba odnaleziona!! - grudniowy box #no_make_no_life

Po styczniowym pudełku (o którym pisałam już tutaj) straciłam nieco nadzieję, że dotrze do mnie zaginione pudełko, chociaż na forum ludzie z całego świata jeszcze w połowie stycznia pisali, że dopiero dostarczono im poprzedni egzemplarz. 
Dlatego mocno uradowała mnie wieść, że jednak jest, znalazło się na poczcie, mimo, że luty, ale mam i nie muszę dochodzić swoich praw finansowych. Do tego pewnie niedługo dotrze do mnie już pudełko z lutego....Liczę na to mocno.


wtorek, 29 stycznia 2019

Styczniowa zamiana pielęgnacji w kolorówkę

    Jakoś tak wyszło, że zabezpieczyłam się ilościowo w kosmetyki pielęgnacyjne i nagle okazało się, że moja makijażowa kosmetyczka świeci pustką.
   Obudziłam się z przysłowiową ręką w ... wiaderku 😼, kiedy nagle skończyły mi się wszystkie korektory, podkład też już dochodził do dna, a w ogóle to przydało by się wreszcie mieć lepsze palety....
Dlatego swoje zwykłe comiesięczne zakupy pielęgnacyjne tym razem zamieniłam na nieco większy wydatek na kolorówkę. 

czwartek, 24 stycznia 2019

Projekt: denko (styczeń 2019)

Ostatnie, dwumiesięczne denko było zdecydowanie za długie. tym razem nie będę się tak rozpisywać.
Jak zwykle lisy są wyznacznikiem mojej jakości:
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

niedziela, 20 stycznia 2019

Wybielanie z nawilżaniem? [ISNTREE] C - Niacin Toning Ampoule

I znów wracam do recenzji, tym razem serum, które już od dłuższego czasu jest w moim użyciu. 
Dziś przedstawiam Wam C-Niacin Toning Ampoule z koreańskiej firmy ISNTREE
O samej firmie usłyszałam w filmie jednej z ważniejszych osobistości YT -  jeśli chodzi o teren k-beauty -  z tym, że Renee mówiła w nim o jednym z tonerów. Jednak tak bardzo go zachwalała, chwaliła również firmę za jedne z lepszych i bardziej naturalnych składów, że postanowiłam coś wypróbować, poza tym nazwa firmy bardzo kojarzy mi się z Innisfree, więc samo to już wywołało u mnie pozytywne emocje.


   Ale ja nie chciałam żadnego z tonerów, zwłaszcza, że akurat w tym okresie miałam ze trzy do zużycia. Trafiło więc na serum, które według słów producenckich "zawiera ekstrakt z rokitnika i różne inne ekstrakty wzmacniające jego działanie, po to, by rozjaśnić oraz rozświetlić skórę".

wtorek, 15 stycznia 2019

Recenzja lliteratury urodowej, cz. 7 - VICTORIA TSAI Rytuał Gejszy. Japoński sekret promiennej cery.

Czas na recenzję kolejnej książki, która została już zczytana przeze mnie od deski do deski.
Kolejne, co do której miałam spore oczekiwania. I jak wyszło?....

Przy okazji, poprzednie recenzje macie pod tymi linkami:
Chizu Saeki - Sekrety urody japońskich kobiet
lek. Izabela Lenartowicz - Skin doctor. Biblia zdrowej cery. 

Wracamy do dzisiejszej książki. 
Autorka jest założycielką i CEO firmy Tatcha - marki urodowej, opierającej swoje kosmetyki na najlepszych japońskich tradycjach pielęgnacyjnych. W Kioto poznała gejsze, które przekazały jej tajemnice ich pięknej cery i tradycyjne rytuały.
Z tego, co kojarzę Tatcha całkiem nieźle sobie radzi na amerykańskim rynku, jest zresztą dostępna tam w Sephorach. Kosmetyki marki mają przyjazne składy, bardzo ładnie są też opakowane, ale należą raczej do tych luksusowych. Cenowo stoją na równi z koreańskim The History of Whoo i japońskim SK II. Doliczając do tego jeszcze cło....🙀

niedziela, 13 stycznia 2019

Wąkrotka- ziołem doskonałym? [PURITO] Centella Green Level Buffet Serum

Co ma wspólnego tygrys i słoń z pielęgnacją cery?
Współcześnie może niewiele, jednak w dawnych czasach oba te zwierzęta były łączone wraz z pozytywnym wpływem jednego z ziół używanych dziś powszechnie w kosmetykach pielęgnacyjnych.
Mowa o Wąkrotce Azjatyckiej (Centella asiatica), lub  - jeśli ktoś woli - Gotu Kola
Obecnie jest na nią prawdziwy boom, jednak roślina ze swych cudownych właściwości znana jest już od wieków. Jej krajem pochodzenia najprawdopodobniej są Chiny, Indie oraz Indonezja, obecnie jednak w stanie wolnorosnącym  można ją spotkać też na Sri Lance (dawny Cejlon), RPA, Australii czy większości wysp południowego Pacyfiku. Jest to roślina terenów podmokłych, główne jej stanowiska znajdują się przy zbiornikach wodnych.
U nas występuje jej krewniak  - Wąkrota zwyczajna. Trafiłam już na informacje internetowe, że też ma właściwości lecznicze, jednak z całego mojego zbioru ksiąg ziołoleczniczych (tak, tym też się zajmuję po trochu 😼), absolutnie nie trafiłam na nią nigdzie, więc tego nie potwierdzam. Za to wiem na pewno, że należy do roślin trujących, a korzystając ze sławy krewniaczki, być może ktoś będzie Wam próbował wmówić coś innego, więc bądźcie ostrożni i miejcie głowy na karku.
 W celach leczniczych wąkrotka azjatycka jest używana od ponad 3000 lat w Ayurvedzie (starożytnej medycynie hinduskiej) -  jako naturalny środek poprawiający pamięć oraz podnoszący zdolność koncentracji. Uważa się także, że suplementacja tej rośliny skutkuje przywróceniem równowagi w funkcjonowaniu wielu części ciała oraz umysłu.

piątek, 11 stycznia 2019

Manicure hybrydowy? To proste (i tanie)!

To będzie kolejny post niezwiązany z pielęgnacją azjatycką... 
Chociaż jakby się uprzeć, będzie i jedno i drugie 😹
Manicure hybrydowy to coś, do czego poniekąd zmusiła mnie konieczność. Należę do tych osób, które mają dość słabe i łamliwe paznokcie, a zawsze chciałam mieć długie i ładne pazurki. Niestety, nigdy nie udało mi się takich wyhodować, właśnie między innymi przez łamliwość. Drugim powodem jest moja praca, a właściwie prace. Długi czas pracowałam w kawiarniach, gdzie przepisy BHP zabraniają malowania paznokci, a to była jedyna ochrona przed ich łamliwością. Nawet błyszczące odżywki były źle widziane. Poza tym częsta styczność z detergentami myjącymi wcale nie poprawiała stanu paznokciowego. 
Teraz dla odmiany pracuję w ogrodnictwie i bardzo lubię grzebać w ziemi, za to nie przepadam w pracy w rękawiczkach - wtedy po prostu nie czuję tego, co robię. Skutek? Oczywiście połamane paznokcie, do tego często ziemia tak zalazła za płytkę paznokciową, że bez porządnego wymoczenia nie szło jej usunąć...A w autobusie wyglądało to głupio, gdy komuś przed nosem taką łapką świeciłam, trzymając się za poręcz. Same lakiery zbyt szybko mi odpryskiwały, nie chciało mi się, albo nie miałam czasu na to, żeby co trzy dni je poprawiać.
  Wobec tego wymyśliłam sobie hybrydy. 

środa, 9 stycznia 2019

TOO FACED Then & Now. Moja nowa zabawka

Ostatnio sobie wymyśliłam, że w tym roku odejdę od moich kochanych palet z Makeup Revolution i złapię jakieś inne marki, nieco droższe. W sumie oglądam sporo tutoriali makijażowych, sama też używam wielu kosmetyków kolorowych, ale jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do pakowania w nie większości kasy (w przeciwieństwie do pielęgnacji 😼). Tyle, że mam już swój podstawowy zbiór palet kolorystycznych, więc ten rok przeznaczę na palety inne, może lepsze jakościowo i na pewno ciut droższe, chociażby po to, by porównać ich działanie. 
Już w ostatnim poście zaznaczyłam, które palety chcę i najprawdopodobniej część z nich znajdzie się u mnie w tym roku, zapewne też będą na blogu - nieco odmiany od ciągłej pielęgnacji też się przyda. 

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Szukam palety idealnej. Moje zachciewajkowe palety na ten rok.

Od jakiegoś czasu chodzi za mną kupno palety cieni do powiek, ale nie byle jakiej palety.
Po recenzji palety Morphe na blogu GlamGirl i zachwytach Justyny z bloga Rupieciarnia Drobiazgów nad droższymi paletkami (między innymi ostatnio Sultry z ABH) postanowiłam w tym roku zakupić sobie coś droższego i lepszego niż te, które mam do tej pory. 
Przewaliłam pół internetu i....no cóż, no i zaczęły się schody, dlatego pomyślałam, że może Wy, drodzy czytelnicy mi w tym pomożecie. 

sobota, 5 stycznia 2019

#nomakenolife - japoński beautybox - edycja styczeń '19

Było już o pudełku wrześniowym, październikowym, listopadowym, to czas na styczeń....
Zaraz, zaraz, a gdzie grudzień, zapytacie? W zasadzie też chciałabym to wiedzieć, bo dostałam maila, że pudełko zostało wysłane i niestety wszelki słuch po nim zaginął. Smutno mi trochę, bo był w nim eyeliner z Dolly Wink, na który bardzo czekałam, mgiełka o zapachu wiśni a także masażerki do twarzy w kształcie kocich łapek. Smuteczek ogromny 😿 A skoro dotarło styczniowe pudełko, to znaczy, że mogę zacząć poszukiwania grudniowego (do tej pory tego nie robiłam, bo zwykle się do mnie spóźniały, a pomyślałam, że skoro święta, to może będzie na początku stycznia...).

czwartek, 3 stycznia 2019

Jedna z najsłynniejszych esencji k-beauty. SECRET KEY Starting Treatment Essence. Rose Edition.

   Na tą esencję napaliłam się już wiele miesięcy temu, kiedy Renee z kanału Gothamista opublikowała swój filmik o najlepszych kosmetykach do pielęgnacji cery poniżej 20 $. Zaintrygował mnie jej opis, że jest to jedna z najlepszych esencji nawilżających, jakie miała, a że kosmetyk nie wydawał się drogi, to w końcu sobie go zafundowałam. 
  SECRET KEY jest jedną z tych tańszych firm na rynku koreańskim  i jej składy są dalekie od ideału. Znacznie bliżej jej do Skinfoodu czy Holiki niż Innisfree albo Laneige. Ale jak zawsze wśród zwykłych kosmetyków danej firmy mogą zdarzyć się perełki. 

wtorek, 1 stycznia 2019

Demakijaż (nie)doskonały: URBAN DOLLKISS i MAMONDE

Wszystkiego dobrego wszystkim moim czytelnikom  w Nowym Roku!!!!💖

Tradycji stało się zadość, to teraz czas już na recenzję, pierwszą recenzję tego nowego, 2019 roku (kurczę, trzeba od nowa się uczyć pisać dat - zawsze miałam z tym kłopot 😹). 
Recenzja w zasadzie powinna pojawić się w grudniu, ale ciągle było coś innego do napisania, no to wyszło jak wyszło. 
  Dziś pod lupę idą dwa kosmetyki oczyszczające, kosmetyki, które dotarły do mnie w listopadzie i przedstawiłam je w tym wpisie.