sobota, 25 kwietnia 2020

Denko - kwiecień '20. Hity, średniaki i buble.

   Koniec kwietnia, który okazał się być kolejnym z bardzo pokręconych i zmieniających naszą rzeczywistość miesięcy, to koniec kolejnych kosmetyków. Dokładniej rzecz biorąc przedstawiam Wam kolejne zużycia kosmetyczne.

😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.



WŁOSY
1. PETAL FRESH Scalp Treatment Shampoo 
Szampon pielęgnujący skórę głowy z olejkiem drzewa herbacianego. W zasadzie lubię szampony PF, między innymi dlatego, że nie zawierają mocnych detergentów. Ten jednak mnie nie porwał. Niby łagodnie myje, jest gęsty i wydajny, ale pachnie jak miętowy płyn do mycia naczyń Ludwik i nie zauważyłam szaleńczo dobrego wpływu na skalp. Nie jest zły, ale raczej do niego nie wrócę. 😼

2. VEGETABLE BEAUTY Odżywka regenerująca z ekstraktem z pistacji.
O mamuniu, ten zapach! Pistacja razy tysiąc! Działanie też bardzo obiecujące. Więcej o nie pisałam w 👉tym poście, a teraz powiem tylko, że wrócę z chęcią. Zresztą, mam już kolejne opakowanie.😻

3. GARNIER FRUCTIS Banana Hair Food.
Tak, to już kolejne opakowanie. Z sześć opakowań, może z osiem już przerobiłam, w zasadzie nawet nie pamiętam ile. Jednak do tej pory, oprócz powyższej z VB jest to moja ulubiona odżywka/maska do włosów. 😻

CIAŁO
4. AVON White Lily Bubble Bath.
Płyn do kąpieli o zapachu białej lilii. Płyn jak to płyn, nic szczególnego. Robi bąbelki, ładnie się pieni, pachnie...może i jest to biała lilia, jednak mi zapach bardziej się kojarzy z konwalią. I tyle. Jeżeli ktoś szuka szczególnych zapachów lub zamawia często kosmetyki z Avonu- to może się skusić. Ale zamawiać tylko dla tego płynu - to chyba jednak nie. 😼

5. ISANA Olejek pod prysznic.
Kupiony w zasadzie ze świadomością mycia pędzli, wypróbowany w międzyczasie do mycia ciała. Jak ja się cieszę, że wreszcie się skończył, męczyłam go chyba z rok. Do mycia ciała w sumie może być, ale ciężki zapach/nie zapach go kompletnie eliminuje. Pod tym względem można znaleźć fajniejsze kosmetyki na przykład z Farmony Tutti Frutti, pamiętam, że kiedyś też Bielenda miała taką serię SPA, gdzie uwielbiałam olejek Powitanie z Afryką.
 Do pędzli Isana też mi się nie sprawdziła do końca, niektóre pędzle z tłustości musiałam domywać mydłem. Nigdy więcej. 😿

6. WIELICZKA SALT MINE Peeling solno - cukrowy do ciała o zapachu gruszki i trawy cytrynowej.
O tym peelingu pisałam 👉już tu, ale nadal twierdzę, że Kopalnia soli powinna mieć sklep internetowy otwarty i go rozpromować (co prawda jest info, że mają inwentaryzację, ale liczę, że kiedyś się ona skończy i sklep wróci do działania. Na pewno o tym napiszę) Mają cudne kosmetyki z naturalnym składem i o pięknych zapachach. Peeling był raczej z tych gruboziarnistych, ale bezproblemowo ziarna roztapiały się na skórze oczyszczając ją, a zawartość olejków pozostawiała skórę pięknie nawilżoną, nie potrzeba było dodatkowych balsamów. No i ładne, naturalne zapachy, pozostające przez jakiś czas na skórze...Jeżeli jesteście gdzieś w okolicach Wieliczki, to warto się wybrać tam do sklepu przy wyjściu z kopalni, tylko po to, by kupić ten peeling.😻 

 7. ORIFLAME Hand Protection Concentrate.
Skoncentrowany krem do bardzo suchych dłoni. Lubię go za poręczne, torebkowe opakowanie i bardzo dobre, nawilżające działanie. szybko się wchłania, ładnie, delikatnie pachnie i nieźle radzi sobie z moimi przesuszonymi dłońmi. Przeszłam już parę opakowań i z chęcią do niego wrócę.😻

8. ORIFLAME Milk &Honey Gold Hand Cream
Nawilżający krem do rąk o ciekawym, mleczno - niodowym zapachu, który kojarzę z czasów nastoletnich (wtedy mieć coś z Ori lub Avonu to było coś...Ale to lata dziewięćdziesiąte). Dobrze nawilża, nieźle pachnie, spełnia swoje założenia. pewnie wrócę.  😼

TWARZ
9. HEIMISH All Clean Balm
Ge -nial-ny! Jeżeli szukacie dobrego balsamu zamieniającego się w olejek myjący i czyszczącego cały makijaż - jest to jeden z najlepszych jakie miałam - biorę pod uwagę wszystkie olejki w płynie i w balsamie. Jego szczegółowa recenzja 👉jest tu, ale jeżeli się zdarzy, że już nie będę miała co testować z nowości ( a cała lista 👉jest tu), to wrócę do niego z całą pewnością. Bo ląduje w kategorii moich ulubieńców wszechczasów.😻 


MAKIJAŻ
10. CATRICE Eyebrow Filler
Kupiony nie pamiętam już kiedy, nie wiem, czy nawet jeszcze jest w sprzedaży, a zapach mi podpowiada, ze jego okres świetności na pewno już minął. Żel do brwi, który miał je ujarzmiać, nieco usztywniać i koloryzować. Raczej na długo ich nie usztywniał. Sporym minusem też jest spiralka, która równie dobrze mogłaby się znaleźć w jakimkolwiek tuszu do rzęs. Jest po prostu za duża na precyzyjne malowanie i chyba dlatego bardzo nie lubiłam korzystać z tego żelu, który miał w sobie też lekko pudrowatą konsystencję. Sam kolor był w miarę, ale to za mało, by do niego wrócić.😿 

11. MY SECRET Wow Eyebrow.
Automatyczna kredka do brwi ze spiralką po drugiej stronie. Niedroga, dobrze się sprawuje, jedyne zastrzeżenie mam tylko do jej wydajności. Mam wrażenie, ze skończyła się trochę za szybko. Ale z chęcią do niej jeszcze wrócę. 😼

12. CATRICE Prime and Fine. Eyeshadow Base.
Kolejny kosmetyk, któremu skończyła się data przydatności, ale też nie lubiłam jej używać. Była jakaś taka....rozwodniona a jednocześnie silikonowa. Dziwna. Cienie nie chciały z nią wspólpracować, mam wrażenie, że strasznie długo schła i wcale nie przedłużała trwałości makijazu. Zwykłe korektory sprawują się w tym temace znacznie lepiej od niej. Jeżeli jeszcze gdzieś ją zobaczycie - to i tak nie polecam. 😿

13. PAESE Diamentowy cień do powiek.
Cień do powiek, którego z uporem maniaka używałam jako rozświetlacza, bo w tej roli sprawdzał się genialnie. Blask wyraźny, ale jednocześnie subtelny. Taki efekt "mokrego" policzka. Bardzo ładnie wytrzymywał cały dzień. Jeżeli gdzieś go znajdziecie, bierzcie w ciemno, właśnie do roli rozświetlacza. Nie zawiedziecie się. Ja to zrobię. 😻

14. EVELINE Precise Brush Liner
To już drugie opakowanie i tak jak przy pierwszym byłam zachwycona, tak przy drugim coś nie pykło. Może to kwestia, że długo leżało w oświetlonej, a co za tym idzie ciepłej szafie w rossku, może ktoś wcześniej otworzył, bo też podejrzanie szybko się skończył. W każdym razie zupełnie inne walory od pierwszego egzemplarza, bo dość szybko mi się wykruszał i rozmazywał w trakcie malowania. A szkoda, bo jego precyzyjny pędzelek i bardzo wygpdny kształt pozwala na wiele. Może spróbuję jeszcze raz?...😼

15. HEAN Eyeliner Glam.
Jeden z najlepszych eyelinerów w niskiej cenie. Precyzyjny pędzelek, piękna satynowa czerń, bez problemu utrzymuje się cały dzień. Z chęcią wrócę. 😻

16. ORIFLAME The One. 5 in 1 Mascara. Celebration Edition
tusz, który normalnie ma fioletowe opakowanie, to jest opakowaniem świątecznym. W sumie to kolejne opakowanie i nie powiem, lubię. Wygodna silikonowa szczoteczka, która z jednej strony ma króciutkie włoski, by móc pomalować najkrótsze rzęsy, z drugiej długość włosków układa się w owal, tak, że po środku są najdłuższe. Malowanie bezproblemowe, tusz się nie osypuje, ładnie się utrzymuje. Z chęcią  wrócę.😻

To by było na tyle zużyć kwietniowych. Coś was zaciekawiło? A może mieliście już któryś z tych kosmetyków i macie z nim zupełnie inne doświadczenia? Podzielcie się w komentarzu.






15 komentarzy:

  1. Znam kilka produktów z Twojego denka, ale w innych wersjach zapachowych. Maska garnier - goji super, papaja - dla mnie zbyt obciążająca. Bananowa będzie moja. Szampon PF miałam w wersji zwiększającej objętość i był super! Tusz oriflame - nie pamiętam jaka wersja (:D), ale nie porwał mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro papaja była dla Ciebie obciążająca, to nie zdziwiłabym się, gdyby banan całkiem Cię zawiódł, bo w mojej opinii jest jeszcze bardziej treściwa. Dla mnie na przykład pozostałe maski są zbyt lekkie i dopiero banan daje radę :)

      Usuń
  2. Miałam jedynie krem do rąk z Oriflame i też się u mnie dobrze sprawdził. Eyeliner chętnie przetestuję! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko koniecznie ten, bo drugi - Dip Liner Carbon Black - ma filcową końcówkę.

      Usuń
  3. Bananowa maska super! Miałam co prawda raz ale byłam zadowolona, u mnie natomiast bardzo lubią koleżanki płyn biała lilia z Avonu, ja jestem fanką innych zapachów :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezłe te Twoje denko ;) U mnie również olejek Isana się nie sprawdził zarówno do ciała jak również do mycia pędzli 😥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś chyba pierwszą osobą jaka nie poleca olejku z Isany. Toż to taki cud (Sarkastycznie mówiąc), każda youtuberka go poleca. A skoro jest tłusty i Ty miałaś z nim problemy to bardziej wierzę Tobie. O balsamie Heimish słyszałam mega pozytywne opinie. Dla wypróbowania formuły używałam clinique i było całkiem okej. Mam ochotę wypróbować i heimish. Z kolorówki nic nie znam, ale podziwiam za ilość jaką jej się pozbyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek teoretycznie emulguje....Ale za mało. A ilość kolorówki to po części efekt wietrzenia zapasów.

      Usuń
  6. Ja kocham płyny do kąpieli z Avon - zwłaszcza bez i mam ochotę teraz na takowy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, zapach bzu lilaka też bardzo lubię. I po tym, co napisałaś nabrałam jednak ochoty na kolejny płyn od Avonu :D

      Usuń
  7. Kojarzę jedynie płyn do kąpieli, ale ja miałam inną wersję konkretnie różaną i skończył jako żel pod prysznic, bo za długo stał i czekał na swoją kolej. Ten olejek z Isany wiele osób poleca, że jest taki super i wgl, a tu się okazuje, że jednak nie jest i bardziej Tobie wierzę niż im mimo że szał na olejek Isany już minął chyba 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi strasznie słyszeć, że pomaga moja opinia. :) Rzeczywiście, nie słyszy się już o nim tyle, co kiedyś. Może dlatego, że są lepsze i tańsze zamienniki czyszczenia?....:D

      Usuń
  8. O proszę, a tyle osób chwali sobie olejek Isany. Ja go nie miałam i nigdy jakoś szczególnie mnie do niego nie ciągnęło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)