czwartek, 5 marca 2020

Fermented Complex 94 Boosting Essence - kolejny hit od Purito?

  Kosmetyki od Purito gościły już nie raz na moim blogu.
Jeżeli chcecie przeczytać inne recenzje, zapraszam na wpis o:
Centella Green Level Eye Cream
Centella Green Level Buffet serum
Pure Hyaluronic Acid 90 Serum

Tym razem trafiło na coś nieco innego i jest to wspomniana w tytule esencja, która znalazła się również na mojej liście zakupowej, którą stworzyłam już jakiś czas temu (zajrzyjcie do niej, a dowiecie się, jakie serum i esencje jeszcze mam na oku). 


Fermented Complex 94 Boosting Essence to kosmetyk, który Ma odżywiać, nawilżać, działać przeciwzmarszczkowo, rozjaśniająco i wyrównująco koloryt skóry. Według informacji producenta kosmetyk składa się w 94 % z produktów fermentacji, a kolejne 3% stanowi Niacyniamid, czyli składnik odpowiedzialny za rozjaśnienie skóry.
 Co daje fermentacja w składnikach kosmetycznych? Otóż sama fermentacja jest to enzymatyczny proces przemian związków organicznych, tworzony przez mikroorganizmy, zwykle  w warunkach beztlenowych. W jego wyniku powstaje energia, ale powstają też cząsteczki znacznie mniejsze niż pory skórne, co pozwala na lepszą przenikalność w głąb naszej skóry. Sam proces jest znany nie od dzisiaj i bardzo często jest spotykany w przemyśle spożywczym.
Produkty fermentacji są juz od dłuższego czasu stosowane w przemyśle kosmetycznym a ich efektywność objawia się przez rozjaśnianie skóry, ujędrnianie czy przywrócenie równowagi pigmentacyjnej. 
    Esencja Purito została przygotowana z myślą o skórze. Powstała na bazie fermentacji ziół, ziaren i kwiatów. Dzięki procesowi fermentacji kosmetyk absorbowany jest przez skórę szybko i efektywnie, w efekcie rozjaśniając, nawilżając i wygładzając skórę. Tyle od producenta. A jak jest w  rzeczywistości?

Kosmetyk umieszczony jest w plastikowej butelce z ciemnobrązowego, ale przezroczystego plastiku o pojemności 150 ml, dzięki czemu spokojnie można zauważyć jego zużycie. Butelki i kartonowe opakowania niezmiennie kojarzą mi się z Bentonem, tu jest nie inaczej. Na opakowaniu jest wyraźna informacja, że kosmetyk nie jest testowany na zwierzętach.

SKŁAD: Butylene Glycol, Lactobacillus/Rice Ferment, Camellia Sinensis Leaf Extract, Taraxacum Platycarpum Extract, Morus Alba Bark Extract, Niacinamide, 1,2 - Hexanediol, Bifida Ferment Lysate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, Viscum Album Leaf Extract, Arginine, Caprylyl Glycol, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Portulaca Oleracea Extract, Sodium Hyaluronate, Adenosine, Perilla Ocymoides Seed Extract, Glycerin, Saccharomyces/Viscum Album Ferment Extract, Saccharomyces/Imperata Cylindrica Root Ferment Extract, Lactobalillus/Soybean Ferment Extract, Dipotassium Glycyrrhizate, Disodium EDTA. 

Patrząc na skład przede wszystkim rzucają się w oczy fermenty. Jest ich naprawdę sporo. Mamy bakterie mlekowe z ryżem, z nasionami soji, mamy drożdże z jemiołą, imperatą cylindryczną, mamy probiotyki w postaci Bifida Ferment Lysate. No i oczywiście ekstrakty roślinne. Zresztą Purito słynie ze składów, w których jest zminimalizowana ilość chemii nieorganicznej, za to w większości można znaleźć ekstrakty roślinne. 

Esencja ma dość płynną konsystencję, choć jest ciut gęstsza od wody. Rozprowadza się łatwo, wnika szybko, raczej nie posiada zapachu. 

Czy zauwazyłam jej wpływ na skórę?
Owszem nawilża i wyrównuje koloryt skóry, jednak dla przesuszonej cery może być zbyt delikatna. Chociaż producent poleca ją również w formie tonera i przy takim użyciu może być naprawdę petardą. Jeżeli lubicie naturalne składy i nie przepadacie za zapachem w kosmetykach, z powodzeniem polecam Wam tę esencję. Myślę, że jest to jeden z ciekawszych zakupów (aczkolwiek esencji z wąkrotką nie przebiła 😉.

2 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)