piątek, 23 sierpnia 2019

Jabłkowy olejek wczoraj i dziś - INNISFREE Apple Seed Cleansing Oil

   Demakijaż bez olejku myjącego? To się nie da!!
Od wielu lat uzywam emulgujących olejków do zmywania twarzy i przyznaję, ze teraz nawet nei potrafię zmywać makijażu bez nich. Nawet jeśli używam samego żelu, to albo mam wrażenie, że jest niedomyte, albo skóra po prostu została zmęczona ilością tarcia. Dlatego olejki to mój "must have" w pielęgnacji. 
 Po całkiem niezłym, ale jednak nie tak dobrym jak bym chciała olejku z Mamonde, którego recenzja jest tu, wróciłam do kosmetyku, który już u mnie gościł

trzy lata temu, czyli w sumie na początku fascynacji koreańską pielęgnacją.
  INNISFREE Apple Seed Cleansing oil przeszedł małą zmianę od tego czasu. 
Po pierwsze, zmienił się trochę wygląd opakowania oraz nazwa. Poprzednio był to Apple JUICY cleansing oil. A co z całą resztą?...
 
 
   Olejek ma za zadanie dokładnie zmywać makijaż oraz pozostawiać skórę oczyszczoną i lekko nawilżoną. Przeznaczony jest głównie do skóry suchej, nie zawiera barwników, oleju mineralnego, alkoholu i składników pochodzenia zwierzęcego. Do tego posiada przyjemny jabłkowy zapach. 

SKŁAD: Cethyl Ethylhexaonate, Triethylhexanoin, Polyglyceryl 10-dioleate, C 12 - 15 Alkyl Benzoate, Hydrogenated poly(C6 - 14) Olefin, PEG - 8 Glyceryl Isostearate, Caprylic/capric Trigliceryde, Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate, Pentaerythrityl Isostearate, Hydrogenated Polyisobutene, Cocos Nucifera Oil, Pyrus Malus Seed Oil,  Pyrus Malus Fruit Extract, Citrus Unshiu Peel Extract, Orchid, Camellia Sinensis Leaf Extract, Camellia Japonica Leaf Extract, Opuntia Coccinellifera Fruit Extract, Butylene Glycol, Coco - Caprylate/Caprate, Fragrance. 
 
  Jak obecny skład się zmienił pod względem dawnego?
Trochę się zmienił. W starym olejku nie było oleju kokosowego oraz olejku z nasion jabłoni domowej. Z kolei w nowym nie ma cyklopentasiloksanu i cykloheskasiloksanu, które są emolientami tzw. suchymi, wspomagającymi poślizg kosmetyku na skórze. 
 A działanie i zapach?
Wciąż ma delikatny, jabłkowy zapach, ten, który zapamiętałam. Bardzo łatwo rozmasowuje się na skórze i równie łatwo emulguje pod wpływem wody, zabierając ze sobą cząsteczki makijażu. Po spłukaniu nie zostawia tłustej warstwy, skóra faktycznie jest mięciutka, czysta i odświeżona. Jest dość delikatny, zdarzyło mi się nim również zmywać makijaż oczu (choć osobiście nie przepadam za używaniem olejków do tego) i bardzo dobrze sobie z tym poradził, nie szczypiąc w oczy. 
Dlatego nawet nie wiecie, jak się cieszę, ze mogę podtrzymać opinię sprzed trzech lat, mówiącą o tym, że warto go mieć w swoich zbiorach :) Polecam go bardzo. 

PS. Od dzisiejszego posta wprowadzam oznaczenie "must have". Jest to oznaczenie kosmetyku, który gości u mnie więcej niż raz i robi widoczne zmiany na lepsze dla mojej twarzy :) Postaram się również stworzyć osobną kartę tego typu kosmetyków, może będzie Wam łatwiej szukać inspiracji na zakupy :)

10 komentarzy:

  1. Słyszałam już o nim kiedyś, ale jeszcze nie miałam okazji używać. Teraz zamówiłam Banila Co bo był na promocji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbierałam się kiedyś do niego, ale miałam balsam myjący z Misshy i przez to potwornie zraziłam się do balsamów, zostałam przy olejkach.

      Usuń
  2. Ja też uwielbiam olejki myjące. Głównie zaopatruję się u Bielendy, choć one nie nadają się do oczu. Strasznie zachodzą po nim mgłą. Ale ja ogólnie też nie lubię olejki do oczu. A propo balsamów do demakijażu to miałam sławny clinique i nie zrobił aż takiego szału jak myślałam że zrobi. Do ust i brwi super. Zwłaszcza do tych trwalszych rzeczy. Do twarzy jakoś za twardo i za grudkowato ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem przeciwna olejkom przy demakijazu oczu, właśnie między innymi przez tą mgłę, ale uważam też, ze olejki niepotrzebnie obciążają swoją tłustością delikatne okolice oczu. zdecydowanie do tego celu zalecam płyny do demakijażu. Tu akurat uzyłam do oczu, bo skończył i się płyn z The Face Shop, a nowego jeszcze nie miałam.

      Usuń
  3. Uwielbiam olejki myjące, ale tego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślisz, że do cery mieszanej też by się nadawał bo już kiedyś dużo dobrego o nim słyszałam?:) Jakoś mam ochotę na jakiś koreański olejek do demakijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadaje się spokojnie. Ja mam cerę mieszaną i jak widać po wpisie, bardzo go sobie chwalę :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)