piątek, 5 lipca 2019

Projekt denko - czerwiec 2019

    No dobra, napiszę coś oczywistego, ale....kurczę, to już pół roku minęło. Jakoś mam wrażenie, że im człowiek starszy, tym szybciej czas leci. To, czego słuchałam jako nastolatka i nie wierzyłam, niestety okazało się paskudną prawdą.
  W związku z powyższym czas na kosmetyczne zużycia miesiąca czerwca.

Nieco się uzbierało w tym miesiącu...

😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.
PIELĘGNACJA WŁOSÓW
1. GARNIER FRUCTIS - Aloe Hydra Bomb. Szampon wzmacniający 
Szampon do włosów suchych, oferujący nawilżenie i wygładzenie włosów. Jak to u Fructisa - szampon bardzo przyjemnie pachnie i ma dość dużo ekstraktów roślinnych w sobie, choć trzeba pamiętać, że należy do tych mocniejszych. Nie zauważyłam tego super nawilżenia, ale też szampon ma myć, od specjalistycznych problemów mam maski i odżywki. A ten z myciem radził sobie świetnie, domywał wszelkie produkty stylizacyjne i olejki po olejowaniu włosów. Jak każdy szampon z Fructisa, tak i ten polecam. 😻
Fructis - uwielbiam!!! Alfaparf - całkiem nieźle.
2. ALFAPARF MILANO - Lisse Design Keratin Therapy Maintenance Conditioner
Odżywka, którą dostałam do testów, mająca podtrzymywać efekt wygładzenia włosów po keratynowym prostowaniu. Jak już wspomniałam w artykule o niej  keratynowo włosów nie prostowałam, jednak odżywka mimo wszystko prostowała nawet moje lekkie fale. Jeżeli lubicie prościutkie włosy, to coś dla Was. Ja raczej nie wrócę, ale tylko i wyłącznie dlatego, że nie zależy mi na tego typu odżywkach, ale jeżeli ktoś potrzebuje, to polecam.  😼
3. HERBAL ESSENCES Golden Moringa Oil Conditioner
Lekka odżywka wygładzająca na bazie oleju z Moringi Olejodajnej. Jeśli macie włosy farbowane - ta odżywka jak najbardziej jest dla Was, ponieważ według producenta ma zrównoważone pH, co czyni ją bezpieczną dla koloryzacji włosów. Ładny zapach, łatwo się rozprowadza, pozostawia włosy sypkie, uniemożliwia ich plątanie się. Sympatyczna. 😼
Herbal Essences darzę sentymentem. Szampony miały kiedyś piękne zapachy, kiedy wchodziły na polski rynek.


4. GARNIER FRUCTIS Aloe Hair Food
Kolejna maska ze stajni Hair Food - chyba najlżejsza ze wszystkich. Cudownie świeży zapach, skład jak zwykle bardzo dobry, działanie całkiem niezłe. I znów powiem, że Banana jest moim ideałem, jednak jeżeli z jakiegoś powodu jest dla Was za ciężka - ta powinna się świetnie sprawdzić, ponieważ pozostawia włosy miękkie, sypkie i nadaje im blasku. 😻
5. ALFAPARF MILANO Original Hair spray.
Muszę przyznać, że w życiu nie miałam lepszego lakieru do włosów. Nie dość, że świetnie utrwala, to nie skleja włosów, łatwo się wyczesuje i ładnie pachnie. Więcej o nim w tym artykule. Z chęcią do niego wrócę. 😻
Jeśli jesteś rudzielcem - henna to Twój "must Have"!!

5. HESH Mehandi- Naturalna henna do włosów
Stosuję od bardzo długiego czasu zarówno jako odżywkę, jak i w celu pogłębienia mojego rudego koloru włosów, który z wiekiem nieco blaknie i idzie w sarni brąz. Nie znalazłam lepszego zamiennika, który by tak dobrze działał i był tak samo tani. Więcej o samej hennie tutaj.😻

PIELĘGNACJA CIAŁA
1. ALLVERNUM Lilly of the Valley & Jasmine - perfumowany balsam do ciała.
Wypatrzony w Hebe i kupiony za jakiś bezcen na promocji. Firma o ile wiem jest polska i pochodzi z Krakowa. Sam balsam jest bardzo lekki i dość szybko się wchłania. Raczej nie należy do super nawilżających, ale też nie takie miało być jego zadanie. Kupiłam ze względu na zapach i tu sprawdza się znakomicie. Pięknie i dość długo pachnie kompozycją zapachu konwalii i jaśminu gwiazdkowego. Działaniem bardzo mi przypomina perfumowane balsamy z Oriflame, które są przedłużeniem wód toaletowych. Ten balsam występuje w czterech zapachach: ten, który zużyłam, kawa z bursztynem, irys i patchouli oraz kwiat wiśni z piżmem. Akurat ten, który miałam wydał mi się najciekawszy. Jeżeli lubicie balsamy perfumowane, koniecznie wypróbujcie. 😻
2. BAKER7 Cake Hand cream Banana
Bananowy krem do rąk koreańskiego pochodzenia w małej, torebkowej tubce. Pachnie mocno bananowo, więc jeżeli lubicie ten zapach - raczej się nei zawiedziecie. Opakowanie jest małe, jak to zwykle koreańskich kremów do rąk, takie typowe do malutkich torebek. Krem nieźle radził sobie z nawilżeniem suchych dłoni i gdyby nie fakt, że pachnie bananem, a tego zapachu oprócz maski garnierowskiej do włosów, nie znoszę w kosmetykach, pewnie kupiłabym go po raz kolejny. 😼
    Wspomnę tylko o kolejnym zużytym opakowaniu YOPE Mydło Werbena. Przewijało się przez parę ostanich denek, więc wiadomo, że polecam. 

PIELĘGNACJA TWARZY.
1. MAMONDE Micro Cleansing Oil
W zasadzie nie miałabym nic przeciwko temu olejkowi, gdyby nie jedna mała rzecz. Olejek bardzo ładnie domywa makijaż, świetnie emulguje pod wpływem wody i nawet ładnie, delikatnie pachnie...Jednak nie mogę zdzierżyć tego, że ma strasznie gorzki posmak, jeśli przypadkiem dostanie się gdzieś w okolice ust. Jeśli chcecie o nim wiedzieć nieco więcej - jest w tym artykule. 😼
2. INNISFREE Green Tea Morning Cleanser
Żel do mycia twarzy o pięknym, świeżym zapachu zielonej herbaty to jest coś, co bardzo miło będę wspominać. Innisfree jak zwykle mnie nie zawiodło. Polecam wszystkim wrażliwcom, a nieco więcej o nim w tym artykule.😻
Koreanska pielęgnacja przełamana francuską ochroną :)

3. SECRET KEY Starting Treatment Essence. Rose Edition.
Bardzo dobra esencja, o krótkim, ale świetnym składzie. Dobrze sprawdzi się komuś, kto potrzebuje ukojenia skóry i wyrównania jej kolorytu, poza tym to opakowanie...Jej dłuższa recenzja pod tym linkiem. 😻
4. LA ROCHE-POSAY Anthelios XL
Krem z bardzo wysokim filtrem UV, kupiony po poleceniach, jak wybierałam się w kwietniu na krótki wypad w góry. W zasadzie był przewidziany na ochronę twarzy jednak okazało się, że dla mojej mieszanej cery to zbyt ciężki ładunek. Zapychał skórę oporowo, miał matowić, ale tego nie robił, a wręcz przeciwnie, do tego nie przepadam za jego zapachem i nie rozumiem, czemu kremy przeciwsłoneczne nie mogą fajnie pachnieć. Na jego korzyść przemawia wysoki filtr i bardzo wygodny dozownik. Ale po koreańskim kremie z filtrem do twarzy stwierdzam, że ten jednak mu do pięt nie dorasta. 😼
5. BEE NATURAL Coco Nilla. Naturalny balsam do ust w sztyfcie. 
Uwielbiam balsamy z tej firmy. Mają naturalny skład oparty na wosku pszczelim i nie zawierają parafiny, co jest dla mnie bardzo ważne. Łatwo się rozsmarowują na ustach, smakowicie pachną i są świetną ochroną dla ust przed warunkami atmosferycznymi, do tego bardzo dobrze sobie radzą z moimi wiecznie przesuszonymi i spierzchniętymi wargami. 😻

To tyle, jeśli chodzi o denko. Od jakiegoś czasu zaczynam łapać minimalizm, jeśli można o czymś takim mówić mając zużytych więcej kosmetyków niż cztery. Jednak już nauczyłam się kupować wtedy, gdy mi się kończą a nie na zapas.
Mieliście już coś z wyżej wymienionych kosmetyków?

10 komentarzy:

  1. Ja jeszcze jestem nastolatką a czas i tak niesamowicie szybko mi płynie. Nie ma reguły ;). Chyba jeszcze nie miałam szamponu fructis. Bynajmniej nie przypominam sobie. Na pewno zostaję z tym w mniejszości. Odkąd pokazałaś produkt Hesh, czaję się na tą markę. Może nie na hennę, ale na pewno znajdę tam jakieś inne ciekawe kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty się uchowałaś, nie mając szamponu Fructis?! Marsz do Rosska! :D A na poważnie, uważam, że te szampony są naprawdę bardzo dobre i ładnie pachną, tylko trzeba wziąć pod uwagę, że jednak należą do tych mocniej oczyszczających.
      Jak z Hesh coś fajnego wyczaisz - daj znać.

      Usuń
  2. Szampony Fructis lubię, mają piękny zapach:). A denko spore, cały koszyczek się uzbierał:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Fructis zapachowo rządzi :) Oj tak, cały koszyczek, ale połowa to praktycznie sama pielęgnacja włosów. ;)

      Usuń
  3. Wiesz co, ten szampon Z Garniera nawilża, nie wybitnie, ale nawilża, widać to w kontraście do innych, badziewnych szamponów. Ja po mlecznej serii z Nivei miałam włosy a'la siano i ten szampon je doprowadził do ładu. Zachęcona sięgnęłam też po tę maskę (bo miałam wcześniej papajową i bananową i byłam zadowolona - ale moim ideałem jest papaja :D) i chociaż fajnie działa na włosy, to niestety po tym wariancie łatwiej mi się puszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy nie mają tendencji do puszenia i są raczej ciężkawe, a sam pojedynczy włos wygląda jak końskie włosie, to może dlatego u mnie działa inaczej. Dzięki za spostrzeżenia :)

      Usuń
  4. W sumie poza balsamem do ust nie miałam okazji nic używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jeszcze wszystko przed Tobą 😊A jak balsam się sprawdził?

      Usuń
  5. A ja ciągle zastanawiam się na zakupem którejś serii z herbal ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest takie; może być, ale nie musi. Ale w sumie może :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)