czwartek, 25 kwietnia 2019

Kosmetyczne nowości kwietnia


     W zasadzie to można by powiedzieć, że ostatnich miesięcy... Jakiś czas temu obiecałam sobie, że będę robić zakupy kosmetyczne dopiero wtedy, jak już zacznie mi się wszystko kończyć definitywnie. Po tym jak wywaliłam parę produktów ze względu na ich termin przydatności po otwarciu - zrobiło mi się bardzo mocno szkoda mojego portfela i byłam zła na siebie za takie trochę marnotrawstwo. Dlatego uzupełniam zapasy dopiero wtedy, gdy widzę, że docieram już powoli do dna. Ma to też swoje minusy - jak nie wyliczę czasu przesyłki, to się okazuje, że jestem dwa, trzy dni pozbawiona niektórych kosmetyków, jak na przykład teraz płynu do demakijażu. 
   Ale już dotarło to, co miało dotrzeć, więc pozwolę sobie w skrócie je opisać. 


Pierwszeństwo zdecydowanie należy się INNISFREE - firma zawładnęła moją pielęgnacją i bardzo często decyduję się na jakiś kosmetyk od nich. Tym razem są cztery: trzy z serii Tangerine vita C i jeden z serii Apple Seed. Z Tangerine wybrałam sobie toner (po raz kolejny, pierwsza recenzja jest tu), serum i żel - krem. Seria przepięknie pachnie mandarynkami, więc jest idealna na ciepłe, słoneczne dni. Poza tym, dzięki zawartości witaminy C powinna lekko rozjaśniać cerę, co dla mnie jest bardzo pożądanym rozwiązaniem. Spędzam całe dnie na zewnątrz i nawet najwyższe filtry nie dają sobie rady. Minęło parę słonecznych dni, a ja już widzę u siebie opaleniznę. 😾 
Kolejnym kosmetykiem jest olejek myjący z Apple Seed - również kolejny egzemplarz (tu jest recenzja). Jak ja lubię ten zapach zielonego jabłuszka....😻 Swoją drogą obecny olejek jest nową wersją tego z recenzji. Przy okazji będę mogła sobie obydwa porównać i uaktualnić recenzję. 

Następne kosmetyki to już totalny miszmasz.
Na początek dwufazowy płyn do demakijażu z THE FACE SHOP - Mango seed. Koreańskie dwufazówki są nieco lżejsze od naszych europejskich - nie wiem czym to idzie. Ale zmywają świetnie, liczę, że ten też wpisze się w kanon.
Najdroższy ze wszystkich zamówionych kosmetyków, ale zbierający świetne opinie krem pod oczy z HANYUL Baek Hwa Goh. Skoro wydałam na niego te parę dziesiątek dolców, to liczę na świetne działanie i pielęgnację skóry dojrzałej.
I dwa ( a właściwie z mojego nieogaru trzy) kremy pielęgnacyjne: pierwszy to KLAIRS Rich moist soothing cream - krem, którego absolutnie nie miałam w planach, nie miałam tez pomysłu na jakiś wieczorny krem. Z pomocą przyszedł mi przypadek w postaci próbki, którą kiedyś tam dostałam z jolse chyba, a którą zabrałam na krótki wypad w góry ostatnio. Próbka mnie tak zachwyciła, że po powrocie od razu wrzuciłam go do koszyka. 
Z chwilowego braku Cicapair Re - cover w sklepach postanowiłam zakupić coś troszkę innego, ale wydającego się podobnym. I trafił się DR. JART+  Cicapair cream. Wydaje się być fajny, ale w przeciwieństwie do słynnego brata chyba niestety nie zawiera filtra, a na tym mi zależało. Cóż, wobec tego trzeba myknąć domówienie, ale to już zostawię sobie na maj 😼 Acha i dlaczego nieogar? Bo nie mam pojęcia jakim cudem nie zauważyłam, że w koszyku mam dwa te same kremy Cicapair. Drugi pewnie znajdzie niedługo nabywcę...
 Kolejnymi nowościami, które do mnie dotarły to kosmetyki do włosów. Sklep hairstore.pl (kurde, jakie oni fajne rzeczy mają!) wysłał mi do testów zestaw z włoskiej marki ALFAPARF Milano. Dostałam więc szampon i odżywkę wygładzające, zwłaszcza polecane do włosów po zabiegu keratynowym (u mnie co prawda takiego zabiegu nie było, ale i tak sprawdzę, czy wygładza), suchy szampono obłędnym zapachu owoców egzotycznych i lakier do włosów, który juz mi przypadł do gustu - ale o tym jeszcze napiszę. 

I koniec, na kwiecień zamykam listę zakupową kosmetyków pielęgnacyjnych. Coś szczególnego wpadło Wam w oko?

5 komentarzy:

  1. A w rossmannie kusisz się na coś kolorowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, w końcu nie. Jedyne co mogłabym wziąć to eyeliner, ale używam tylko Eveline w pisaku, więc wyboru bym nie miała :) a całej reszty mam po kokardkę i najpierw chciałabym to zużyć :)

      Usuń
  2. Innisfree Tangerine to jedna z tych serii, do których chętnie bym kiedyś wróciła. Świetny zapach i działanie:) Też kiedyś włożyłam dwa te same produkty do koszyka i nie ogarnęłam choć cena mi się nie zgadzała😂 Zostawiłam wtedy tą drugą rzecz na prezent dla koleżanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooooo, zapach obłędny. Ty testuj wiśniówki, bo czekam na opinie :D

      Usuń
    2. No na razie mam je tak ze 3 tyg w użyciu, pewnie w maju pojawią się jakieś wrażenia;D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)