piątek, 19 kwietnia 2019

Recenzja literatury urodowej, cz.8 - K. BOSACKA, M. NOSZCZYK Cena urody

  To kolejna książka o pielęgnacji urody, którą recenzuję. 
Poprzednie siedem jest pod tymi linkami:
Chizu Saeki - Sekrety urody japońskich kobiet
lek. Izabela Lenartowicz - Skin doctor. Biblia zdrowej cery.
Victoria Tsai - Rytuał gejszy. Japoński sekret promiennej cery.

Tym razem wracamy na polskie podwórko, ponieważ recenzuję książkę dwóch Polek: Katarzyny Bosackiej, będącej dziennikarką, redaktorką oraz szefową Działu Zdrowia i Urody w Wysokich Obcasach a także dr n. med. Marii Noszczyk - dermatologa, kosmetologa, profesor w Wyższej Szkole Kosmetologii w Warszawie, felietonistki Wysokich Obcasów, szefowej warszawskiego Instytutu Kosmetyki Lekarskiej i Pielęgnacyjnej. 

 Muszę przyznać, że te informacje zrobiły na mnie trochę wrażenia, ponieważ wywołały jakąś świadomość, że autorki mają doświadczenie z pielęgnacją cery oraz kosmetykami.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Inwazja hinduskiej natury. HESH - naturalne kosmetyki rodem z Indii.

   Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty!.....

Stwierdzam, że wiosna jest moją ulubioną porą roku. Resztę też lubię, ale jednak czas, kiedy wszystko się odradza, świeżą zielenią zakrywa szarość i brud, śpiewa wokół ptasimi trelami...To jest to!. Aż chce się napisać kolejną recenzję. 
W związku z tymi wiosennymi trelami i zapachami przenoszę Was do Indii, kraju kolorów, kraju intensywnych, orientalnych zapachów i kraju, gdzie kobiety mają obłędnie grube i błyszczące włosy. 
 Przedstawię Wam dziś parę kosmetyków hinduskiej firmy HESH. Powstała pod koniec lat siedemdziesiątym ubiegłego wieku firma, to ceniony producent ziołowych kosmetyków do skóry i włosów, opartych na ajurvedyjskich recepturach. Przypomnę, że ajurveda to system starożytnej medycyny hinduskiej. 

Kosmetyki powstają na bazie wyłącznie naturalnych, roślinnych składników, a sama firma jest członkiem szeregu organizacji, promujących zdrowie, a także zajmuje się ochroną środowiska. 

wtorek, 2 kwietnia 2019

Najgorzej!! NAKEUP FACE - PHA Water - tox ampoule.

   Wreszcie jakaś recenzja koreańskiego kosmetyku!!
Ostatnie posty były bardzo ubogie w ten temat, ale to wynika z wykańczania rzeczy, które już znacie. Po prostu nie bardzo mam już co opisywać, a dopiero w tym miesiącu odnawiam zapasy. Już wiem, że będzie mandarynkowa seria Innisfree, trafi się nowy krem pod oczy z Hanyul, znajdzie się miejsce dla kremu z COSRX i Dr. Jart.... Ale o tym w przyszłości 😼

   Dzisiaj skupiam się na recenzji kosmetyku, który leży u mnie już chyba z pół roku, jak nie dłużej, to chyba czas o nim nieco napisać.

Abstrahując od kosmetyki - bo nie samą pielęgnacją człowiek żyje.

   Blog sam w sobie jest kosmetyczny, ale już od jakiegoś czasu robię malutkie odstępstwa, ujawniając swoją kolejną pasję, która z dnia na...