środa, 27 marca 2019

Abstrahując od kosmetyki - bo nie samą pielęgnacją człowiek żyje.

   Blog sam w sobie jest kosmetyczny, ale już od jakiegoś czasu robię malutkie odstępstwa, ujawniając swoją kolejną pasję, która z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija.
Dlatego dzisiaj będzie trochę o malowaniu porcelany i znacznie więcej zdjęć już namalowanych kubeczków i filiżanek. (zdjęcia są małe - wybaczcie, ale inaczej post by miał kilometr. Jeśli chcecie wszystko obejrzeć dokładniej - na dole będą linki do stron). 

Lutowo - marcowe denko '19 cz.2 - pielęgnacja ciała i makijaż.

Czas na drugą część denka. Wstęp był w poprzednim wpisie, to nie ma co przedłużać. 
Zaczynam od kosmetyków do pielęgnacji ciała:

1. HOLIKA HOLIKA Aloe 92% Shower Gel.
To wersja mini, ma chyba 30 ml, ale nie jestem do końca pewna, a na opakowaniu nie widzę tej informacji. Dostałam go kiedyś w pudełku Asian Box, co musiało być bardzo dawno temu, bo nie mam go nawet opisanego na blogu. Wydaje mi się, że zamówiłam ten box jakoś krótko po założeniu mojego bloga, na stronie sklepu My Asia - polskiego dystrybutora kosmetyków z HH i SeaNtree (kiedyś mieli jeszcze Lioele). W każdym razie całkiem o nim zapomniałam, dopiero ostatnio robiąc porządki w szufladach, wygrzebałam go z czeluści i...zużyłam ekspresem. Żel jest gęsty i obłędnie pachnie. Zapach jest mega świeży, aloesowo - ogórkowy. Żel świetnie się pieni i dobrze myje, nie zauważyłam, żeby wysuszał. Może nie jest to jakieś super cudo, ale dla tego zapachu warto go mieć, jest świetny na poranne pobudzenie. Ja na pewno kupię pełnowymiarową butlę, zwłaszcza, że opakowanie jest również urocze i stanowi ozdobę.  😻

niedziela, 24 marca 2019

Lutowo - marcowe denko '19 cz.1 - pielęgnacja włosów i twarzy.

W lutym dopadła mnie niemoc twórcza, która nadal zbiera u mnie swoje żniwo, ale z drugiej strony nadal prężnie rozwija się malowanie filiżanek i kubków.
  Przez tą niemoc planowany post denkowy nigdy nie powstał - dlatego tym razem będzie nieco więcej i dłużej. I w dwóch częściach, żebyście przy tej pierwszej nie usnęli w połowie. 😼
 Pierwsza część będzie tyczyć się kosmetyków użytych przeze mnie w pielęgnacji włosów i skóry twarzy. Część druga to będzie już pielęgnacja ciała oraz kosmetyki do makijażu.
I jak zawsze:
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

wtorek, 19 marca 2019

Sojowej sagi część dalsza - INNISFREE Soybean energy.

Jakiś czas temu (dość długi na dodatek) stałam się posiadaczką tonera z serii Soybean energy.
Urzekł mnie zapach, polubiłam działanie, a więcej o nim, było w tym poście
Na fali zachwytu postanowiłam dokupić mu braci, żeby samemu nie było mu przykro. Tym samym trafił do mnie olejek i krem do twarzy z tej samej serii.
Po paru miesiącach myślę, że mogę o nich w końcu co nieco już rzec. 
Zacznę może od samej serii. 

sobota, 9 marca 2019

Rossmanowskie dwa plus dwa. Czuję wiosnę we włosach.

    Od 8 do 21 marca w sklepach Rossmann trwa akcja promocyjna "Poczuj wiosnę we włosach".  Akcja polega na tym, że przy zakupie dwóch produktów kolejne dwa dostajemy gratis. Warunkiem jest przynależność do klubu Rossmanna i posiadanie takiej karty (fizycznie lub mobilnej - co jest znacznie wygodniejsze), oraz wybór produktów z czterema różnymi kodami kreskowymi. W obecnej akcji udział biorą produkty do pielęgnacji, stylizacji czy koloryzacji włosów - zarówno w wersji damskiej jak i męskiej. 
Promocja - można by rzec - spadła mi z nieba, bo właśnie skończyłam jedną odżywkę, a druga jest jeszcze tylko na jedno użycie. 😼

środa, 6 marca 2019

Japoński beauty box No make no life - edycja marzec 2019

Ten box dotarł do mnie wyjątkowo szybko, bo "prawie" na początku marca. To wyjątkowo cieszy, bo poza pierwszym, które zasubskrybowałam, normalnie docierały pod koniec przypisanego im miesiąca, lub jak w przypadku grudniowego, po dwóch miesiącach. 😼

Marcowe pudełko opatrzono hasłem "Vibrant vibes". No to zaglądam do środka.

poniedziałek, 4 marca 2019

#japoński beauty box - no make no life, edycja luty 2019

Minął kolejny miesiąc, a u mnie leży kolejny box z #no_make_no_life...

Post zaczęłam pisać ponad tydzień temu, po czym zorientowałam się, że epickie zdjęcia, które zrobiłam zaraz po otworzeniu boxa, skasowałam pięć minut, przed rozpoczęciem tej notatki, chcąc zrobić porządki na karcie. Niespodzianka, geniuszu nieogaru 😿
  Potem byłam zbyt zajęta, spędzając w pracy znacznie więcej godzin, niż przewidział to mój grafik na luty, no i kończyłam zamówienia na porcelanowe kubki. I tak sobie minęły prawie dwa tygodnie.

Abstrahując od kosmetyki - bo nie samą pielęgnacją człowiek żyje.

   Blog sam w sobie jest kosmetyczny, ale już od jakiegoś czasu robię malutkie odstępstwa, ujawniając swoją kolejną pasję, która z dnia na...