poniedziałek, 7 stycznia 2019

Szukam palety idealnej. Moje zachciewajkowe palety na ten rok.

Od jakiegoś czasu chodzi za mną kupno palety cieni do powiek, ale nie byle jakiej palety.
Po recenzji palety Morphe na blogu GlamGirl i zachwytach Justyny z bloga Rupieciarnia Drobiazgów nad droższymi paletkami (między innymi ostatnio Sultry z ABH) postanowiłam w tym roku zakupić sobie coś droższego i lepszego niż te, które mam do tej pory. 
Przewaliłam pół internetu i....no cóż, no i zaczęły się schody, dlatego pomyślałam, że może Wy, drodzy czytelnicy mi w tym pomożecie. 


Przede wszystkim może wymienię, czego oczekuję od palety:
 - cenowo w granicach 170 zł, myślę, że więcej nie chcę wydawać. Chyba, że będzie coś takiego, że mi szczena opadnie.
 - trochę więcej kolorów niż sześć.
 - żadnych palet typu nude, beże, brązy itp, bo już mnie cofa jak widzę kolejną podobną wydaną
 - niczego, co zawiera niebieskości. Nie znoszę niebieskiego koloru. Wyjątkiem jest granatowy.
Pretty Bride
 - najchętniej zwiększona ilość odcieni złota, zieleni i brązu, względnie czerwieni.
 - raczej ciepła tonacja, mój typ urody jest jesienny, w chłodnej średnio wyglądam.
 - niekoniecznie same maty. Raczej mieszanka.
 - i niekoniecznie z USA. Nie widzi mi się płacić drugie tyle za cło 😹 Najchętniej dostępna gdzieś w Polsce.
 - koreańskie/japońskie odpadają ze względu na słabszą pigmentację i delikatniejsze kolory.


Jak już pisałam, do tego posta doprowadziło mnie fiasko w poszukiwaniu palety dla siebie.  
Pierwsze co, jak większość narodu, zaczęłam od poszukiwań na Sephorze i w Douglasie. Jedyne, które wpadły mi w oko to PRETTY VULGAR Pretty Bride. Tylko te niebieskości....Zamiast nich mogłoby być coś jaśniejszego. Tym samym odpadają. 
W Sephorze dla odmiany jest pełno Zoevy, na którą kiedyś chorowałam. Teraz te paletki są...nijakie. Bardzo podobne w moim odczuciu do siebie i masy innych, jakoś mnie teraz nie wzruszają. 
Jedyna, którą bardzo chciałam mieć, ale zanim ogarnęłam, wyczerpano zapas to TOO FACED Then & Now. Borze szumiący, jak ona mi się spodobała! Niestety, nie dość, że edycja limitowana, to jeszcze była 60 % tańsza, kosztowała niecałą stówę. No i zanim się obejrzałam - znikła. Ale coś takiego mogłabym mieć.
Then & Now

Kolejne palety, które miałam na uwadze to BH Cosmetics: Take me Back to Brasil: Rio Edition i Galaxy Chic. Tylko nie jestem przekonana co do ich jakości, ale może się mylę.
BH Cosmetics. Od lewej: Take me to Brasil: Rio Edition i Galaxy Chic
 A także JUVIA'S PLACE Tribe Eyeshadow Palette. O innych paletach tej firmy słyszałam same dobre opinie. 
No i Alien od JEFFREE STAR (nie odmieniam, bo odmienione kiepsko wygląda), która w filmach na YT wyglada znacznie lepiej niż na sklepowym zdjęciu, ale 52$?...No chyba nie, aż tak to mnie nie urzekła. 
Od lewej: Juvia's place i Jeffree Star
Jeszcze ostatnie trzy strzały, które mnie interesują: VIOLET VOSS Like a Boss, HUDA BEAUTY Emerald eyeshadow palette i HARD CANDY Green Envy, która chyba tylko w USA jest dostępna.
  
Od góry Violet Voss, Huda Beauty i Hard Candy
Po zdjęciach możecie się mniej więcej orientować, czego poszukuję. Każda z tych palet na swój sposób mnie ciekawi, ale też każdej z nich czegoś brakuje. Ze wszystkich najbliższa mi jest ta od Violet Voss i Hard Candy. 
Ale może Wy macie jakieś fajne pomysły?



Edit (trzy godziny po udostępnieniu posta): Razem z moim partnerem wybraliśmy się do Galerii Północnej oglądać nasze nowe telefony i zaciągnęłam go do Sephory. W ramach akcji "więcej szczęścia niż rozumu" jakimś cudem dostałam ostatnią 🙀 sztukę Too Faced, więc niedługo będzie o niej na blogu. Cudem, bo w sklepie online nie ma jej już od  paru dni, podejrzewam też, że Sephory, które są bardziej w centrum Warszawy, a nie na takim (bardzo ładnym zresztą) zadupiu jak Tarchomin😹, już dawno jej nie mają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, to mocno motywuje.
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga. :)