niedziela, 2 grudnia 2018

Krem nawilżający w wersji ekstra? - [andLab] Hyarucerin moisture salve-me cream

   Z koreańską firmą andLab miałam już do czynienia wcześniej, gdy dostałam do testów genialny filtr przeciwsłoneczny w cushionie - tutaj recenzja, jeśli ktoś chce wiedzieć o co chodzi. Przy okazji dostałam wtedy próbkę kremu, który dziś recenzuję. Ale, że próbka to za mało - zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie kremu, który miał być mocno nawilżający. Jak to wyszło?


  Zacznijmy od tego, co to właściwie za krem. 
"Kwas hialuronowy oraz oleje roślinne tworzą warstwę ochronną, która nawilża suchą skórę. Nawilżający system magnetyczny przyciąga wilgoć do suchej i wrażliwej skóry. Niacyniamid i adenozyna rozjaśniają skórę, pozostawiają ją elastyczną i zapobiegają jej przedwczesnemu starzeniu. 20 naturalnych, orientalnych składników leczniczych chroni wrażliwą skórę przed szkodliwym wpływem środowiska. "
Tyle od producenta, choć na stronie sklepu jolse jest jeszcze trochę opisów - ale wszystkie jednoznacznie głoszą, że krem jest super nawilżający. A, że akurat czegoś takiego potrzebowałam, to krem andLab-u znalazł się w koszyku. 
  50 ml tubka przychodzi zapakowana w różowo-biały kartonik, na którym w zasadzie wszystkie napisy są po koreańsku, przynajmniej w moim egzemplarzu. Tak samo jest jeśli chodzi o tubkę, więc jeśli ktoś nie szprecha po koreańsku - z samego opakowania niewiele się dowie. 
  Krem jest gęsty, lekko różowy i ma dość mocny zapach ziół pomieszanych z drzewami iglastymi, trochę mi też przypomina kamforę.

Skład: Aqua, Methylpropanediol, Glycerol, Cetearyloctanoate, Butylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Petroleum Jelly, Red Ginseng Water, Bupleurum Chinensis Root Extract, Platycodon Grandiflorum Root Extract, Dioscorea Japonica Root Extract, Houttuynia Cordata Extract, Coptis Chinensis Root Extract, Forsythia Suspensa Fruit Extract, Cnidium Officinale Root Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Schizonepeta Tenuifolia Extract, Morus Alba Root Extract, Gardenia Florida Fruit Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Sophora Angustifolia Root Extract, Lonicera Japonica Flower Extract, Citrus Unshiu Peel Extract, Poria Cocos Extract, Angelica Gigas Root Extract, Paeonia Albiflora Root Extract, Astragalus Membranaceus Root Extract, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Dextrin, Hydroxypropyl methylcellulose, Arginine, Calcium Carbonate, Buxus Chinensis Oil, vitamin E, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Geranium Maculatum Oil, Salvia Officinalis Oil, Pogostemon Cablin Oil, C12-16 alcohols, Hydrogenated lecithin, Hexadecanoic acid, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Carbomer, Dimethicone, Tromethamine, Xantham Gum, Dipropylene glycol, Caprylyl Glycol, Edetate Disodium, 1,2-Hexanediol, Ethylhexylglycerin.

Teoretycznie skład nie jest zły. Jest sporo komponentów roślinnych, zarówno ekstraktów jak i olejków. Jest sporo składników, które pomagają utrzymać nawilżanie.
Na moje nieszczęście jest też wazelina (petroleum jelly), a o tym nie wiedziałam, kupując krem, bo wtedy nigdzie nie mogłam znaleźć składu.
  Tym samym skreśla mi ona krem jako doskonały nawilżacz.
Krem rozsmarowuje się gładko, szybko wsiąka, na skórze przez jakiś czas utrzymuje się ziołowy zapach. Jako, że jest to krem dzienny, pod makijaż sprawdza się bardzo dobrze i lekko redukuje zaczerwienienia.
Ale w zasadzie to wszystko, co mogę o nim powiedzieć dobrego, bo to "super" nawilżenie u mnie po prostu nie zadziałało. Krem jest takim typowym przeciętniakiem i po zużyciu obecnej tubki raczej już do niego nie wrócę.
 Szkoda, bo liczyłam na coś spektakularnego, zwłaszcza po głównych komponentach przedstawionych na stronie sklepu, ale niestety krem nie spełnił oczekiwań.
Tym samym raczej go nie polecam.

Mieliście może kiedyś ten krem u siebie?
 

Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzuci...