sobota, 29 grudnia 2018

Pielęgnacja intymnie. FARMONA, LACTACYD, ZIAJA, BIELENDA,

    Ostatni post w tym roku będzie nieco inny pod względem recenzji, ponieważ tym razem nie biorę pod lupę żadnych azjatyckich kosmetyków tylko nasze, polskie (i powiedzmy, że europejskie). Do tego wyjątkowo nie będzie pielęgnacji skóry twarzy, a nieco wniknę w pielęgnację tych bardziej wrażliwych kobiecych miejsc. A dlaczego?
   Bo wybierając ostatnio płyn do higieny intymnej w HEBE miałam nie lada zagwozdkę. 
Do rzeczy. Należę do tych kobiet, które używają tego typu kosmetyków i to tak, jak zaleca producent. Nie stosuję ich do mycia twarzy, włosów na głowie, czy czego tam jeszcze, bo uważam, że coś, co ma w sobie (w założeniu) bakterie mlekowe, raczej na twarz czy włosy iść nie powinno. Ale absolutnie nie neguję, jeśli się komuś sprawdza. 

środa, 26 grudnia 2018

Projekt: denko (grudzień 2018)

   
 Koniec świątecznego lenistwa, czas na małe porządki wśród kosmetyków....A dokładniej wśród zużytych kosmetyków. 😺
Owe zużycia zawierają kosmetyki pielęgnacyjne do włosów, ciała i twarzy oraz kosmetyki kolorowe. I jak zwykle są trzy lisy wyznaczające ich jakość:

😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

niedziela, 23 grudnia 2018

Nowości kosmetyczne - grudzień '18

    Już za chwileczkę, już za momencik...Nowy Rok zbliża się już wielkimi krokami i czuję na plecach jego oddech. 
Ale zanim to nastąpi, na blog wjeżdża tekst o moich pielęgnacyjnych nowościach, bo jakimś cudem z Korei Płd. dotarły do mnie jeszcze przed świętami (zamawiane 11 grudnia), tym samym robiąc mi niespodziankę. I to podwójną. 
  Znacie ten moment, gdy coś zamawiacie na wpół śpiąco i o tym zapominacie? I nagle do Waszych drzwi puka listonosz po paru tygodniach?...No właśnie u mnie tak się zdarzyło, chyba po raz pierwszy, jak długo coś zamawiam. I na szczęście nie ma możliwości zamówienia czegoś kompletnie nieprzemyślanego, bo zanim to zrobię najpierw trzy razy się zastanowię, czy w koszyku są rzeczywiście te produkty, które planowałam - ale nie zmienia to faktu, że o nich zapomniałam. Ba, nawet chciałam je zamówić w styczniu....
Ale do rzeczy. Moje dzisiejsze nowości są całkowicie zawładnięte przez INNISFREE - jeżeli ktoś jeszcze nie wie, że to mój ukochany koreański brand, to chyba coś przegapił 😸

czwartek, 20 grudnia 2018

Moje paletki cieni.

   Grudzień to taki trochę kiepski czas na blogowanie, przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Z jednej strony pochłaniają mnie przygotowania do świąt, z drugiej strony ciągle walczę z nawracającym przeziębieniem/grypą/cholera wie, czym. 
  Ostatnio przypomniałam też sobie, że w sumie lubiłam bawić się kiedyś w pierdółki rękodzielnicze, więc efektem są pomalowane trzy porcelanowe kubki (niestety zobaczycie tylko dwa, bo trzeci jest prezentem i niby wiem, że mój partner bloga nie czytuje, ale cuda się zdarzają, a nie chcę, by widział kubek przed czasem) i zrobiony praktycznie od nowa świecznik, bo kiedy go kupiłam na wyprzedaży w tamtym roku, to w zasadzie jedyną całą rzeczą był pojemnik na świeczkę - reszta się rozpadła. 
  Rzadko kiedy piszę o kolorówce, ale dzisiaj przejrzałam sobie swoje paletki cieni i pomyślałam, że w sumie czemu nie....

piątek, 14 grudnia 2018

Azjatyckie "Must Have" - edycja 2018. Moje kosmetyczne top 10, które nigdy nie zawodzi!!

Przyznaję, że ten pomysł podebrałam od Eweliny z  bloga secretaddition. Ewela zrobiła sobie takie roczne podsumowanie i ma całkiem ciekawy -  i dość obszerny zestaw. Jak sama twierdzi - ma dobrego nosa do wyboru kosmetyków. 😸
Komentując u niej, byłam święcie przekonana, że poza piątkę nie wyjdę....a jednak jest tego nieco więcej. Są to kosmetyki, do których wracam więcej niż jeden raz i zwykle docierają do mnie po raz kolejny po mniej lub więcej udanych eksperymentach zakupowych.
Poniżej wymienione nigdy nie sprawiły mi zawodu. Do tego nie zdarzyło się, by po ich użyciu wyskakiwały mi na twarzy jakieś niespodzianki, alergie czy inne problemy skórne.
Przedstawiam moją złotą dziesiątkę azjatyckich kosmetyków, do których tęsknię, gdy mi się skończą.

wtorek, 11 grudnia 2018

Kolagenowe płatki pod oczy...Czy tak dobre, jak poprzednie?

   Po tym, jak bardzo przypadły mi do gustu żelowe płatki Petitfee (o nich tutaj), stwierdziłam, że warto by było sprawdzić też inne firmy. Padło na FARM STAY i ich Collagen water full Hydrogel Eye Patch.
  Słowo "kolagen" powinna znać każda kosmetykomaniaczka, zajmująca się pielęgnacją cery. Ubytek tego jakże ważnego białka z naszej skóry powoduje jej szybsze starzenie się i zmarszczki, gdyż kolagen jest odpowiedzialny za elastyczność skóry. Niestety z wiekiem jego produkcja spada, co niestety widać. Dlatego słowo  "kolagen" w opisie kosmetyku przykuło mój wzrok na dłużej, zwłaszcza, że okolice wokół oczu już mają swoje malutkie bruzdo-kreseczki...

niedziela, 9 grudnia 2018

Pielęgnacja cery mieszanej

      Zapewne wielu z Was, moi drodzy czytelnicy, czekało na ten wpis, bo problem z cerą mieszaną obecnie dotyka ogromna ilość ludzi. Ale czy na pewno akurat Was?....
Przede wszystkim jak zawsze odsyłam was do wpisu, gdzie znajdziecie podział cery ze względu na typ i podtyp. I tu proszę o zwrócenie uwagi na dwa punkty:
Zdjęcie ze strony stopcellulit.blospot.com
 - cera mieszana
 - cera z rozregulowaną pracą gruczołów łojowych
Obie są niby podobne, a jednak wymagają trochę innej pielęgnacji. O tej drugiej napiszę, gdy zacznę już serię o pielęgnacji podtypów cery, ale teraz zwrócę tylko uwagę na jedną, ważną rzecz:

Jeżeli tuż po umyciu Wasza skóra wydaje się być ściągnięta i napięta, ale po paru godzinach zaczyna błyszczeć - najprawdopodobniej to nie jest cera mieszana, a podtyp cery z rozregulowaną pracą gruczołów łojowych.

środa, 5 grudnia 2018

INNISFREE Soybean Energy Skin - toner idealny? [recenzja]

   Znacie ten moment, gdy usiłujecie napisać jakiś inny logiczny post poza recenzją a Wam nie wychodzi?....
Właśnie mam takie chwilowe zastopowanie, pisząc o pielęgnacji cery mieszanej i tak leży sobie ten tekst odłogiem i nie mam do niego natchnienia. 
Dlatego dziś będzie....Och, ależ oczywiście, że tak. Recenzja!
  I to recenzja nie byle jaka, bo recenzja kosmetyku mojej ukochanej firmy, nad którą mocno bym zapłakała, gdyby nagle jej brakło.

niedziela, 2 grudnia 2018

Krem nawilżający w wersji ekstra? - [andLab] Hyarucerin moisture salve-me cream

   Z koreańską firmą andLab miałam już do czynienia wcześniej, gdy dostałam do testów genialny filtr przeciwsłoneczny w cushionie - tutaj recenzja, jeśli ktoś chce wiedzieć o co chodzi. Przy okazji dostałam wtedy próbkę kremu, który dziś recenzuję. Ale, że próbka to za mało - zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie kremu, który miał być mocno nawilżający. Jak to wyszło?

Abstrahując od kosmetyki - bo nie samą pielęgnacją człowiek żyje.

   Blog sam w sobie jest kosmetyczny, ale już od jakiegoś czasu robię malutkie odstępstwa, ujawniając swoją kolejną pasję, która z dnia na...