niedziela, 11 listopada 2018

PURITO Centella Green Level Eye Cream - recenzja

    Krem pod oczy, to kosmetyk, którego nie może u mnie zabraknąć. Nie pomoże żaden dobry korektor kryjący, jeżeli skóra pod oczami jest sucha i wymaga solidnej pielęgnacji, nie mówiąc już o tym, że zmarszczki wtedy wyłażą w najlepsze. 
  Dzisiaj kolej na kolejny taki kremik, opowiem Wam o Centella Level Eye Cream marki PURITO. 
Firma stawia na bezpieczne, naturalne składniki i najbardziej zbliżone składy do naturalnych. jej nazwa kojarzy się z czystością. I powiem wam, że to nawet niezły chwyt marketingowy, bo właśnie dlatego zaciekawiły mnie ichnie kosmetyki. 
Na fali popularności wąkrotki azjatyckiej (Centella Asiatica) do koszyka wrzuciłam
dwa produkty. Dziś będzie o pierwszym z nich - kremie pod oczy.


 Wąkrotka azjatycka zdobyła uznanie w świecie kosmetycznym jakiś czas temu. Tak naprawdę zioło znane jest od wieków, jest bardzo cenione w ajurwedyjskiej medycynie niekonwencjonalnej. W kosmetyce również doceniono jej właściwości: stymuluje produkcję kolagenu oraz syntezę kwasu hialuronowego, ujędrnia, wygładza i nawilża skórę, działa przeciwzapalnie i antyseptycznie, hamuje powstawanie zmarszczek, jest silnym przeciwutleniaczem. 
Kosmetyki z jej zawartością są świetne dla osób, które mają dojrzałą, wymagającą skórę, ale też dla tych, którzy borykają się z wypryskami czy niedoskonałościami skóry. 

Krem pod oczy firmy Purito zawiera 49% ekstraktu z wąkrotki, cztery dodatkowe peptydy, które działają przeciwzmarszczkowo, ujędrniająco, wygładzająco i wspomagają skórę w walce ze starzeniem się. Krem według producenta nadaje się również do bardzo wrażliwej skóry, a połączenie wyciągu z wąkrotki, peptydów, pantenolu i kwasu hialuronowego gwarantuje odpowiednią pielęgnację delikatnej skóry pod oczami. Co ciekawe - produkt nie zawiera konserwantów - tutaj akurat potraktowałabym to z lekkim przymrużeniem oka, bo EDTA jest konserwantem. Z drugiej strony bez konserwantów krem wytrzymałby najwyżej dwa tygodnie po otwarciu, więc się nie czepiam. Mimo wszystko konserwantów jest bardzo mało, a producent zaleca jak najszybsze zużycie produktu po otwarciu.
 Jest to dość trudne, bo produkt jest baaaaaardzo wydajny, ale producent podaje wskazówkę, że można go też używać na zmarszczki mimiczne na całej twarzy, czy zmarszczki szyjne, lub przy pęknięciach skóry. 

Skład (na zielono zaznaczam składniki roślinne): Centella Asiatica Extract (49 %), Water, Hydrogenated C8-14 olefin polymer, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Ethylhexanoate, Cetyl Alcohol, 1,2-Hexanediol, Butylene Glycol, Methyl trimethicone, Dipropylene glycol, Pentaerythrityl tetraisostearate, Dipentaerythrityl Hexa C5-9 Acid Esters, Potassium cetyl phosphate,  Cetearyl Olivate, Butyrospermum Parkii (Shea butter), Palmitoyl Hexapeptide-12, Palmitoyl Tripeptide-1, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Palmitoyl Dipeptide-10, Asiaticoside, Asiatic acid, Sodium Hyaluronate, Madecassic acid, Sorbitan Olivate, Stearic Acid, Polyglyceryl-2 stearate, Tromethamine, Caprylyl Glycol, Glyceryl Stearate, Panthenol, Carbomer, Stearyl Alcohol, Hydrolyzed collagen, Cholesterol, Acetyl glucosamine, Argania spinosa Kernel Oil (Argan), Limnanthes Alba Seed Oil (Meadowfoam), Macadamia Ternifolia Seed Oil(Macadamia), Acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer, Ceramide NP, Panoratium Maritimum Extract, Cammelia Sinensis Leaf Extract, Alteromonas Ferment Extract, Citrus Auranium Bergamia  (Bergamot) Fruit Oil, Disodium EDTA, Adenosine, Lavandula Angustifolia Oil 


Skład dość bogaty. Mamy w nim ekstrakty roślinne, wyżej wspomniane peptydy, ale też fermenty i jeden z moich ulubionych składników - zieloną herbatę. 

Krem jest w bardzo wygodnej tubce o pojemności 30 ml, dodatkowo opakowany w pudełeczko papieru wyglądającego na taki pochodzący z makulatury. Przypomina mi to opakowania Bentona. 
 W konsystencji jest gęsty, ale jednocześnie lekki o białym kolorze i lekkim, ziołowym zapachu, który jest bardzo przyjemny, ale po chwili przestaje być wyczuwalny. Nie ma problemu z wchłanianiem, nie kłóci się też z żadnym z moich korektorów. 
Używam go już od dłuższego czasu i jestem nim wręcz zachwycona! Jest to jeden z najlepszych kremów, jakie miałam okazję stosować pod oczy, bo nie tylko nawilża i lekko wygładza (nie tylko optycznie), ale też nie zauważyłam powstawania nowych zmarszczek, ani pogłębiania się starych. Nie zapycha, ani nie psuje w żadne sposób skóry pod oczami, myślę, że nawet osoby o wrażliwych oczach spokojnie mogą go używać.   Na razie jest to mój numer jeden jeśli o kremy pod oczy chodzi. 
Krem można znaleźć na stronach sklepów azjatyckich, ale dostępny jest również u polskiego dystrybutora, więc jeżeli Was zaciekawił, zajrzyjcie na stronę purito.pl.

Mielliście już styczność z firmą Purito?

Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzuci...