środa, 14 listopada 2018

Moja poranna pielęgnacja

  Jak już zdążyliście zauważyć, zużywam sporo produktów. Myślę, że zaciekawi Was pewnie, jaką rutynę sobie wypracowałam, liczę też, że znajdziecie w tym wpisie jakąś inspirację dla siebie.  Opisuję takie "Get ready with me". Jesteście ciekawi? No to zaczynamy 😽
  Przypominam, że mam cerę mieszaną z dość szybko wyświecającym się czołem (ze względu na grzywkę), oraz rozregulowaną pracą gruczołów łojowych (o pielęgnacji tego typu i podtypu będzie jeszcze na blogu), więc bierzcie to od razu pod uwagę. bez określenia potrzeb Waszej skóry nic wam nie da kupowanie kosmetyków pielęgnacyjnych na oślep. Pod tym linkiem są typy i podtypy skóry, dzięki którym możecie określić własne potrzeby, opisana też została już pielęgnacja skóry suchej i normalnej

   Zaczynamy od...no cóż, z reguły budzika. Jestem tym typem, który wstaje zaraz po pierwszych dźwiękach, nie przedłużam niepotrzebnie, bo im dłużej lezę, tym bardziej nie chce mi się wstać. A tak to cyk, lina okrętowa wiążąca mnie z łóżkiem zostaje szybko przerwana :)
 Mycie twarzy pomaga mi się dobudzić jeszcze bardziej. Do tego na razie używam COSRX Low Ph Good Morning Gel Cleanser (recenzja) - czekając aż w sklepie Skin79 pojawią się miniatury Whamisy. Nie chcę na razie pełnowymiarowego kosmetyku, póki go nie sprawdzę (tani nie jest), a na rano chciałabym coś lekkiego. Ale Cosrx się sprawdza, dobrze oczyszcza z nocnego sebum i resztek wieczornej pielęgnacji.
Co mniej więcej tydzień poprzedzam ten krok Honey Oil Pack- iem od IDA LABOLATORIES, który otrzymałam we wrześniowym boxie No make No life. Jest to cudowne połączenie olejku i lekkiego peelingu cukrowego, które oczyszcza buźkę, a jednocześnie zostawia skórę przyjemnie gładką i mięciutką. 
Następnie przemywam twarz Tonikiem do skóry dojrzałej z ECOLABU, który od razu lekko nawilża skórę i wklepuję toner z BENTONA SnailBee High Content. Oba mają za zadanie przygotować moją twarz na dalszą pielęgnację. Wiem, że można używać jednego, ale od długiego czasu wypracowałam odruch najpierw przemywania, żeby nawilżyć skórę, a potem wklepania kolejnej warstwy. Toner nałożony na wilgotną skórę lepiej zatrzymuje wilgoć.
Do pielęgnacji doszła tera delikatna esencja z SECRET KEY - First Teatment Essence, Rose Edition. Szybciutko się wchłania, a jej skład jest bardzo przyjazny wrażliwej skórze. Nie cierpię na alergie, ani nadwrażliwość, ale podoba mi się, jak nawilża skórę i ładnie zaczyna przeciwdziałać przebarwieniom skórnym, a przez jej delikatny skład, decyduję się też na wklepywanie jej w obszar pod oczami.
Kolejnym kosmetykiem jest (o rany, rany)....esencja! Tak, to kolejna esencja, tym razem z japońskiej firmy NOYL Intensive beauty essence, którą dostałam w październikowym boxie NMNL. Teoretycznie mogłabym z niej zrezygnować na rzecz pozostałych dwóch, ale ta składa się głównie z kwasu hialuronowego, więc stosuję ją jako kolejny nawilżacz. Jest na tyle lekka i szybko wchłaniająca się, że spokojnie mogę jej używać w porannej pielęgnacji. 
Następnie idzie combo od PURITO. Krem pod oczy, o którym pisałam ostatnio i serum z tej samej linii, czyli Centella Green Level Buffet Serum. Serum bardzo łatwo się rozprowadza i szybko wchłania (szybciej nawet od esencji SnailBee Bentona) i ma odświeżający leśno-ziołowy zapach, co jeszcze bardziej aktywuje mój mózg. W międzyczasie, kiedy odczekuję na wchłonięcie się serum, przygotowuję sobie poranną kawę 😇
Kawa w kafetierce nastawiona, serum wchłonięte, to czas już na końcówkę pielęgnacyjną. 
Pierwszy idzie Hyarucerin Moisture Salve Me Cream od ANDLAB.  Jest to krem teoretycznie mocno nawilżający, łagodzący podrażnienia i zaczerwienienia (recenzja). Nakładany na dzień na twarzy pozostawia ochronną warstwę, ładnie się wchłania i redukuje zaczerwienienia, ale nie wiem czemu pachnie mi trochę kamforą. Trochę to dziwne, bo nic takiego w składzie nie widzę. W każdym razie pod makijaż nadaje się idealnie.
 Następnie, by dopełnić dzienną ochroną przed promieniowaniem słonecznym (tak, nawet teraz), nakładam mój ukochany ANDLAB Xylitol Mild Sun Cushion. Recenzja jest tutaj, ale w skrócie dla mnie nadal jest to najlepszy kosmetyk z wysokim filtrem. Jest pięknie opakowany, nakłada się go
szybko i bezproblemowo, ładnie wyrównuje koloryt cery, lekko chłodzi i odświeża. Do tego nie ma problemu z kupnem refilla. Jest świetną bazą pod  makijaż, w zasadzie nie muszę używać już żadnej innej.
  I na tym kończę poranną pielęgnację, Jeżeli zastanawiacie się, ile to trwa - mniej więcej 15 minut. Teraz tylko kawa, śniadanie, szybki makijaż (zbiorczo koło godziny) i hop do pracy. 😊

A jak wygląda Wasza poranna pielęgnacja?

Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzuci...