niedziela, 14 października 2018

SKIN & LAB - Red Serum (recenzja)

Recenzji nie pisałam już dawno, a recenzji kosmetyków koreańskich jeszcze dawniej.
Powód jest bardzo prosty - ostatnimi czasy nie robiłam żadnych zakupów, bo mam wystarczająco dużo kosmetyków do wykończenia. A przecież nie wyrzucę połowy opakowania tylko po to, by zacząć coś kolejnego, by znów po chwili wyrzucić na rzecz innego kosmetyku...Poza tym ostatni miesiąc należał do czasu urlopowego, a po powrocie uznałam, ze czas nieco odświeżyć swoją kolorówkę. 

 W każdym razie przeglądając swoje kosmetyki pielęgnacyjne znalazłam parę takich, których uzywam ciągle, a jakoś nie znalazły się na blogu. Żeby nie powtórzyć błędu z Innisfree (zawsze coś z firmy jest w użyciu, ale jakoś rzadko opisuję na blogu nie wiedzieć czemu), dziś wrzucam recenzję serum, którego używam. 
 Mowa o Red Serum z koreańskiej firmy Skin & Lab. Serum zakupiłam na jolse. com, tak naprawdę bawiąc się trochę w Grażynę biznesu, bo jego obecna cena to prawie 19$ w promocji, a ja je trafiłam na wyprzedaży (firma zmieniała szatę graficzną)  za niecałe 9 $. Zaciekawiła mnie informacja, znajdująca się w opisie kosmetyku: naturalny Phyto Red Complex ma działanie antyoksydacyjne i chroni skórę na różne sposoby. Wzmacnia witalność skóry, wspomaga mikrokrążenie, rozjaśniając tym samym cerę. Zapewnia zdrowszą skórę przez równowagę nawilżenia i wytwarzania sebum.
* Rozwiązanie dla zdrowia skóry - to serum rozwiąże wszystkie problemy skórne jednym strzałem; wybielenie, ochrona przed zmarszczkami, odżywienie i nawilżenie.
* Poczuj zmianę w ciągu pięciu dni - witalność skóry przez skorygowanie fundamentalnych problemow. 
* Terapia kolorem z Phyto Red Complex - czerwone ekstrakty czerpane z natury chronią przed oksydantami i utrzymują młody i zdrowy wygląd twojej twarzy.
* Rozjaśniona skóra - maksymalizuje witalność skóry i wspomaga krążenie, przez co twoja skóra jest rozjaśniona.
* Ukojona skóra z pełnym nawilżeniem - zdrowa skóra przez balans między wytwarzaniem sebum a nawilżeniem skóry.

 Składniki aktywne: likopen i kwas elagonowy - składniki pochodzące z czerwonych owoców: granatu, maliny, czarnej jagody, jagody goji, jagody acai, maliny moroszki - niacynamid i adenozyna. 
Tyle z opisu producenckiego. A teraz ode mnie: serum jest w szklanej buteleczce z pipetą o pojemności 30 ml. Jest bezbarwne, praktycznie bezzapachowe i nie za gęste. Szybko się wchłania, dzięki czemu może być spokojnie stosowane w ciągu dnia przed nałożeniem makijażu. 

Skład: Water, Butylene Glycol,  Glycerin, Sodium Hialuronate, Betaine, Witch Hazel Leaf Extract, Punica Granatum fruit Extract, Blueberry Fruit Extract, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Lycium Chinese Fruit Extract, Raspberry Fruit Extract, Euterpe Oleracera Fruit Extract, Lepidium Sativum Sprout Extract, Niacinamide, Wild Yam Root Extract, 1,2 - Hexanediol, Caprylyl Glycol, Caprylhydroxamic Acid, Boswellia serrata Resin Extract, Sweet Almond Seed Extract, PEG - 60 Hydrogenated Castor Oil, Allantoin, Carbomer, Arginine, Dipotassium Glycylrrhizate, Adenosine, Jasmine Oil, Disodium EDTA.

Patrząc na skład to wygląda naprawdę całkiem dobrze. Mnóstwo ekstraktów roślinnych, olejek migdałowy i jaśminowy, nawilżacze...Nawet nie mam się do czego przyczepić. 
A moja ocena? Cóż, uzywam nieco dłużej niż owe pięć dni. Co prawda spektakularnych efektów nie zauważyłam, ale jednak nie było tak źle. 
Niezaprzeczalnie serum trochę rozjaśniło mi skórę, co bardzo dobrze widać po różnicy koloru między twarzą a szyją, która jest ciemniejsza - a
po sierpniu były tego samego, dość ciemnego koloru, bo po pięciu miesiącach w pełnym słońcu żaden krem z filtrami przeciw UV nie dał rady. Co do działania przeciwzmarszczkowego - mimo prawie czterech dych na karku mogę śmiało powiedzieć, że czas i pielęgnacja oszczędzają moją skórę, bo jedyne zmarszczki, które posiadam, to te pod oczami i w kącikach ust (w małych ilościach) i bruzdy nosowo - wargowe, więc mogę powiedzieć, że nie jest tak źle. W jakiś sposób na pewno zapobiega nowym zmarszczkom.
Serum jest bardzo przyjemne w stosowaniu i jeśli zastanawiacie się nad jakimś, warto wziąć je pod uwagę, chociażby ze względu na cudny skład. 
Mieliście już Red Serum?

Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzuci...