środa, 24 stycznia 2018

[INNISFREE] Green Barley Gommage Peeling Mask - recenzja

 Uwielbiam peelingi, zwłaszcza te, które są delikatne, ale jednak widać na skórze różnicę po ich użyciu. 
Dlatego też bardzo zaciekawiła mnie forma peelingów typu "gommage". Jest to coś pośredniego między mechanicznym, a enzymatycznym. Niby nie ma w nim żadnych drobinek, które podrażniałyby skórę, ale coś tak jednak się wałkuje w trakcie i ścierając go, nie wygląda to (jak w przypadku enzymatyków), jakbym wycierała krem.

wtorek, 16 stycznia 2018

[SKINFOOD] Black sugar mask - recenzja

    Pamiętam, że kiedy zaczynałam przygodę z koreańskimi kosmetykami, Skinfood był gdzieś na szczycie mojej listy zakupowej.
Na polskich stronach jeszcze nie było tylu kanałów, blogów i informacji o tej tematyce, więc posiłkowałam się stronami amerykańskich youtuberek i blogerek. Prym wtedy wiódł Cosrx, Innisfree, Tony Moly, Holika Holika (ach te opakowania - dla nich samych chciało się kupić kosmetyki tej firmy) i właśnie Skinfood ze swoją maską - peelingiem z brązowego cukru.

   W końcu spełniłam swoje marzenie, choć minęło trochę czasu, bo staram się nie używać mechanicznych peelingów - przez tego typu kosmetyk ze zmielonymi łupinami orzecha bodajże miałam bardzo nieprzyjemne wspomnienia lekko poharatanej skóry. Jednak nadeszła ta chwila.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

[Meishoku] Medicated Placenta Whitening Eye Cream - recenzja

To pierwszy w tym roku post, zaczynamy go nieco zaległą recenzją.
I dziś przenoszę Was do Kraju Kwitnącej Wiśni, bo bohaterem jest kosmetyk pochodzący właśnie z tamtych rejonów.
Zakupiłam go z polecenia, zastanawiając się, co może zastąpić mój ukochany Qi & Jin, o którym już tu pisałam.

Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzuci...