środa, 14 listopada 2018

Moja poranna pielęgnacja

  Jak już zdążyliście zauważyć, zużywam sporo produktów. Myślę, że zaciekawi Was pewnie, jaką rutynę sobie wypracowałam, liczę też, że znajdziecie w tym wpisie jakąś inspirację dla siebie.  Opisuję takie "Get ready with me". Jesteście ciekawi? No to zaczynamy 😽
  Przypominam, że mam cerę mieszaną z dość szybko wyświecającym się czołem (ze względu na grzywkę), oraz rozregulowaną pracą gruczołów łojowych (o pielęgnacji tego typu i podtypu będzie jeszcze na blogu), więc bierzcie to od razu pod uwagę. bez określenia potrzeb Waszej skóry nic wam nie da kupowanie kosmetyków pielęgnacyjnych na oślep. Pod tym linkiem są typy i podtypy skóry, dzięki którym możecie określić własne potrzeby, opisana też została już pielęgnacja skóry suchej i normalnej

niedziela, 11 listopada 2018

PURITO Centella Green Level Eye Cream - recenzja

    Krem pod oczy, to kosmetyk, którego nie może u mnie zabraknąć. Nie pomoże żaden dobry korektor kryjący, jeżeli skóra pod oczami jest sucha i wymaga solidnej pielęgnacji, nie mówiąc już o tym, że zmarszczki wtedy wyłażą w najlepsze. 
  Dzisiaj kolej na kolejny taki kremik, opowiem Wam o Centella Level Eye Cream marki PURITO. 
Firma stawia na bezpieczne, naturalne składniki i najbardziej zbliżone składy do naturalnych. jej nazwa kojarzy się z czystością. I powiem wam, że to nawet niezły chwyt marketingowy, bo właśnie dlatego zaciekawiły mnie ichnie kosmetyki. 
Na fali popularności wąkrotki azjatyckiej (Centella Asiatica) do koszyka wrzuciłam
dwa produkty. Dziś będzie o pierwszym z nich - kremie pod oczy.

piątek, 9 listopada 2018

Nowości kosmetyczne- listopad (plus pierwsze wrażenia)

 Co jakiś czas robię przegląd swojej pielęgnacji i zapisuję sobie listę kosmetyków czekających na zakup. Tym razem nie było wcale inaczej i to, co do mnie dotarło na początku listopada było starannie wybrane i przemyślane, żeby się ze sobą łączyło, a także, żeby pomogło na moje obecne potrzeby. Jesteście ciekawi, co do mnie dotarło?

czwartek, 8 listopada 2018

5 nawyków kosmetycznych, których lepiej nie łączyć!

    W obecnej pielęgnacji mamy często bardzo dużo kosmetyków. Zdarza się, że kupujemy bo akurat promocja, bo ładnie wygląda, bo ma jakiś fajny składnik o którym słyszało się, że cuda robi... A potem to wszystko łączy się ze sobą podczas rytuału pielęgnacyjnego, oczekując świetnych rezultatów i...
No właśnie. Nie działa. 
 Jak to jest, że u niektórych zwykły krem z witaminą C robi niesamowite rzeczy, a u mnie nie ma żadnych rezultatów? 

poniedziałek, 5 listopada 2018

Recenzja literatury urodowej - cz.5. CHIZU SAEKI " Sekrety urody japońskich kobiet"

To już kolejna z moich recenzji książkowych, poprzednie macie tu:
Charlotte Cho - Sekrety Urody Koreanek
Paula Begoun - Biblia urody
Bożena Społowicz- Skin Coach
Barbara Kwiatkowska - Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku

Tym razem przenosimy się na rynek japoński, przed wami bowiem książka napisana przez "autorkę książek, doradczynię i uznaną konsultantkę kosmetyczną marek takich jak Guerlain czy Christian Dior w Japonii. Do tej pory napisała ponad 30 bestsellerów, w tym poradniki w których dzieli się rewolucyjnymi metodami pielęgnacji skóry. Obecnie zarządza własną szkołą wizażu i salonem kosmetycznym w Tokio". 
 Mowa o CHIZU SAEKI, a jej książka to "Sekrety urody japońskich kobiet" czy też jak kto woli "Japanese skincare revolution". 

sobota, 3 listopada 2018

Pielęgnacja cery normalnej

  Wydawałoby się, że jak się ma cerę normalną, to dbać o nią nie trzeba, nie?...
A tu niespodzianka.
Posiadaczy cery normalnej w wieku dorosłym wcale nie ma aż tak wielu. Z reguły w czasie dojrzewania, zmienia się ona w któryś z pozostałych typów i na to większego wpływu raczej nie mamy. Ale spokojnie o ten stan rzeczy możemy obwinić hormony, stres, tryb życia, środowisko, otoczenie, kosmetyki, choroby, czy wreszcie nawyki pielęgnacyjne. 
Jeżeli jednak udało nam się jakimś cudem utrzymać taką cerę po dwudziestym roku życia, pomijając fakt, że możemy się nazwać szczęściarzami, to powinniśmy jeszcze pamiętać, że warto taki stan rzeczy utrzymać odpowiednią pielęgnacją.

czwartek, 1 listopada 2018

Nawilżanie cery. SKINFOOD Watery Berry Gel Cream - recenzja

   Z firmą Skinfood już parę razy się spotkałam (chociażby w recenzji mojego ulubionego peelingu cukrowego).
   Z nawilżającym kremem w formie żelu też (recenzja kremu-żelu od Zymogen).
Ale jeszcze nie miałam okazji połączyć tych dwóch wytycznych. Robię to teraz, ponieważ jakiś czas temu w moje ręce trafił Watery Berry Gel Cream od SKINFOOD


wtorek, 30 października 2018

Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzucić, w końcu nie wszyscy oglądają filmy na YT...
Jest to dla mnie trochę niepojęte na tyle zużytych kosmetyków... No dobra, czas to naprawić. 
Przy okazji kręcenia, porobiłam troszkę zdjęć, wobec tego tekst powstanie nieco szybciej. 😊
Obecne denko obejmuje zarówno kosmetyki pielęgnacyjne do włosów i skóry, jak i kolorówkę. Przy każdym kosmetyku będą ikonki teoretycznie kota, ale dla mnie wygląda jak lis, więc uznajmy, że lisa.
😻 - bardzo dobry produkt, polecam i z chęcią do niego wrócę.
😿 - nie polubiliśmy się. Nie polecam.
😼 - nie jest zły, ale mogłoby być lepiej.

piątek, 26 października 2018

Walka z czasem. SANA - NAMERAKA HONPO Wrinkle Lotion (recenzja)

Czasem kosmetyki mają to do siebie, że mimo codziennego używania nie idzie ich wykończyć, bo są pioruńsko wydajne.
 Przedstawiam wam właśnie jeden z nich: Wrinkle lotion japońskiej firmy SANA.
Przeglądając kiedyś ofertę sklepu japanstore, trafiłam na opis całkiem ciekawego kosmetyku:
  Namerakahonpo Wrinkle Lotion to bogaty przeciwzmarszczkowy lotion do twarzy dla suchej, dojrzałej cery japońskiej firmy Sana. Lotion przeznaczony jest do zapobiegania i korygowania objawów starzenia skóry. Jest numerem 1 w sprzedaży produktów do twarzy opartych na bazie soi. Głęboko odżywia i regeneruje naskórek. Wygładza skórę dzień po dniu, nadaje jej uczucie komfortu i miękkości, zmarszczki stają się mniej widoczne.

środa, 24 października 2018

Recenzja literatury urodowej, cz.4 - "Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku" Barbara Kwiatkowska

   Czas na kolejną książkową recenzję. Do tej pory na moim blogu znajdują się trzy opisy książek o pielęgnacji skóry, które znajdują się w mojej biblioteczce i są to: Ch. Cho - Sekrety urody Koreanek (pod tym linkiem), P. Begoun - Biblia urody (tu) i B. Społowicz "Skin coach" (tu). 
Dziś dołącza do nich kolejna autorka, pani Barbara Kwiatkowska. 
  Książka "Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku" powstała na fali mody na koreańską pielęgnację i nie da się tego przeoczyć, chociażby widząc sam tytuł. A jak się to ma do zawartości samej książki?

sobota, 20 października 2018

#noMakeNoLife - japoński beauty box- edycja październik '18

   W tym miesiącu Poczta Polska sprawiła mi paskudną niespodziankę (nie po raz pierwszy zresztą) i mało brakowało, a box wróciłby do nadawcy. Na szczęście w porę udało mi się go odzyskać, tym samym dzielę się z Wami tym, co było w środku :)
   O samej idei japońskiego Boxa pisałam już w poprzednim poście przy okazji wrześniowej edycji, więc jeżeli jesteście ciekawi co i jak - odsyłam Was do tego posta właśnie. Przy okazji - nie zapominajcie, że korzystając z linku pierwsze pudełko macie 5$ taniej 😉 (http://fbuy.me/j_dUR)

niedziela, 14 października 2018

SKIN & LAB - Red Serum (recenzja)

Recenzji nie pisałam już dawno, a recenzji kosmetyków koreańskich jeszcze dawniej.
Powód jest bardzo prosty - ostatnimi czasy nie robiłam żadnych zakupów, bo mam wystarczająco dużo kosmetyków do wykończenia. A przecież nie wyrzucę połowy opakowania tylko po to, by zacząć coś kolejnego, by znów po chwili wyrzucić na rzecz innego kosmetyku...Poza tym ostatni miesiąc należał do czasu urlopowego, a po powrocie uznałam, ze czas nieco odświeżyć swoją kolorówkę. 

piątek, 12 października 2018

-55% w Rossmanie....Jest się o co bić?

   Kosmetyczna promocja w Rossmannie od wielu lat cieszy się niesłabnącą popularnością. Wiele z nas czeka na te miesiące promocyjne, z reguły następujące albo wczesną jesienią albo na wiosnę. I nic dziwnego, bo któż nie chciałby obkupić się w kolorowe kosmetyki o połowę taniej?...

poniedziałek, 8 października 2018

Zielona herbata czy olejek herbaciany?

Liście herbaty
   Kosmetyki pielęgnacyjne z herbatą w tle podbiły serducha. I nic dziwnego, bowiem herbata sama w sobie ma cenne właściwości, a naukowcy od lat zalecają jej picie. 
Na forach, blogach, YT, IG i wszelkich innych kanałach kosmetycznych pielęgnacja z jej udziałem
(obojętnie czy to w formie ekstraktu z herbaty, czy olejku z drzewa herbacianego) jest mocno chwalona i polecana. Często stosowane jest to wymienne, czyli jeśli ktoś zapyta o kosmetyk z zieloną herbatą w tle - poleca się i ją i olejek z drzewa herbacianego, zresztą w drugą stronę jest podobnie. Spotkałam się z tym wiele razy. 
Czy jednak na pewno zielona herbata i olejek herbaciany mają te same właściwości?...

sobota, 6 października 2018

Tam dom twój, gdzie.....kosmetyki twoje!!

   Jak zapewne część z Was (zwłaszcza ta, która zagląda na FB) wie, że dwa tygodnie temu nastał w końcu mój wymarzony czas urlopowy. Wrzesień/październik lub kwiecień/maj to idealna pora dla mnie, bo szlaki górskie, na które zazwyczaj mnie nosi, nie są tak zawalone turystami, jak ma to miejsce w sezonie wakacyjnym. No i nie cierpię wysokich temperatur. 😈 Należę do tych ludzi,
którzy na słowo "wakacje" wybiorą raczej północną niż południową część Europy. Teraz nie było inaczej, spędziłam cudowne dwa tygodnie w górach. 
  Ale czego najbardziej mi brakowało i radośnie przywitałam to po zrzuceniu plecaka z ramion - to moje kosmetyki. 

środa, 19 września 2018

Recenzja literatury urodowej, cz.3 - "Skin coach" Bożena Społowicz

Czas na recenzję kolejnej książki, która spokojnie leży sobie teraz na półce.
Nie lubię słowa "coach" w żadnym kontekście. Po paru latach pracy w korporacji słowo to kojarzy mi się bardzo źle, a pierwsze o czym myślę, gdy je gdzieś usłyszę, to pranie mózgu. 
Dlatego od tej książki nie spodziewałam się za wiele, prawdę rzecz biorąc byłam święcie przekonana przy zakupie, że zjadę ją równo, jeszcze gorzej niż poprzednią recenzowaną przeze mnie pozycję. 
No ale do rzeczy.

niedziela, 16 września 2018

Mój kosmetyczny top - sierpień '18 (+ dwa faile)

Czas na podsumowanie kosmetyczne sierpnia i moich ulubieńców, którzy mi przytrafili....i podsumowanie dwóch antyulubieńców.
  Jeżeli chcecie zobaczyć to w wersji mówionej - zapraszam na yt. 😊

A teraz czas na podsumowanie opisowe. Zaczynam od makijażu.

Na swojego pierwszego ulubieńca trafiłam w drogerii z sieci Drogerie Polskie. W zasadzie bardzo lubię ten sklep, bo kiedy jeszcze nikt nie myślał o tym, że w Hebe będzie MUR, a szafki z firmami produkującymi "naturalne" kosmetyki (chociaż co to właściwie oznacza? Kiedyś o tym chyba zrobię wpis) zajmowały minimalną powierzchnię, tu to wszystko już było i to w sporych ilościach. Jeżeli robię jakieś zakupy kosmetyczne, to ten sklep jest pierwszym o którym myślę, bo często znajduję tu jakieś ciekawostki i bardziej "niszowe" firmy - takie, które ciężko znaleźć w wielkich sieciach.

piątek, 14 września 2018

Demakijaż po koreańsku [INNISFREE] Apple seed Lip &Eye Makeup remover - recenzja

 Jak cokolwiek ma jabłko w nazwie, to prędzej czy później znajdzie się na moim celowniku. A jeżeli jest to wytwór INNISFREE, to będzie to słówko "prędzej". 
 Należę do osób, które wykonują kolorowy makijaż w zasadzie codziennie, wyjątkiem są dni, kiedy wiem, że nie ruszę się z domu na krok i moja skóra sobie wtedy odpoczywa. Ale zdarza się to dość rzadko. Należę również do osób, które nie uznają zmywania makijażu oczu emulgującymi olejami, używanymi do zmywania twarzy. 
Dlatego posiadanie osobnego płynu do demakijażu oczu jest u mnie podstawą i w zasadzie od tego zaczynam wieczorną pielęgnację. 

wtorek, 11 września 2018

Pielęgnacja cery suchej

Jakiś czas temu napisałam post o tym jak rozpocząć dbanie o własną cerę i jak  rozpoznać jej typ.
Czas najwyższy napisać - jak dbać o poszczególne typy i podtypy cery?
Zaczynam od cery suchej.

Najpierw trzeba sobie przypomnieć, czym charakteryzuje się taka skóra. Jeżeli Twoja skóra jest cienka, w dotyku przypomina papier, brakuje jej połysku - często jest matowa, czasem łuszczy się, jest szorstka, zszarzała, a po umyciu nawet zwykłą wodą czujesz, że jest ściągnięta i czasem boleśnie piecze - najprawdopodobniej jesteś posiadaczem skóry suchej. 
Przy tym typie cery twarz starzeje się dość szybko i już w bardzo młodym wieku mogą wystąpić zmarszczki mimiczne.

niedziela, 9 września 2018

Fioletowo mi - Makeup Revolution "Violet"

 Co zrobić - uwielbiam czekoladki MUR. Mają swoich zwolenników i przeciwników, zwolennicy powiedzą, że dobra jakość za niską cenę, przeciwnicy - że jakościowo cienie są nierówne i szkoda kasy. Kto ma rację? 
Ano, obie grupy po trochu. Nie znać w tym kraju czekoladek z MUR, to po prostu trzeba chcieć, bo środowisko makijażowe już od dawna ma z nimi do czynienia. Firma co chwila wypuszcza jakieś nowości i trzeba się trochę gimnastykować, by zdążyć ze wszystkim, albo stosować zakupy wybiórcze, co u mnie z reguły ma miejsce.

piątek, 7 września 2018

Recenzja literatury urodowej, cz.2 - Biblia urody, Paula Begoun (+ nowa zakładka?)

No to lecimy dalej z recenzjami książek. 
Tym razem pozycja, na którą się napaliłam jak szczerbaty na suchary. Tak naprawdę nigdy jej nie widziałam w księgarniach, ale może dlatego, że jak była w obiegu, to mnie wtedy średnio interesowały zagadnienia pielęgnacyjne i w empikach szukałam raczej fantastyki.
   Na jej tytuł natrafiłam, przeglądając ostatnio jakieś forum urodowe, bodajże na wizaz.pl. Została przedstawiona jako alternatywa dla książki "Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku". Autorka posta zachwalała, jaka to książka jest super, rzetelna, prawdziwa i w ogóle ile można się dowiedzieć o koncernach kosmetycznych....Ale po kolei. 

wtorek, 4 września 2018

Japoński beauty box - edycja wrzesień '18

Lubicie boxy?
Bo ja bardzo, ale muszą być to mocno przemyślane boxy i najlepiej te wpisujące się w moją pasję, jaką są nowinki kosmetyczne z Japonii lub Korei Płd. Myślę, że to najlepszy sposób na poznanie kosmetyków, których samemu by się nie kupiło, a w takim boxie jednak coś zaskakuje.
Z pudełkami kosmetycznymi zaczęłam przygodę parę ładnych lat temu, kiedy dowiedziałam się o ShinyBox. Zamówiłam ich parę, z biegiem czasu jednak stwierdzałam,że są coraz mniej ciekawe, do tego europejska pielęgnacja nie wciągała mnie jakoś zbytnio. Już wtedy zaczęła mi w głowę wchodzić koreańska. Znalazłam więc box koreański i.... głupio wyszło, że kiedy zamówiłam -  była to jedna z najmniej ciekawych edycji. Fakt, że dotarł do mnie Pyunkang Yul, o  którym pisałam ostatnio i płatki Petitfee (tu wpis), ale szału zbytnio box na mnie nie zrobił, poza tym rynek koreański w zasadzie jest mi już znany. No i potężnym minusem była cena - zapłaciłam za nie koło 38 $ i dopiero po opłacie (gdy zobaczyłam info sms-em z banku) dotarło do mnie, że pudełko leci z USA, co oznaczało dodatkowe 20$ za przesyłkę. To było moje najdroższe w życiu pudełko i okazało się, że zawartość wcale nie była tego warta. 
 Chciałam spróbować czegoś nowego. I tak odkryłam No make no life - pudełko z japońską kosmetyką.

niedziela, 2 września 2018

Nawilżanie na maksa - PYUNKANG YUL Essence toner

 O tym tonerze w swoim czasie było bardzo głośno w strefie k - beauty. Kiedy mniej więcej dwa lata temu firma wchodziła na rynek, od razu szturmem podbiła serca maniaków koreańskiej pielęgnacji.
Pyunkang Yul to linia kosmetyków stworzona przez renomowaną klinikę medycyny orientalnej Pyunkang, która jest uważana za jedną z trzech najlepszych klinik w Korei; jest jedyną orientalną instytucją medyczną specjalizującą się w leczeniu skóry atopowej i wrażliwej. Pyunkang kieruje się filozofią, że kosmetyki nie są jedynie kolejnym produktem zakupowym, ale powinny służyć ochronie i regeneracji podrażnionej i wrażliwej skóry. Dlatego w tej marce kosmetyków lista użytych składników jest krótka i obejmuje jedynie pozycje niezbędne i bezpieczne; nie znajdziemy tu alkoholu, silikonu, parabenów, substancji zapachowych ani sztucznych barwników. 
W moich zbiorach znalazł się Essence toner.

piątek, 31 sierpnia 2018

Recenzja literatury urodowej, cz. 1 - Sekrety Urody Koreanek

   Tą  serią postów postanowiłam zrecenzować wszystkie posiadane przeze mnie książki, które traktują o pielęgnacji cery. Są wśród nich poradniki autorek polskich, japońskich i koreańskiej. Oczywiście wyznacznikiem jest fakt, że są dostępne na rynku polskim, bo nie każdy włada biegle językiem Albionu i w co bardziej szczegółowych opisach mógłby się pogubić. 
 Żeby nie zanudzić Was długością posta, książki będą opisywane pojedynczo, ale jeżeli chcecie od razu wiedzieć o wszystkich, jakie posiadam, odsyłam Was na mój kanał YT, gdzie jest film ze zbiorczą recenzją. Na blogu postaram się to zrobić ciut bardziej szczegółowo, choć nie wiem jak mi to wyjdzie 😊
Od razu też zaznaczam, jak prawdziwa Grażynka oszczędzania, że rzadko kupuję książki w Empiku, najczęściej robię zakupy online w mojej ulubionej księgarni Aros, bo bardzo szybko dostarczają paczki - zwłaszcza jeśli korzystacie z usługi InPost i płacicie przy odbiorze (jest też taka opcja w tej księgarni), a same książki są czasem o 10, 15 zł taniej. Przy większym zamówieniu znacznie bardziej się to opłaca.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Jak bardzo naturalny jest Nature Box? + wyniki konkursu!!

 Zaczynam od recenzji, ponieważ jakiś czas temu dostałam do recenzji zestaw kosmetyków serii Nature Box od firmy SCHWARZKOPF. Miałam możliwość wyboru zapachu więc spośród morelowego, awokado i migdału wybrałam ten pierwszy. Oprócz tego jest jeszcze kokos i makadamia. Ale, ale, co było w tym zestawie? Typowe myjaki czyli szampon, odżywka do włosów, żel pod prysznic i masło do ciała. W momencie, gdy wybierałam zestaw przyznaję, kompletnie nie zwróciłam uwagi na firmę, bardziej przemawiało do mnie hasło "100% na zimno tłoczone oleje". Pomyślałam sobie, hmmm, coś nowego, jakaś nowa, fajna firma z przyjemnymi składami. W pierwszym odruchu nawet myślałam, że Nature Box to nazwa firmy a nie serii. 

wtorek, 21 sierpnia 2018

Pielęgnacja włosów - sierpień 2018

Do tej pory umieściłam tylko parę recenzji o kosmetykach do włosów, tym razem będzie wpis o tym, czego używam na co dzień. Od razu zapowiadam - jest tego bardzo dużo i dziś będą to tylko pobieżne informacje i na pewno nie będę recenzować w przyszłości wszystkich zamieszczonych tu kosmetyków, ale jeżeli coś Was mocniej zainteresuje - piszcie. Wtedy powstaną recenzje 😉

piątek, 17 sierpnia 2018

Lisia perfumeria.

          Lato ciągle jeszcze trwa,  a u mnie trochę się nazbierało buteleczek, pomyślałam więc, że tym razem zamiast pielęgnacji na blogu będą zapachy.
 Należę do osób, które uwielbiają ładne zapachy i zapamiętują sytuacje życiowe zapachami właśnie. Przekłada się to na pielęgnację - u mnie każdy kosmetyk MUSI wręcz pachnieć. Jeżeli tego nie ma, może nawet czynić cuda, a ja i tak w pewnej chwili rzucę go w kąt.
 Skoro tak wygląda sytuacja, domyślacie się zapewne, że psikadełek też mam niemało :). I nie, nie są to perfumy z wyższej półki. Oczywiście, że bym chciała i nawet się na takie nastawiam od długiego czasu, ale... No cóż tu ktoś bliski pracuje w Avon, tu w Oriflame...Więc nie bardzo mam motywację, by wydać więcej kasy na perfumy (zwłaszcza, że i tak ją wydaję na kosmetyki azjatyckie 😁), a skoro mam dostęp do zapachów z tych dwóch firm, to korzystam. Zwłaszcza, że z reguły je dostaję w prezencie, no i uwielbiam zmieniać zapachy 😉

środa, 15 sierpnia 2018

Sake w wersji esencjonalnej.

Jakoś mnie na recenzje wzięło ostatnio i ten post nie będzie inny. Tym razem jednak przenoszę Was do Japonii, kraju pięknych kobiet, mojego ukochanego języka (mogę go słuchać godzinami) i sake!
 Ale nie, nieeee, nie będziemy pić (hmmm, chociaż kusi...), tym razem pokażę Wam jak dobrze sake sobie radzi w pielęgnacji skóry. 
 Przedmiotem dzisiejszej recenzji jest Skin Care Essence od firmy KIKU MASAMUNE

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Dwa różne kremy pod oczy - jedna recenzja.

    Dzisiaj pozwolę sobie na recenzję zbiorczą i będzie ona o dwóch takich, co obecnie używam. Oba kremy są azjatyckie, ale nie z tej dalekiej Azji, ale z tej znacznie bliższej, bo pochodzą od sąsiadów zza przysłowiowego płota. 
  Cały czas poszukuję swojego idealnego kremu pod oczy, czy te sprawdzają się w swojej roli? 

niedziela, 5 sierpnia 2018

Hennuję włosy henną egipską!

   Jak już pewnie zauważyliście jestem ruda. I to w pełni tego słowa znaczeniu z całym tym dobytkiem, który mają rudowłose osoby, czyli włosy z reguły są grubsze, gęstsze, ale oprócz tego, jak się opalam - to na czerwono. Jak jestem bez makijażu - to widać jasne brwi i rzęsy oraz piegi, podwajające swoją ilość po opalaniu. Jak wyjdę na słońce na trochę dłużej - udar murowany. Do tego piekielnie wrażliwa skóra na dotyk - ponoć rudzielce mają najbardziej wrażliwą skórę. Coś w tym jest. 
  Dlatego nigdy nie musiałam farbować włosów na ten kolor, ale często byłam pytana o to, jaką farbę stosuję. Nie stosowałam.

czwartek, 2 sierpnia 2018

TAG: 30 Beauty questions

    Przeglądając blogi czasem trafia się na całkiem ciekawe łańcuszki, na które aż chce się udzielać odpowiedzi. Dzięki temu poznajemy lepiej osoby, które są po drugiej stronie ekranu. Właśnie w ten sposób u Patrycji z bloga Kobiecym okiem znalazłam tag (który został z kolei podejrzany przez nią u ReznorBlog, zadający trzydzieści pytań z kategorii beauty. 
Od czasu do czasu zabawnie jest się oderwać od recenzji i typowo-pielegnacyjnych tematów, więc dziś coś lżejszego. 
Uwaga, zaczynam: 😉

środa, 1 sierpnia 2018

Drugie urodziny bloga + konkurs

Wiecie co, zastanawiam się co teraz napisać. Naprawdę. Robię już chyba trzecie, czy czwarte podejście....
Bo jak można w wielkim skrócie podsumować dwa lata przeżyte w blogosferze? 😊
 Może napiszę, od czego się zaczęło.

      Zaczęło się od kanałów urodowych Maxineczki, katOsu i Karoliny ze Stylizacje.tv. Podziwiałam dziewczyny za to, jak potrafią zrobić makijaż z niczego, jaki mają dostęp do kosmetyków, jak nagrywają. Sama zapragnęłam mieć taki kanał. I początkowo miał to być kanał makijażowy. Tyle, że nigdy nie miałam cierpliwości do makijażu, poza tym zawsze wiedziałam, że sam makijaż nie pomoże, jeśli ma się skiepszczoną skórę. 

poniedziałek, 23 lipca 2018

Kojący wpływ płatków pod oczy? Recenzja

   Do tej recenzji zbierałam się jak przysłowiowy pies do jeża. Poszło mi to tak mocno sprawnie, że kiedy umyśliłam robić zdjęcia - płatków w zasadzie już nie było. No cóż...Jakoś sobie trzeba radzić 😆

Ale od początku. Dawno temu, bo w zasadzie chyba w lutym jakoś, zakupiłam sobie kosmetyczny box, w którym był opisywany jakiś czas temu żel/peeling oczyszczający z MIZON. Znalazły się w nim tez płatki kosmetyczne pod oczy firmy PETITFEE, o dokładnej nazwie Gold &Snail hydrogel eye patch.

piątek, 20 lipca 2018

[Pielęgnacja cery] - typy i podtypy.

   Określanie potrzeb swojej skóry stanowi nie lada problem, zwłaszcza jeśli do tej pory było się laikiem w temacie. Odnaleźć jakąkolwiek informację z nawału odpowiedzi, na zadane przez siebie pytanie, czasem graniczy z cudem. Przykład z wczoraj z pewnej grupy:
dziewczyna wstawiła zdjęcie z widocznie podrażnioną twarzą, napisała, czego używa i pytała o polecenie dobrego myjadła. Odpowiedzi było od groma, część osób coś poleciła, tylko po to, by kolejna część napisała, że to jest do kosza. Nie było informacji, czy dziewczyna miała wcześniej z tym problem, niewiele osób (na naprawdę sporą ilość) pokusiło się o hasło "idź do dermatologa, sprawdź, czy to nie alergia". Nie, po prostu były wymieniane kosmetyki, które akurat przypasowały odpowiadającej. Teoretycznie nie ma w tym nic złego, ale tak naprawdę nie ma tu dotkniętego sedna problemu. Jeżeli zmiany skórne były na podłożu alergicznym - to współczuję pytającej próbowania tego wszystkiego, co jej polecono.
 Dlaczego podałam ten przykład? Bo pytając o polecenie kosmetyku, zwłaszcza na silniejsze problemy skóry, często pytający oczekuje, że kosmetyk sprawi cud i w dwa dni naprawi to, czego nie udało się naprawić w dwa lata.

poniedziałek, 16 lipca 2018

[Pielęgnacja cery] Jak zacząć świadomą pielęgnację?

   Na kanale YT śmiga mój film pod tym samym tytułem, ale zdaję sobie sprawę, że niektórzy wolą coś mieć napisane, a nie mówione, wobec tego postanowiłam również umieścić wpis na blogu o tej samej tematyce. Zwłaszcza, że mam tendencje do słowotoku i czasem przy edycji filmów łapię się za głowę - ile tego trzeba wyciąć, albo jak wykombinować, żeby zdania logicznie łączyły się w całość. Bo czasem zaczynam o jednym, a kończę o czymś już zupełnie innym :)
  No, ale ok, wracamy do podstawowego tematu.
Szukając informacji na blogach i forach tematycznych zauważyłam, że początkujące osoby często mają problem z tym, jak zacząć i proszą innych o utworzenie rutyny pielęgnacyjnej. O ile proszenie o pomoc nie jest absolutnie złe, bo nie wszyscy muszą od razu się na tym znać, o tyle trzymanie się ślepo potem niektórych punktów mnie zadziwia. 
  Jestem zaskoczona, że informacja "u mnie się sprawdza, to u ciebie też powinno" działa jak stuprocentowe zapewnienie, a w momencie, kiedy jest inaczej, rodzą się czasem pretensje do polecającego. 
Czyli jak zacząć świadomie dbać?

niedziela, 8 lipca 2018

One milion i Mint chocolate - subiektywnie o paletkach MUR

Dziś będzie trochę kolorówki. Nieczęsto o niej piszę, ale też nie jestem zwolenniczką kupowania jej w wielkiej ilości (choć miało się taki czas :)). Jakoś tak zawsze wychodzi, że na jeden zakup kolorowego kosmetyku, przypada koło pięciu - ośmiu kosmetyków pielęgnacyjnych u mnie.
Testuję przeróżne firmy, jednak mam taką jedną, która towarzyszy mi od lat, jeszcze z czasów, gdy nikt nie słyszał o tym, że będzie dostępna w drogeriach stacjonarnych, i pewnie nawet nie było to w planach tych drogerii. 
Za to, kiedy wkroczyła już na salony, szturmem podbiła serca maniaków makijażu. Jest tania, opakowania cieszą oko, a kosmetyki, jak na swoją cenę są naprawdę dobrej jakości.
Po tym wstępie można się domyślić, że mówię oczywiście o MAKEUP REVOLUTION.

sobota, 30 czerwca 2018

Żelowy nawilżacz. [ZYMOGEN]- Ultra facial oil free aqua cream

Przyszło lato. 
A jak przyszło lato, to zmienia się nieco pielęgnacja. 
Niby się zmienia, ale nawilżać twarz trzeba. Tyle, że jest ciepło i to nawet bardzo.. A jak jest ciepło, to bardziej odżywcze i bogatsze kremy, pakowane na co dzień na twarz ze skórą mieszaną i/lub tłustą robią jej paskudne kuku...Co robić?!!!
Jest na to rada - sięgnąć po krem - żel, który ma działanie nawilżające.
Jednym z takich żeli jest Ultra facial oil-free aqua cream koreańskiej firmy ZYMOGEN
Na krem jak zawsze natrafiłam przypadkiem, szukając czegoś ciekawego na wiosnę i lato, co będzie lżejsze od moich standardowych kremów, ale jednocześnie pozwoli mi nawilżyć skórę i jej nie zepsuć. A jeszcze jak będzie się nadawać pod makijaż to już w ogóle pełnia szczęścia.

niedziela, 24 czerwca 2018

Między peelingiem mechanicznym a enzymatycznym - [MIZON] Apple Smoothie peeling gel

   Dziś zrecenzuję kosmetyk, który dotarł do mnie w kosmetycznym boxie w lutym, więc miałam naprawdę sporo czasu na to, by przetestować kosmetyki, które w nim dostałam. Zdaje się, że nigdy tego boxa nie opisałam, bo i też trochę się zawiodłam jego zawartością, która nie do końca była zgodna z tym, co obiecywano, ale niektóre rzeczy naprawdę były zacne. Polubiłam się na przykład z tonerem Pyunkang Yul i wcale się nie dziwię, że zbiera tak pozytywne recenzje, polubiłam się też z żelem z Mizona. 

niedziela, 17 czerwca 2018

Dwa demakijażowe oleje

         Od paru lat stosuję dwuetapowe oczyszczanie cery i twierdzę, że nie ma nic lepszego na koniec dnia. To pierwszy etap, kiedy moja cera zaczyna czuć się świeżo i pozbywa się nadmiaru kosmetyków i brudu, a nie wyobrażam sobie tego kroku bez dobrego olejku do demakijażu. 
Jakoś nie mogę się przemóc, żeby znaleźć coś na naszym, polskim rynku kosmetycznym, chyba z przyzwyczajenia robię już zamówienia z Korei Płd. i Japonii, i tym razem mam przedstawicieli obu tych państw.

środa, 16 maja 2018

Wracam do azjatyckich eyelinerów

    Eyelinerów używam namiętnie i ciągle, od wielu lat nie mogę się od nich uwolnić. Szybko nadają wyrazistości, zwłaszcza jeśli na co dzień nie nosi się sztucznych rzęs, ani nie spędza wielu godzin nad makijażem oka. Rano, przed wyjściem do pracy jest to raczej mało praktyczne...
  Testowałam już parę japońskich i koreańskich, nawet porównywałam je z europejskimi, co można sprawdzić w podlinkowanym wpisie. Po tym jak skończył mi się eyeliner z Isehan, miałam od nich dłuższą przerwę, zresztą robiłam też mało zakupów kosmetycznych, starając się zużyć to, co mam. 
  Jednak ostatnio nazbierało  się nieco do kupna, wobec tego przy okazji wrzuciłam od razu trzy sztuki. Żeby nie było monotonnie, wybrałam trzy kolory.

środa, 7 lutego 2018

[andLAB] Xylitol mild sun cushion - recenzja

 Wyjątkowo ten post zostaje dodany razem z filmem, ale nie chciałam recenzji ubiec moimi pierwszymi odczuciami, z drugiej strony minęło już na tyle dużo  czasu, od kiedy zaczęłam używać kosmetyku, że spokojnie mogę pokusić się o recenzję. 
Ale zacznę może od początku :)
  Co jakiś czas od jolse -  mojego ulubionego sklepu z koreańskimi kosmetykami dostaję do testów jeden z wybranych takich kosmetyków. Tym razem trafiło na firmę andLAB i ich Xylitol mild sun cushion. 

środa, 24 stycznia 2018

[INNISFREE] Green Barley Gommage Peeling Mask - recenzja

 Uwielbiam peelingi, zwłaszcza te, które są delikatne, ale jednak widać na skórze różnicę po ich użyciu. 
Dlatego też bardzo zaciekawiła mnie forma peelingów typu "gommage". Jest to coś pośredniego między mechanicznym, a enzymatycznym. Niby nie ma w nim żadnych drobinek, które podrażniałyby skórę, ale coś tak jednak się wałkuje w trakcie i ścierając go, nie wygląda to (jak w przypadku enzymatyków), jakbym wycierała krem.

wtorek, 16 stycznia 2018

[SKINFOOD] Black sugar mask - recenzja

    Pamiętam, że kiedy zaczynałam przygodę z koreańskimi kosmetykami, Skinfood był gdzieś na szczycie mojej listy zakupowej.
Na polskich stronach jeszcze nie było tylu kanałów, blogów i informacji o tej tematyce, więc posiłkowałam się stronami amerykańskich youtuberek i blogerek. Prym wtedy wiódł Cosrx, Innisfree, Tony Moly, Holika Holika (ach te opakowania - dla nich samych chciało się kupić kosmetyki tej firmy) i właśnie Skinfood ze swoją maską - peelingiem z brązowego cukru.

   W końcu spełniłam swoje marzenie, choć minęło trochę czasu, bo staram się nie używać mechanicznych peelingów - przez tego typu kosmetyk ze zmielonymi łupinami orzecha bodajże miałam bardzo nieprzyjemne wspomnienia lekko poharatanej skóry. Jednak nadeszła ta chwila.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

[Meishoku] Medicated Placenta Whitening Eye Cream - recenzja

To pierwszy w tym roku post, zaczynamy go nieco zaległą recenzją.
I dziś przenoszę Was do Kraju Kwitnącej Wiśni, bo bohaterem jest kosmetyk pochodzący właśnie z tamtych rejonów.
Zakupiłam go z polecenia, zastanawiając się, co może zastąpić mój ukochany Qi & Jin, o którym już tu pisałam.

Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzuci...