czwartek, 30 listopada 2017

[10 kroków koreańskiej pielęgnacji] - krok ósmy- krem pod oczy.

     Seria z dziesięcioma krokami wcale się jeszcze nie skończyła 😉Co prawda ostatni wpis był wieki temu, a od czasu, kiedy zaczęłam opisywać koreańską pielęgnację według książki Charlotte Cho do teraz ilość kroków i ich kolejność nieco się zmieniła, ale o tym będzie inny wpis.
   W każdym razie dziś przechodzimy do opisu kolejnego kroku, kolejnego kosmetyku, który użyty być powinien w naszej porannej i wieczornej rutynie, i tym razem jest to krem pod oczy

  Skóra wokół oczu jest znacznie cieńsza i delikatniejsza niż na całej twarzy, do tego bardzo często narażona jest na tarcie i rozciąganie. Przypomnijmy sobie poranki, albo i wieczory. Rano odruchowo przecieramy oczy, żeby się obudzić, z kolei wieczorem często trzemy, żeby nie zasnąć, zwłaszcza jeśli czeka nas dłuższe siedzenie. Do tego jeśli nosimy makijaż, wieczorem musimy go zmyć. Nadal jest spora liczba osób, które albo trą wacikiem rzęsy i powieki, nie czekając aż mleczko/płyn do demakijażu zacznie działać, albo robią demakijaż oczu jednocześnie z twarzą, używając tylko pianki czy żelu, które znacznie gorzej radzą sobie z tuszem.
Dochodzi do tego naturalna mimika twarzy, kiedy to przy uśmiechu, śmianiu się, smutku, żalu itd., skóra się marszczy i zmienia swoje położenie.Dlatego warto zawczasu chronić ten delikatny obszar, żeby nagle nie okazał się on trzy razy starszy wyglądowo niż reszta twarzy.
     Regularne stosowanie kremu pod oczy może powstrzymać powstawanie kurzych łapek, zniwelować opuchliznę, zmniejszyć cienie czy wreszcie spłycić zmarszczki i znacznie spowolnić pojawienie się nowych. 
Ten kosmetyk ma najczęściej dość bogatą konsystencję i mnóstwo nawilżaczy oraz optycznych rozjaśniaczy, do tego składniki skomponowane są tak, by nie podrażniały delikatnej skóry wokół oczu.
  
   Czy można pod oczy nakładać ten sam krem, który stosuję na twarz?
Osobiście - nie polecam. Po pierwsze, jak już wyżej wspomniałam, skóra wokół oczu jest delikatniejsza, wobec tego kremy przeznaczone do tego obszaru mają z reguły lżejszą konsystencję. Po drugie, kremy do twarzy mogą podrażnić oczy. Nie zawsze są one przebadane pod tym kątem, bo też nie mają takiego przeznaczenia. Po trzecie, ich gęsta struktura może Wam znacznie obciążyć skórę wokół oczu i osiągniecie efekt odwrotny do zamierzonego w postaci dodatkowej opuchlizny czy cieni. nie mówiąc o tym, że jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że taki krem nie będzie współgrał z korektorem i go zważy. Ten sam efekt może utrzymać się po dłuższym stosowaniu kremu do twarzy na skórę pod oczami nawet po jego odstawieniu.
Lepiej zaopatrzyć się w kosmetyk przeznaczony do tego miejsca.

Jak nakładać?
Przede wszystkim - wklepując, nie wcierając. 
To bardzo ważne, ponieważ wcierając krem narażamy dodatkowo skórę na rozciąganie i powstawanie nowych zmarszczek. Lepiej delikatnie nałożyć go na opuszki palców i delikatnie wklepać, pobudzając tym samym krążenie krwi w tym obszarze.

Co polecam?
Przede wszystkim mój ukochany (ale niestety też potwornie drogi, więc chwilowo pozostają próbki)

Qi & Jin eye cream z serii GongJinHyang firmy The History of Whoo (tutaj jest recenzja). Mimo używania go tylko przez dwa miesiące (na tyle mniej więcej starcza próbka w słoiczku) zauważyłam - i nie tylko ja - widoczne różnice w okolicy oka.
Collagen eye cream firmy Mizon - to był pierwszy krem koreański, który miałam i bardzo miło go wspominam. Cena przystępna, działanie też niezłe. 


Tak wygląda kolejny krok, któy powinniśmy uwzględnić w dbaniu o naszą skórę. 
Pamiętacie o nim na co dzień? 😊


Projekt: denko (październik 2018)

Pytanie zasadnicze: czemu ja nigdy na blogu nie przeprowadziłam żadnego denka?! Skoro na kanale YT mam, to mogłam przy okazji tu też wrzuci...